Le Labo

Le Labo City Exclusives – niezbyt konkretnie, ale nie o niczym

Dziś wstęp do kilku recenzji, które będą dowodem na to, że czasem marzenia się spełniają. Zapachowe także. Zacznę od tego, że… Lubię Le Labo. Tak ogólnie – mam sentyment. Formalnie nic specjalnego. Firma jakich wiele: spółka pary perfumiarzy pracujących wcześniej pod skrzydłami Giorgio Armaniego produkująca niszowe perfumy. Fabrice Penot i Eddie Roschi zaczęli w 2006 […]

Le Labo City Exclusives – niezbyt konkretnie, ale nie o niczym Dowiedz się więcej »

Le Labo Patchouli 24

Le Labo zaskakuje. Niekoniecznie dlatego, że ich zapachy są tak bardzo oryginalne same w sobie, do niczego niepodobne. Bardziej dlatego, że w butelkach oklejonych stylizowanymi apteczno – laboratoryjnymi etykietami dostajemy nie do końca to, na co wskazuje nazwa. Dziś słów kilka o najmilszej, jak dotychczas, niespodziance, jaką sprawiły mi zapachy Le Labo: Patchouli 24. Już

Le Labo Patchouli 24 Dowiedz się więcej »

Le Labo Oud 27

. Love Hurts To miała być miłość. Miłość gwałtowna jak „sycylijski piorun” i jednocześnie głęboka jak Rów Mariański. Dlaczego? Spójrzcie na nuty. Oud w nazwie i żadnej róży w składzie. Byłam napalona jak dachowiec na kocimiętkę! To, co poczułam po zaaplikowaniu Oud 27 w zgięcie łokcia trudno nawet nazwać rozczarowaniem. To był szok. Oczywiście brałam

Le Labo Oud 27 Dowiedz się więcej »