Niezapomniane i niezdefiniowane - Unforsaken Kerosene

 

Dekadencki deser posypany płatkami kokosa i przystrojony plasterkami chłodnej klementynki. Otoczy twoją skórę ciepłym akordem wanilii i fasoli tonka, wypełniając powietrze słodką, subtelnie cierpką aurą. Idealny na chwile, w których chcesz zostać zapamiętany. Kiedy nie chcesz odejść w zapomnienie.

<brief Johna Pegga>


W swoich kompozycjach John Pegg chętnie i ładnie odwołuje się do skojarzeń smakowitych. Robi to jednak zazwyczaj tak, by nie przekroczyć granicy dosłowności.
Nosząc perfumy od Kerosene - nawet jeśli pachniesz smakowicie - nie pachniesz jak ciacho, wata cukrowa czy spodeczek różanych konfitur. I Unforsaken, pomimo jednoznacznego, kulinarnego opisu, także pozostaje metaforą, impresją.


Otwarcie to wcale nie deser i nawet nie klementynka, tylko świetnie oddana nuta gorzkiej pomarańczy. Gorzkiej. Stymulującej. Oczywistej, lecz dość... niewygodnej wyobrażeniowo w tym kontekście.

Dopiero pod tym zaskakującym, niespodziewanym, ożywczym akcentem czai się akord deserowy - faktycznie gourmandowy, lecz bez dosłowności.

Miękka, biszkoptowa nuta przełożona kwiatowym kremem.
Neroli - blade, krągłe, zawieszone między omdlałą kwiatowością a żywą soczystością owocu.
Jaśmin - nigdzie nie zawieszany. Jaśminowy. I, w tym kontekście, bardzo jest ta jaśminowość jaśminu na miejscu.

Trzeci plan:
Imbir. Tak lubiany przez Pegga element pikantny, dodający kompozycji życia.
Aord żywiczny - subtelnie cierpki, nieomal taninowy, winny. Podbity piżmem.
No i właśnie - piżmo. Satysfakcjonująco animalne i satysfakcjonująco czyste. Wraz z imbirem dające ten charakterystyczny (dla piżma z imbirem) niuans wintażowo mydlany, który w kompozycji gourmand powinien przeszkadzać... ale nie przeszkadza. 👆

Ścieżki zapachowe, które nasz umysł tworzy między zapachem, jego poszczególnymi akordami, a emocją - przysypane są śniegiem. Niewyczuwalny, wszechobecny kokos. Lekki jak śniegowe gwiazdki, nieuchwytny, a jednak zmieniający tak wiele...


Unforsaken to jedna z najbardziej złożonych i zarazem najbardziej niecharakterystycznych kompozycji Pegga. Nowoczesna i trochę tetro. Niespodziewana. Wymykająca się jednoznacznej klasyfikacji, bo to NIE jest gourmand, choć ma przecież tyle gourmandowych elementów. I opis.

Mam wrażanie, że to także jedna z jego niedocenianych kompozycji, ale rozumiem, dlaczego tak się dzieje. Bo nie tego oczekujemy od Kerosene. Bo nie w tym się specjalizują.

Pegg przyzwyczaił miłośników swojej perfumeryjnej twórczości do prostych kompozycji - często bazujących na fenomenalnie błyskotliwym złożeniu nut. Do perfum nowoczesnych, najlepiej trochę dziwnych i trochę zbuntowanych. Tu... może tak miało być, a może nie, ale wyszło dość klasycznie. Pomimo tego inspirująco niejednoznacznego kokosa, który daje olfaktorycznemu obrazkowi z Unforsaken prawdziwie magiczny klimat.


Data premiery:
Kompozytor: John Pegg
Trwałość: powyżej 10 godzin, choć projekcja gasnąca

Nuty zapachowe:
tangerynka, klementynka, kokos, yuzu, kwiat pomarańczy, jaśmin, imbir, fasola tonka, benzoes, wanilia, piżmo

Komentarze

  1. oj, kokos. Oj, wanilia.
    ten nawet nie będzie próbował pretendować do miana mojego faworyta XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście Kerosene oferuje wiele alternatyw. ;)

      Usuń
    2. he he. He he he.
      no jest i kokos, i wanilia, i krem ptysiowy też jest. I ja je czuję, bardzo wyraźnie.
      tylko najpierw wkracza neroli i odziera je niemal całkowicie z jedzeniowości.
      i teraz mam lekki kryzys tożsamości, bo Unforsaken mi się najzwyczajniej w świecie podoba. Nie wiem, czy bym je nosiło. Ale są takie ładne, no!

      Usuń
  2. Jestem zaintrygowana i chciałabym przetestować. Szczególnie pociągające jest to, że ta kompozycja "to jedna z najbardziej złożonych i zarazem najbardziej niecharakterystycznych kompozycji Pegga". Czuję, że od razu bardziej ją lubię. Przez tę nieoczywistość. A w taki dzień jak dzisiaj tęsknię za czymś, co jak piszesz, jest "miękkim, biszkoptowym i przełożonym kwiatowym kremem". Może po testach nie byłoby ochów i achów, ale recenzją wzbudziłaś moją ciekawość :)
    Ciepłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, ze Ci się spodoba. ma taki klasyczny sznyt - jak gdyby z nowych materiałów w nietypowy wzór uszył Pegg bardzo klasyczną sunię albo garnitur.
      Ciekawy zabieg. :)

      Usuń
  3. Biszkopta z kremem to bym wolał zjeść :-( hmpf...

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Popularne posty