Sabbath of Senses
zmysłowe opowieści o perfumach
Beaufort London Pyroclasm
Dziś wciągam na maszt perfumy, które po raz kolejny hakują system.
Najpierw Crabtree przyzwyczaił nas do ognia, dymu i wytaplanych w smole nut zwierzęcych. Potem, kiedy wydawało nam się, że znamy jego estetykę, kopnął stołek i zrzucił nas z wyżyn naszego przekonania, że wiemy, czego się spodziewać. Chlustnął nam w twarz Fathomem V i patrzył jak świat łapie oddech.
Łapaliśmy! Usiłując poukładać sobie w głowie estetykę Beaufort London bredziliśmy coś o marynistycznych inspiracjach i „pewnej konsekwencji”.
I kiedy już… już złapaliśmy oddech i prawie równowagę… wchodzi ON.

Miya Shinma – Japonia opowiedziana zapachem
Stary Świat oszalał na punkcie orientu. Orientu z małej – to nie jest blog o geografii. Poznając, testując, nosząc i wielbiąc zawiesiste orientalne kompozycje zapominamy

Walka postu z karnawałem, czerni z zielenią – Noir Patchouli Histoires de Parfums
Zapach paczuli nie jest czarny. Jest zielony. Zielenią ciemną, nasyconą. Czasem inkrustowaną brązem ciepłym jak szalik. Czasem oprószoną szarością zimną jak kamień. Jak namalować zieloną

Fresch Couture Moschino – normalne perfumy dla normalnych ludzi?
Wszyscy mówią o nowym flakoniku Moschino. Powiem i ja słowa dwa: jest super! Nie wiem, czy ktoś jeszcze pamięta flakony z czasów, zanim przemysł perfumiarski

Jesienny spis ambr – najlepsze perfumy z nutą ambry
Zgodnie z obietnicą zapraszam na subiektywny spis perfum z wiodącą nutą ambry. Po lekturze artykułu o ambrze wiecie już, że w większości przypadków jest to

Ambra – złoto perfumiarzy
Jesień idzie – nie ma na to rady * Dla miłośnika perfum jesień to pora na nuty rozgrzewające, otulające i dające komfort. Można pozwolić

Czy da się napisać perfumy o nieszczęściu? – 1904 Madame Butterfly Histoires de Parfums
Opera znaczy Dzieło. Dzieło imponujące z założenia – nie tam zwykły opus numer któryśtam. Opera to sen o potędze: wielkie emocje wymagające wielkich środków. I

Dziś sobie poużywamy! – Espresso Royale Sebastiane
W komentarzach pod recenzją J’ose obiecałam Poli recenzję kolejnych perfum z nutą kawy. Perfum, których próbkę dostałam od jednej z najpogodniejszych, najbardziej ujmujących osobowości perfumeryjnego

Smoki i perfumy – biżuteria Sabbath of Senses
Mam dziś okazję zaprezentować na łamach SoS coś naprawdę niesamowitego.

Bo to zła kobieta była – J’ose Eisenberg
Od lat na SoS pojawiają się recenzje perfum z wiodącą nutą kawy. Dziś kolejna. Nie wiem już, która. Tym razem na celownik wzięłam perfumy selektywne,
