Kampania NOAH przeciw testowaniu kosmetyków na zwierzętach

. Zwykle staram się nie zamieszczać tu informacji dostępnych wszędzie i postów niezwiązanych z perfumami. Tym razem jednak postanowiłam uczynić pewne odstępstwo od tej zasady. Dlaczego? Dlatego, że to ważne. A pretekst jest doskonały. Niemiecka organizacja NOAH „Menschen für Tiere” działająca na świecie pod szyldem „People for Animals” w grudniu ubiegłego roku rozpoczęła kampanię społeczną […]

Kampania NOAH przeciw testowaniu kosmetyków na zwierzętach Dowiedz się więcej »

Le Labo Patchouli 24

Le Labo zaskakuje. Niekoniecznie dlatego, że ich zapachy są tak bardzo oryginalne same w sobie, do niczego niepodobne. Bardziej dlatego, że w butelkach oklejonych stylizowanymi apteczno – laboratoryjnymi etykietami dostajemy nie do końca to, na co wskazuje nazwa. Dziś słów kilka o najmilszej, jak dotychczas, niespodziance, jaką sprawiły mi zapachy Le Labo: Patchouli 24. Już

Le Labo Patchouli 24 Dowiedz się więcej »

Le Labo Oud 27

. Love Hurts To miała być miłość. Miłość gwałtowna jak „sycylijski piorun” i jednocześnie głęboka jak Rów Mariański. Dlaczego? Spójrzcie na nuty. Oud w nazwie i żadnej róży w składzie. Byłam napalona jak dachowiec na kocimiętkę! To, co poczułam po zaaplikowaniu Oud 27 w zgięcie łokcia trudno nawet nazwać rozczarowaniem. To był szok. Oczywiście brałam

Le Labo Oud 27 Dowiedz się więcej »

Comme des Garcons Series 5 Sherbet – Rhubarb

. Zanim poznałam Rhubarb pomysł wypachnienia się rabarbarem uznałabym pewnie za dość ryzykowny. Niby zapach jak każdy inny, ale jakoś te kwaśne, włókniste badyle nie kojarzą mi się szczególnie perfumeryjnie. To znaczy… nie kojarzyły. Bo teraz już jak najbardziej. Nie tylko z Rabarbarem CdG, ale także z przepięknym Atlas Cedar Brosseau (do którego recenzji zabieram

Comme des Garcons Series 5 Sherbet – Rhubarb Dowiedz się więcej »

Mauboussin Histoire d’Eau

. Coś się ze mną dzieje. Zaczynają mnie fascynować zapachy ładne. Takie, których nie chciałabym używać globalnie, którymi nie chciałabym pachnieć „do ludzi”, zawierające kwiatki, owocki, łagodnie snujące się po skórze perfumeryjno – zblazowanym pierdkiem. Normalnie wzrusza mnie ich normalność. Łatwa uroda. Spokojna, bezmyślna czasem twarzyczka, czoło niepobrużdżone zmarszczkami… Czy to znaczy, że przepadłam i

Mauboussin Histoire d’Eau Dowiedz się więcej »

Patchouli Patch L’Artisan Parfumeur i Patchouly Etro

. Dziś będzie paczulowo. Specjalnie dla Gothic Aristocrat. Mam nadzieję, że nie kupiłaś Patchouli Patch w ciemno… Dwie Siostry Paczule opowieść jak z baśni… Patchouli Path L’Artisan Parfumeur Patchouli Patch to zapach, który po raz kolejny utwierdza mnie w przekonaniu, że paczula wyciągnięta do przodu to nie jest moja piosenka. Początek Paczulowej Ścieżki porastają gęste

Patchouli Patch L’Artisan Parfumeur i Patchouly Etro Dowiedz się więcej »

Eau d’Italie Baume du Doge

. Balsam Doży zasługuje na więcej, niż jedną recenzję. I wcale niekoniecznie dlatego, że jest taki piękny, tylko dlatego, że jest taki… Nieprzewidywalny. Nie obawiajcie się. Będzie jedna. Ale za to nieco… schizofreniczna. Pierwsze odsłony zapachu były konsekwentnie urodziwe: gęste, bogate połączenie nut balsamicznych, drzewnych i przyprawowych okraszone dodatkiem podwędzanej słodyczy w klimacie suszonej śliwki.

Eau d’Italie Baume du Doge Dowiedz się więcej »