Sabbath of Senses

zmysłowe opowieści o perfumach

Beaufort London Pyroclasm

Dziś wciągam na maszt perfumy, które po raz kolejny hakują system.
Najpierw Crabtree przyzwyczaił nas do ognia, dymu i wytaplanych w smole nut zwierzęcych. Potem, kiedy wydawało nam się, że znamy jego estetykę, kopnął stołek i zrzucił nas z wyżyn naszego przekonania, że wiemy, czego się spodziewać. Chlustnął nam w twarz Fathomem V i patrzył jak świat łapie oddech.

Łapaliśmy! Usiłując poukładać sobie w głowie estetykę Beaufort London bredziliśmy coś o marynistycznych inspiracjach i „pewnej konsekwencji”.

I kiedy już… już złapaliśmy oddech i prawie równowagę… wchodzi ON.

Czytaj więcej »

Santal Blush Tom Ford

Zapachy Toma Forda to nie jest żadna perfumeryjna nisza. To perfumy butikowe: mają być ekskluzywne, nie rewolucyjne. Pełne erotycznych podtekstów, ocierające się o wulgarność albo

Czytaj więcej »

Flakony rozdane!

Zapraszam do zapoznania się z wynikami ostatnich rozdań. Oba flakony znalazły już właścicieli, a ja przed obwieszczeniem kim są szczęśliwcy, tradycyjnie już zapowiem kolejne atrakcje.

Czytaj więcej »

Wyszukiwarka mon amour

Od pewnego czasu na stronie Sabbath of Senses na Facebooku pojawiają się wpisy z cyklu „źródła ruchu sieciowego”. Nie zamierzam zmieniać tego zwyczaju, ponieważ jednak

Czytaj więcej »

Rume Slumberhouse

Być może stracę część fanów z powodu tego, co powiem! Jestem wielkim miłośnikiem substancji halucynogennych i psychodelicznych i uważam, ze wiele z nich można używać

Czytaj więcej »

Cafe Rose Tom Ford

Czerń i czerwień to takie piękne, klasyczne połączenie kolorów. Także w perfumach. Tyle, że zestawienie czerwonej róży z czarnym agarem nawet największym oudomaniakom zaczyna powoli

Czytaj więcej »