Birkholz

Birkholz Incense N’Fire

Na świetnie wykonanym szufladkowym pudełku znajduje się ściągawka dla mniej bystrych mówiąca, że perfumy są „mystisch, kraftvoll, expravagant” czyli mistyczne, mocarne i ekstrawaganckie. Dla mnie one są raczej piękne, bo ekstrawagancję odnajduję gdzieś w okolicach Beaufort London, niektórych killerów 4160 Tuesdays czy projektów w stylu Fishersund, ale z mocą i mistyką nie zamierzam dyskutować, albowiem mocno mnie oczarowały te perfumy.

Birkholz Incense N’Fire Dowiedz się więcej »

Birkholz Mystic Haze

W pierwszej godzinie Mystic Haze są gorzkie, gęste, ciężkie – w najlepszym perfumeryjnym ujęciu.
Nie ma w nich śladu zieloności konopi, żadnej wanilii i ani krztyny pomarańczy. I bardzo dobrze, bo pomarańczy absolutnie bym sobie tu nie życzyła. Pralinek też nie ma – akurat pralinki mogłyby w tym kontekście brzmieć dobrze, ale ich brak także kompozycji nie szkodzi.

Birkholz Mystic Haze Dowiedz się więcej »

Sol E Samba Birkholz

Przy okazji recenzji Balsamir wspominałam, że nie należę do typowych influencerów – uganiających się za nowościami i mających ambicję opisywania ich natychmiast po premierze. Rozumiem i doceniam takie podejście, ale osobiście wolę zostać przy łowieniu perełek bez względu na to, czy są nowością, czy nie. O Sol E Samba, które miały swoją prapremierę we wtorek, 27 maja w Quality właśnie też bym nie napisała, gdyby nie to, że pierwsze testy mnie totalnie zauroczyły.

Sol E Samba Birkholz Dowiedz się więcej »