Recenzje

Nissaba Les Alpes

Nissaba to marka, do której mam wielki sentyment. Nie tylko ze względu na zapachy, ale także ze względu na etykę prowadzenia biznesu. Tym razem nie będę się o tym rozpisywać, bo poświęciłam temu odrębny artykuł. Tym razem skupię się na jakości składników i samym zapachu.

Les Alpes piramidę zapachową ma tak piękną, że jej lektura zachęciłaby mnie do testów nawet gdybym nie znała pozostałych perfum marki. A znam, więc pokusa była tym większa.

Nissaba Les Alpes Dowiedz się więcej »

Perfumy inspirowane – Lou de Pre Mystic Dream

Kiedy otworzyłam wspominaną w poprzednim tekście przesyłkę, moją pierwszą myślą było: jaka szkoda, że nie podesłali klona Angels’ Share. Przyznajmy uczciwie – słodziakom z nutą whisky, koniaku czy rumu trudno się oprzeć. Na liście moich nierozsądnych zachcianek Angel’s Share by Kilian siedzą sobie gdzieś obok Korrigana od Lubin. Obu bym pewnie nie nosiła, ale… jakież one są śliczne!

Kiedy powąchałam Mystic Dream zorientowałam się, że to niechybnie odpowiednik Angel’s Share.

Perfumy inspirowane – Lou de Pre Mystic Dream Dowiedz się więcej »

Birkholz Incense N’Fire

Na świetnie wykonanym szufladkowym pudełku znajduje się ściągawka dla mniej bystrych mówiąca, że perfumy są „mystisch, kraftvoll, expravagant” czyli mistyczne, mocarne i ekstrawaganckie. Dla mnie one są raczej piękne, bo ekstrawagancję odnajduję gdzieś w okolicach Beaufort London, niektórych killerów 4160 Tuesdays czy projektów w stylu Fishersund, ale z mocą i mistyką nie zamierzam dyskutować, albowiem mocno mnie oczarowały te perfumy.

Birkholz Incense N’Fire Dowiedz się więcej »

Comme des Garcons 2

Kiedy dawno temu recenzowałam Guerrilla 1 Marie-Aude Couture Bluche pisałam, że „nie wiem, czy potrafiłabym nosić, ale czapeczkę zdejmę i ukłonię się Twórczyni, bo stworzyła coś naprawdę oryginalnego. I, mimo ewidentnej dziwaczności Guerrilli 1, da się wyczuć, że zapach jest najpierw wymyślony, potem przemyślany, a na końcu poskładany odważnie i jednocześnie kunsztownie.” I tu mogłabym napisać to samo, z wyjątkiem tej dziwaczności. 2 nie są dziwaczne. Są dziwne, ale ładne. I absolutnie nie sprawia to, że są mniej wartościowe – bo przecież perfumy musi ktoś nosić, żeby żyły.

Comme des Garcons 2 Dowiedz się więcej »

Comme des Garcons Amazingreen

Amazingreen poznałam natychmiast po premierze – Comme des Gracons to najważniejsza marka w historii niszowego perfumiarstwa i staram się trzymać rękę na pulsie. Po prostu tak jakoś wyszło, że w 2012 roku zdecydowałam się poświęcić czas i energię na inne perfumy. To jeszcze był czas, kiedy bardziej skupiałam się na mrocznych zapachach i Sabbath of Senses było trochę taką zadymioną jamą w ziemi, do której rzadko docierało światło.
Po latach pisanie wyłącznie o perfumowych kopciuchach stało się nieco monotonne. Prowadząc warsztaty i wykłady siłą rzeczy zaczęłam koncentrować się repertuarze bardziej różnorodnym i zaczęłam go doceniać, czasem podziwiać. Zdarza mi się nawet czasem podkochiwać w perfumach zupełnie niemrocznych, choć trwałych związków raczej z tego nie ma.

Comme des Garcons Amazingreen Dowiedz się więcej »