Etiuda w monochromie - Broken Theories Kerosene


Najskrytsze zakamarki mrocznej przestrzeni zdają się pojawiać i znikać, jak tańczące na nieboskłonie w środku nocy chmury, kradnące ostatnie blaski księżyca. Wspomnienia snów wypełnionych dymem zbłądziły w twojej pamięci. Rozmyślasz nad zapachem tajemnicy i mroku, a gorące płomienie dryfują w powietrzu. Piekące przyprawy płyną po twojej skórze. Spokojnie, poranek nadejdzie, mrok się oddali, a teoria powszechnej straszności zostanie obalona.

<brief Johna Pegga>


Wcale nie chcę, żeby nadchodził. Ten zapowiadany poranek.
Mroczna, dymna noc doskonale mi odpowiada. Niech trwa!

Liu Ling "Dragon"


Pegg ma zwyczaj dorzucania pomarańcz do ciężkich, mrocznych woni. To nie powinno działać, ale działa!

W ciężkich, przyprawowo tytoniowych, dymno drzewnych Broken Theories ślad, ledwie powidok słodyczy pomarańczy w otwarciu, stanowi sprytną przeciwwagę dla nuty technologiczno drzewnej. Nuty, którą zbulwersowani krytycy i krytykanci często określają mianem smrodu podkładów kolejowych i... mają rację, z zastrzeżeniem, że zdarzają się koneserzy, którzy aromat ten uznają za piękny. Ja na przykład. Jestem zachwycona.

Liu Ling "Phoenix"

Otwarcie Broken Theories to eteryczny, ostry zapach smarów i impregnatu do drewna. Woń okopconych, tłustych od sadzy bali nadpalonych w epickim pożarze. Nastrój gasnącego pogorzeliska: wspomnienie żywiołu. Cisza, która opowiada wielki grzmot.

Tak bezkompromisowo eteryczne otwarcie pamiętam z pierwszych partii Black Tourmaline Oliviera Durbano. Teraz pozwala sobie na nie na przykład BeauFort London (linki w stopce). I John Pegg, bo przecież jego marka nazywa się NAFTA!


Uspokojone Broken Theories to klasyczny akord spalenizny - tej perfumeryjnej, suchej jak węgiel drzewny. Pękającej na skórze w niematerialne, niewidzialne szczypty czerni malujące w głowie niesamowite, monochromatyczne obrazy.

Gorzko słodkie wspomnienia. Materia okrojona z barw i wymiarów. Czerń i szarość. Dwie osi przekazu. Bezczas i bezdźwięk. Opowiedziany węglową abstrakcją.

Zdjęcie ze sklepu Nitram


Fenomen Broken Theories bierze się z prostoty. Na wpół stłumiona nuta dymna wypełnia całą przestrzeń. Bez barwnych ozdobników, bez przyprawowych inkrustacji, bez tłustej nuty wędzarniczej, która często psuje odbiór dymnych kompozycji. Z urzekającą bezczelnością pozwolił sobie Pegg na to, by zaprezentować światu zapach prosty, namalowany kilkoma zamaszystymi ruchami. Węglem.

Największym mankamentem Broken Theories jest... ta sama prostota. Równie bezkompromisowe i odważne, lecz wsparte przemyślanym warsztatem kompozycje firmowane nazwiskami Oliviera Durbano i Leo Crabtree mają podobny wydźwięk estetyczny, lecz - poza pierwszym zachwytem - oferują też rozwój opowieści i... trwałość. I moc.


W kompozycji Pegga nuty tytoniowe i ambrowe, złota wanilia i ciemne drewno, kadzidło i oud - wszystko zostało spalone. Pozbawione faktur, barw i wilgoci. Brzmi gdzieś w pamięci - jak namalowany czarnym węglem obraz, o którym wiemy, że przedmioty na nim obecne były kolorowe, ale tutaj i teraz... Są czarne.
Doskonale. Czarne.


Data premiery: 2015 (Ten sam rok, co premiera Tonnerre 1805, Coeur de Noir i East India/Vi et Armis BeauFort. W kontekście i w porównaniu warto o tym pamiętać)
Kompozytor: John Pegg
Projekcja: poza otwarciem, nieszczególnie powalająca
Trwałość: parę godzin. Z pięć, potem to jest już tylko wspomnienie niewarte wspomnienia

Nuty zapachowe:
krwista pomarańcza, tytoń, przyprawy, ziarna wanilii, drewno sandałowe, oud, kadzidło 

Komentarze

  1. Chyba właśnie na ten zapach czekałam. Smolista czerń nocy, oudy i ambry są tym, co kocha moje serce. Nawet jeśli zbyt szybko spłonęły i tak chcę spróbować 😊
    A podkłady kolejowy to absolutny zapachowy cud i jeśli naprawdę Pegg je tam ukrył to będę w perfumeryjnym niebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! No przecież, ze podkłady kolejowe to jest olfaktoryczny cud! Trujący, ale ten zapach!
      Chodzenie wzdłuż torów w upale. Te zakazane wyprawy, które mogą skończyć się śmiercią....

      Usuń
    2. Takie cudownie trujące wonie to prawdziwe wyzwanie dla bliskich. Dostałam kiedyś perfumy, nie żadną wielce obrazoburczą kompozycję, powiedziałabym nawet, że zapach nader spokojny, ale moja Rodzina powiedziała, że pachnę jak stary kuter rybacki :) Bardziej wyrafinowanego komplementu chyba nigdy nie słyszałam. A z tymi biegnącymi w dal torami kolejowymi zawsze kojarzy mi się film "Stand by me" :)

      Usuń
    3. Oj ja się zgadzam! "pachną jak kuter rybacki" to jest piękny komplement.
      A filmu "Stand by me" nie widziałam!
      Jak skończę serial o Katarynie Wielkiej z Helen Mirren, to obejrzę.

      Mnie w ogóle urzekają tory, parowozy, wielkie maszyny i wielkie konstrukcje. W Muzeach techniki spędzam zwykle całe dni popiskując z entuzjazmu nad silnikami albo modelami. Nad parowozami nie popiskuję, bo nie sięgam nad parowóz. Popiskuję obok. ;)

      Usuń
    4. https://www.filmweb.pl/film/Sta%C5%84+przy+mnie-1986-9740
      Bardzo ucieszyło mnie to popiskiwanie :) Ja popiskuję tylko oglądając największe katastrofy lotnicze! I to ze strachu popiskuję :D

      Usuń
    5. Ależ już sobie wygooglałam!
      Co do katastrof - też cenię. Katastrofy, wojny kataklizmy. Połowa rzeczy, które oglądam mieści się w tych kategoriach. ;)

      Usuń
  2. ech, nie ma rzeczy idealnych. Bierę prostotę, tylko niech ona trwa!
    bo to wszystko tu brzmi pięknie, tak pięknie. I zdecydowanie się zapoznam tak czy siak, najwyżej będę zakładać do łóżka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Flaszki są duże, można się dopsikiwać.
      Ta kiepska trwałość jest... względna. Gdyby to były inne nuty, nie miałabym takich oczekiwań. No i gdyby nie Beauforty z tego samego roku.

      Usuń
  3. żeby nie ta wanilia, to bym się unurzał i w tej spaleniźnie został na wieczność. a tak to trudno, zostanę przy tym, co mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam są ziarna wanilii, to serio nie jest wanilia taka, jaka w ciastkach.

      Usuń
    2. nie wiem czy ziarna mnie tak samo nie potraktują. u mnie się wszystko wiąże, np. pomarańczy nawet dotykać już nie mogę, więc coś, co ma być na skórze własnej lepiej wybierać bez potencjalnego czynnika uczulającego.

      Usuń
  4. Kocham... Właśnie za tę czerń, za ciszę, za mrok, którego nic nie rozprasza. Mrok przyjazny i przytulny, cisza słodka i aksamitna, gdyby tak jeszcze tylko dodać wiecej dymu, wiecej spalenizny... :) Mój pierwszy zapach od Kerosene i wciąż lider wyprzedzający Blackmail i Copper Skies (które też uwielbiam!).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie rozumiem ten zachwyt i wybór. Czerń i spalenizna to także pułapki na Sabbath, więc pewnie bym się złapała. Ale złapałam się na Vi et Armis na razie. :D

      Usuń
  5. Zapowiada się zapach godny marki o nazwie Kerosene :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Popularne posty