* producenci

FvsS: Composition No. 6 – Joya

Lato sprzyja testowaniu zapachów lekkich. Lub przynajmniej świeżych. Wcale nie dlatego, że w wysokich temperaturach perfumy kadzidlane i drzewne nie układają się dobrze. Orientalne, dymne nuty nigdy nie brzmią pełniej, niż właśnie w ciepłe dni i noce. Po prostu latem jakoś wszystko jest piękniejsze i łatwiejsze. Piękniejsze są też perfumy – nawet te lekkie. A […]

FvsS: Composition No. 6 – Joya Dowiedz się więcej »

Eight & Bob

Dawno, dawno temu… A może nie aż tak dawno? I wcale nie aż tak bardzo daleko, bo we Francji, zaczyna się historia zapachu, o którym dziś Wam opowiem.   Gdzieś w pięknych latach trzydziestych XX wieku w podparyskim zamku swojego ojca młody arystokrata Albert Fouquet miesza esencje zapachowe, plecie nuty, tworzy perfumy. Z pomocą swojego

Eight & Bob Dowiedz się więcej »

Deeply, Madly, Truly yours – MariaLux

Miały dziś być recenzje Micallef Art Collection Vanille, ale przyznaję, że cztery przyzwoicie ładne wanilie na raz mnie przerosły. Poszukałam więc czegoś innego. I oto dziś na tapecie marka, której marketing powoduje u mnie ból zębów. Najdroższa, Wszystko, co posiadam pachnie Tobą. Projekt ten został stworzony z całej mojej miłości: To ja, to moja miłosna

Deeply, Madly, Truly yours – MariaLux Dowiedz się więcej »

Hunter MCMC Fragrances

Dziś mam dla Was coś wyjątkowego. Najpierw krótko przedstawię markę perfumeryjną, która wzbudza u mnie sporą sympatię. A potem opowiem Wam zapach, który zaparł mi dech. Dosłownie. *** Znajomość z MCMC Fragrances zaczęłam jak wszystkie tego typu spotkania: od lektury opisu perfum. Zaintrygowało mnie złożenie wanilii, tytoniu i balsamu jodły. Dla lepszego efektu nazwane Hunter.

Hunter MCMC Fragrances Dowiedz się więcej »

Autoportrait Olfactive Studio

Dotarła do mnie ostatnio prośba, która rozbawiła mnie (sorry), ale też skłoniła do zastanowienia: „Sabb, napisz czasem recenzję czegoś, co można powąchać w naszym pięknym kraju, bo czytając Twojego bloga czuję się, jakbym mieszkała na Księżycu albo przynajmniej w amazońskiej dżungli”. Faktycznie, zdarzają mi się okresy, kiedy ciurkiem recenzuję rzeczy niedostępne w Polsce, ale pula

Autoportrait Olfactive Studio Dowiedz się więcej »

#1 Nota di Viaggio (Rites de Passage) Meo Fusciuni

Plany miałam inne. Miały na SoS pojawić się kolejne ciężkie, dymne orienty. Mam nawet kilka „rozgrzebanych” recenzji. Jednak pogoda skłoniła mnie do poszukania inspiracji wśród zapachów lżejszych nieco. Nie dlatego, że temperatury powyżej 30 stopni zniechęcają mnie do czegokolwiek. Raczej z obawy, by aura nie wpłynęła na odbiór zapachu i moją o nim opinię. Są

#1 Nota di Viaggio (Rites de Passage) Meo Fusciuni Dowiedz się więcej »

Burning Barbershop D.S. & Durga

Co powstanie w wyniku współpracy architekta i muzyka?  Jak opowiedzieć historię Ameryki Północnej zapachem? Nie tę wielką pełną polityki i wojen, lecz tę prawdziwą, codzienną?  Jak za pomocą perfum namalować dawno minione wydarzenia?  Jak wreszcie, przywrócić do życia zapomniane panacea i magiczne mikstury indiańskich szamanów? David Seth Moltz i Kavi Moltz – założyciele marki D.S.

Burning Barbershop D.S. & Durga Dowiedz się więcej »

Fam SoOud

Do Polski trafiły perfumy SoOud. Szanse na to, że ktokolwiek uwierzyłby w mój brak zainteresowania marką z oud w nazwie wydają mi się marne. Nawet jeśli oud w SoOud niekoniecznie oznacza aromatyczne, agarowe drewno. Na blogu 1000 Fragrances Octavian Coifan spekuluje, że nazwa pochodzić może od środkowowschodniej dynastii królewskiej Saoud/Sooud (obie wersje występują wymiennie). Przyznaję,

Fam SoOud Dowiedz się więcej »

The Scent of Departure

Pamiętacie mój wywiad z Geraldem Ghislain z października 2010 roku? W rozmowie tej założyciel Histoires de Parfums wspominał o swoim najnowszym (wówczas najnowszym) pomyśle: serii zapachów „miejskich”, opowiadających o konkretnym mieście i wyłącznie na lotnisku w owym mieście dostępnych. To już się dzieje, to już się stało!   Perfumy The Scent of Departure – projekt

The Scent of Departure Dowiedz się więcej »

Eloquium Cor Sine Labe Doli

Zetknęliście się kiedykolwiek z marką Cor Sine Labe Doli? Nie?  A wódkę Belvedere znacie? Jeśli tak, to trochę się zetknęliście. 🙂 Charakterystyczna butelka (aż chce się napisać „flakon”) ekskluzywnej wódki serwowanej  między innymi, podczas ceremonii otwarcia festiwalu Filmowego w Cannes zaprojektowana została właśnie przez założycieli marki, której nazwa tłumaczona jest jako „Serce niesplamione zdradą”. Antonio

Eloquium Cor Sine Labe Doli Dowiedz się więcej »