Sabbath of Senses

zmysłowe opowieści o perfumach

Beaufort London Pyroclasm

Dziś wciągam na maszt perfumy, które po raz kolejny hakują system.
Najpierw Crabtree przyzwyczaił nas do ognia, dymu i wytaplanych w smole nut zwierzęcych. Potem, kiedy wydawało nam się, że znamy jego estetykę, kopnął stołek i zrzucił nas z wyżyn naszego przekonania, że wiemy, czego się spodziewać. Chlustnął nam w twarz Fathomem V i patrzył jak świat łapie oddech.

Łapaliśmy! Usiłując poukładać sobie w głowie estetykę Beaufort London bredziliśmy coś o marynistycznych inspiracjach i „pewnej konsekwencji”.

I kiedy już… już złapaliśmy oddech i prawie równowagę… wchodzi ON.

Czytaj więcej »

Nasomatto Black Afgano

Bywają zapachy, o których pisze się łatwo. Albo dlatego, że są w oczywisty sposób piękne, albo dlatego, że w równie oczywisty sposób nas odpychają. Bywają

Czytaj więcej »

Próbkobranie – wyniki

Witajcie, minęło dni dziesięć, pora na ogłoszenie wyników pierwszej tury loterii próbkowej. Próbaski Voluspy w ilości siedem sztuk wygrywa Ewikk – bardzo proszę o adres

Czytaj więcej »

Parfum d’Empire Wazamba

. Mój pierwszy kontakt z Wazambą był pobieżny, nieuważny, pozbawiony właściwej użytkownikom perfumeryjnych forów olfaktorycznej dociekliwości. Zostałam „poczęstowana” z flakonu koleżanki podczas bardzo zajmującej dla

Czytaj więcej »

Lorenzo Villoresi Patchouli

. Że Patchouli śmierdzi nie miałam wątpliwości od pierwszego kontaktu. Tak, naprawdę użyłam tego słowa. Problemem było znalezienie porównania, osadzenie zapachu w kontekście. Z pomocą

Czytaj więcej »

Montale Aoud Lime

. To miała być recenzja dedykowana. Ale nie będzie. Pięknie dziękuję mojej Siostrze w Agarze za próbkę, ale z dedykacją się wstrzymam. Z powodów, które

Czytaj więcej »