Wina Róży – Rose and Me Coreterno

Róża i ja?
To nie idzie w parze, ale marka od niedawna dostępna w Polsce, a u steru Luka Maffei więc umówiłam się na randkę z tą damą.

Coreterno Rose and Me perfumy

Przyszła odziana w czerń. Zamówiła czerwone wino skrzypiące garbnikami. Stare. Drogie. Zostawiające na ściankach kieliszka smugi jak oliwa. Krew ziemi.

Oczy w kolorze zgaszonej zieleni, skóra blada i niepomalowane rzęsy.

Oplotła lampkę wina smukłymi palcami i milczy. Jej milczenie też jest gęste. A cisza skrzypi garbnikami.

– Widzę, że jest pani koneserką wina… – zagaduję głupio konkurując z coraz głośniejszą ciszą.
– Po czym pani wnioskuje? – odpowiada po długiej przerwie głosem niskim i matowym. I wiem już, że niczego mi nie ułatwi.

Tumaczenie, że zamówiła przecież lampę ostentacyjnie krwistego chateau de cośtamcośtam, podczas gdy ja siedzę nad kawą z pianką zdaje mi się wyjściem gorszym nawet, niż wymyślanie banałów o sposobie trzymania kieliszka i smakowaniu cennego płynu. Mówię więc, że do randki namówił mnie osiemdziesięcioletni wujek brata kuzynki współlokatora i obiecał mi za to tylną belkę ze swojego starego Mercedesa.

Śmieje się. Jej śmiech jest ciemnofioletowy i zostawia na rzeczywistości smugi jak oliwa. Albo jak rum.

Pierwsze chwile randki z Różą były atrakcyjne tak sobie. Ona naprawdę ma na imię Róża i naprawdę nosi czarny golf i z zasady nie maluje rzęs. Jej warkocz jest ciężki i wije się po plecach jak wąż, kiedy Róża porusza głową. Rzadko.

A potem okazuje się, że to wszystko nie jest pozą.
Esencja różana w Rose and Me jest gęsta jak olej. Cierpka jak wino. Zmatowiona geraniolem jak drobnoziarnistym papierem ściernym.

Jaśmin w Rose And Me jest blady jak pszenna bułka i dokładnie taką ma konsystencję i smak.

Żywiczna baza wysysa z zapachu resztki blasku zostawiając nas twarzą w twarz z zielonooką Różą, która niczego nie ułatwia, ale to nie szkodzi. Ślad winnej, cielesnej słodyczy wyciska z nas pot i zostawia mokre plamy na sweterku. Paczula gasi światło.

Po kilku godzinach nadal pijemy wino.
Siedzimy w starym mieszkaniu osiemdziesięcioletniego wuja brata kuzynki współlokatora, na starym zakurzonym dywanie. Świeżo wypastowany parkiet skrzypi. Wybrane przez Różę wino jest tak szorstkie, że wsypuje się do gardeł jak piach. Ale to nie szkodzi…

Data premiery: 2019
Kompozytor: Luka Maffei
Koncentracja: eau de parfum
Projekcja: potężna
Trwałość: bardzo bardzo. Ale tego się spodziewałam.

Nuty zapachowe:
Nuta głowy: czarna róża
Nuty serca: geranium, jaśmin, safran
Nuty bazy: styraks (żywica benzoesowa), paczula, gwajak, piżmo

Udostępnij:

Facebook
Twitter
Pinterest
Email

9 komentarzy o “Wina Róży – Rose and Me Coreterno”

  1. Ars Longa Vita Brevis

    Z tą panią sama chętnie umówiłabym się na wino, na pewno nie piłabym kawy 😀
    Mam nadzieję, że pojawienie się tej recenzji oznacza Twój powrót do dobrej formy 🙂 zarówno węchowej, jak i ogólnie zdrowotnej 🙂

    1. Klaudia Heintze

      Węchowej już tak. Zdrowotnej też – na tyle, na ile się da.
      W tym tygodniu jestem na wylocie z domu, więc recenzuję z umiarem. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Popularne wpisy

DO NOT DRINK Sephora

Rozbiegówka, bo od czegoś trzeba zacząć pisanie po przerwie. Lato zapowiada się upalnie, a mnie nie do końca po drodze z perfumami uznawanymi za letnie.

Czytaj więcej »

Be My Valentine by Demeter

Żelki w szamponie Jak w tytule: mieszanka aromatu żelek z zapachem szamponu. Kompletnie bezsensowne zestawienie nut spożywczych z detergentem wywołujące podświadomy opór organizmu. Syntetyczny do

Czytaj więcej »