Pewnie Was zaskoczę, ale moja ostatnia, dłuuuga opowieść o Shalimarze jest, w pewnym sensie, wstępem do dzisiejszej recenzji.
Opowiadając o tym, jak wanilina zmieniła oblicze wanilii w perfumach budowałam kontekst. Chciałam podkreślić to, że nowoczesny w latach dwudziestych ubiegłego wieku, jasny aromat waniliny w latach dwudziestych XXI wieku przestał być nowoczesny. Stał się normalny. Chciałaby się rzec, że waniliowy.
Ponad 90% wanilii (według niektórych szacunków 99%) w kompozycjach perfumeryjnych to związki syntetyczne. Głównie wanilina i etylowanilina. Pojawia się ona także w perfumach zawierających naturalną wanilię. Ale nie w tych. Podobno.
I nosząc i recenzując przedmiot naszych dzisiejszych rozważań nie sposób nie doznawać zadziwienia – tym, jak bardzo odwykliśmy od natury i jak bardzo przywykliśmy do syntetycznych zapachów, smaków, barw, tworzyw, tkanin… do syntetycznego życia.
Z okazji dziesięciolecia marki Atelier des Ors zaproponowało nie lada gratkę wielbicielom wanilii. Dlaczego? Ano dlatego, że waniliowe Lune Feline z 2015 roku okazały się największym hitem sprzedażowym marki. Novae Vanilla ma być klamrą spinającą pierwszą dekadę. Złocistą, waniliową i bardzo elegancką klamrą.
U sterów ponownie Marie Salamagne – tym razem z jednoznacznie waniliowym azymutem.
Wanilia ma w tych perfumach być jedyną gwiazdą. I jest. Ale jakże nie spodziewaliśmy się roli, w jakiej obsadziła ją kreatorka tych perfum!
Pierwszy kontakt z zapachem jest… zaskakujący. Perfumy zapowiadame jako na wskroś waniliowe są w pierwszym kontakcie… na wskroś nowoczesne. Nowoczesne w sposób… niesamowity. Nieoczywisty. Przedziwny wręcz.
W pierwszych chwilach Novae Vanilla pachną atramentem. Od lat nie piszę już piórem i przypomniałam sobie ten zapach ze szczerym wzruszeniem. Atrament, skóra, metal. Słodko słone wspomnienie chwil skupienia i kreacji. A potem… ten sentymentalny obraz wybucha złotą wanilią. Wanilią tak wielowymiarową i tak spokojną zarazem, że wszelki aparat pojęciowy jest wobec niej bezradny.
Wanilia ciasteczkowa. Miękka, naturalna, pudrowo mączna.
Wanilia kwiatowa – aromat stąków orchidei podbity miodowa mimozą.
Wanilia podwędzana, rumowa wręcz – przywołująca wizje dalekich wojaży i egzotycznych przygód.
Wanilia skórzasta – nasycona olfaktoryczną barwą jak mocna herbata.
I jednocześnie – wanilia lekka, pozbawiona słodyczy, transparentna, industrialna.
Waniliowa niesamowitość!
W miarę rozwoju zapachu, w miarę układania się nut na pięciolinii skórze nasze olśnienie przygasa. Naturalnie. Bo nie sposób być olśnionym i trwać z zapartym tchem przez wiele godzin. Z resztą… kto chciałby nosić perfumy, które nie pozwalają odetchnąć?
Novae Vanilla nie stają się z czasem mniej urodziwe – po prostu oswajamy ten fenomen. I nie jest to proces trudny – choć natura tych perfum jest tak niezwykła, że bez problemu wyobrażam sobie osoby, którym zapach nie da się oswoić. Bo choć są to perfumy waniliowe, to nie są to perfumy dla każdego. Przynajmniej przez pierwsze kilka godzin.
Po kilku, kilkunastu godzinach odkrywamy, że nosimy po prostu perfumy waniliowe. Lekko miodowe, bardzo przyjemne, ale waniliowe. Bez atramentu, ale ze śladem słonej mineralności.
Po godzinie, dwóch, trzech… zapach ogrzewa się i traci metaliczne akcenty. Atramentowy, słonawy akord nabiera laktonowych poddtonów i zaczyna przypominać szklankę ciepłego mleka. Skórzaste niuanse nabierają cielesności i miękkości. Pojawia się akord tonkowy manifestujący się zapachem świeżego sianka, pościeli wygrzanej słońcem.
I niepostrzeżenie zabiera nas Marie Salamagne w świat tej cudownej fantazji, w której budzimy się w miękkim łóżeczku, w wysokim letnim słońcu; nie musimy wstawać ani pracować ani niczego nie musimy. Bo – w zupełnie senny sposób – jesteśmy dziećmi i jednocześnie jesteśmy zupełnie dorośli. Trochę jak nastolatki. 😉 Słońce, zapach lata i siana zza okna, ciepłe mleko i wizje wielkiej przyszłości w głowie. Czego to my nie dokonamy! Jakich strzelistych budowli nie zaprojektujemy, jakich powieści nie napiszemy i jakich lekarstw nie wynajdziemy! Ale nie w tej chwili, nie dziś, nie tego lata. Tego lata jesteśmy… obiecujący.
Ta wizja chyba najlepiej oddaje klimat Novae Vanille. To perfumy, w których nic nie musimy ale wszystko możemy.
Tylko nam się nie chce.
Jest w nich lekkość i możność. Jest w nich świetlista przyszłość i wszystkie drogi przed nami. I jest w nich to poczucie, że mamy jeszcze czas… na to, żeby poistnieć sobie w teraźniejszości.
Miałam okazję uczestniczyć w jubileuszowym spotkaniu z Jean-Philippem Clermont w Perfumerii Quality Missala. Spotkanie połączone było z premierą Novae Vanilla i z tej okazji trafił do mnie prasowy flakon tych perfum. Zaznaczam to oficjalne, bo widać, że flakon u mnie gości. A nie jest to flakon, który znalazłby się na mojej liście zakupów.
Nie ze skąpstwa. Markę Atelier des Ors nie tylko cenię, ale też lubię. Uważam, że jest to marka warta grzechu zakupu flakonu – czego dowodem jest posiadany przeze mnie flakon Larmes du Desert, który normalnie nabyłam za własne pieniądze.
Chodzi o to, że ja nie lubię wanilii.
Ale! Nie znajdzie się Novae Vanilla również na liście flakonów do posłania w świat. Nie tylko dlatego, że ostatecznie podbiła moje serce ta niezwykła, atramentowa wanilia. Przede wszystkim dlatego, że będzie to mój waniliowy święty Graal do prezentowania na spotkaniach warsztatowych i wykładach dla studentów.
Na warsztatach z kompozycji często słyszę: Nie lubię wanilii. A potem, kiedy prezentuję waniliową bazę zmieszaną przeze mnie (między innymi) z tinktury waniliowej i absolutu wanilii prawie zawsze reakcją jest zaskoczenie. Ze wanilia może tak pachnieć. Że to nie to, co znam z perfum.
No właśnie! Tu wrócę do tego, jak bardzo odwykliśmy od naturalnej wanilii w perfumach.
Novae Vanilla to idealne perfumy do pokazania ludziom, czym może być naturalna wanilia w perfumach. Wanilia obłędnie bogata i jednocześnie poskładana z imponującą dyscypliną. Wanilia miękka, wygodna, łagodna, a zarazem nowoczesna i z wielką klasą. Wanilia tak różna od wanilinowego mainstreamu, że brzmiąca jak z innego świata.
Dojrzewa we mnie miłość do tych perfum. Czy jest na sali egzorcysta?
Data premiery: 2025
Kompozytorka: Marie Salamagne
Projekcja: niewąska, ale zapach jest tak dobrze wychowany, że nawet niewąska projekcja nie jest uciążkiwa
Trwałość: nieskończona
Nuty zapachowe:
Nuty głowy: nuty mineralne
Nuty serca: absolut mimozy, niebieska wanilia NaturePrint®
Nuty bazy: absolut wanilii, drzewna ambra, piżmo, wanilia


