wtorek, 3 lutego 2015

Jak zostać Dziewczyną z Marzeń - Bendelirious Etat Libre d'Orange


Henri Bendel to postać symptomatyczna dla świata mody. A może raczej dla świata kobiet - bo oferta marki skierowana jest do Pań, asortyment przeznaczony dla Pań, marketing obliczony na Panie. I oprawa graficzna, oczywiście, także przedstawia Panie. O oprawie graficznej wspomnieć warto, gdyż malowane współcześnie przez Izaka Zenou, charakterystyczne, nienaturalnie wysmuklone sylwetki promujące markę to podobno wynik współpracy z samym Andym Warholem, którego talentu Bendel mieni się być "odkrywcą".


Sam Henri Bendel jest postacią, o której słów kilka napisać warto. To niezwykły przykład wykorzystania nietypowego, pozornie nieprzydatnego talentu, jakim jest wyczucie smaku. Czy po prostu dobry gust, jak określają to biografowie Bendela.

Henri Bendel nie był kreatorem, projektantem, ani nawet krawcem. W nowojorskim środowisku pełnił rolę kogoś w rodzaju arbitra elegantiarum - wyroczni w dziedzinie stylu i elegancji. I tego, co jest "posh".

Co sprawia, że Bendel wart jest tak długiego wstępu? Jego innowacyjność. To Bendel "wynalazł" konsultantów zakupowych służących radą i pomocą przy zmianie wizerunku. W obrębie oferty jego domu towarowego, oczywiście. To on wynalazł sezonowe wyprzedaże. I pokazy mody w formie, w jakiej znamy je obecnie. To on wreszcie, sprowadził do Stanów Zjednoczonych paryski szyk. I Coco Chanel.




Za wszystko inne zapłacisz...


W 2008 roku Etat Libre d'Orange i, znany między innymi ze skomponowania ponadczasowego Crystal Noir Versace, perfumiarz Antoine Lie we współpracy z marką Henri Bendel stworzyli perfumy dla dziewczyny wyróżniającej się z tłumu. Uwodzicielskiej, eleganckiej, modnej, spontanicznej, roześmianej i delikatnej zarazem. Mówiąc wprost - dla dziewczyny, którą każda z nas chce być. Przynajmniej w świecie Henriego Bendela.

Perfumy o wieloznacznej, zabawnej nazwie Bendelirious pierwotnie pomyślane były jako produkt ograniczonej dystrybucji - dostępny wyłącznie w domach towarowych sieci Henri Bendel - jednak z powodów niewyjaśnionych zostały one wkrótce wprowadzone do regularnej oferty marki Etat Libre d'Orange. I bardzo dobrze, bo to zapach wart poznania. :)


Opowieść Antoine Lie o Dziewczynie z Marzeń zaczyna się jak piosenka: lekko, radośnie. Swingująco. Dziewczęcy głos i perlisty dźwięk fortepianu. Głos wibruje, nutki sypią się jak szklane koraliki.

Internet pełen jest opisów otwarcia pachnącego jak wiśnie w szampanie, tymczasem z bliska to nie są wiśnie i to nie jest szampan. Pierwsza zwrotka Bendelirious to wiśniowy napój musujący - taki szampan dla dzieci. Słodki i pięknie czerwony. Bez procentów, bez pułapek i bez ryzyka narobienia po nim głupstw.

Druga zwrotka zdradza tajemnicę. Dziewczyna z Marzeń nie jest już dzieckiem.


Tuż pod musującą pianką otwarcia czai się irys. Irys ciężki jak powieki nad ranem, mętny jak myśli po piątym drinku, tłusty jak ślad szminki na szklance. To irys uświadamia nam, że korale ust Panny z Marzeń barwi pomadka, że czyste łuki brwi są wynikiem starannego i przemyślanego skubania, a niewinny rumieniec na bladym liczku tani nie był. I paradoksalnie, ten niedyskretny, nieromantyczny, nieuprzejmy wręcz irys jest najlepszą częścią opowieści. To on daje ślicznej Pannie z Marzeń osobowość, charakter i siłę.

Panna z Marzeń nastolatką nie jest już od dawna. Jej śmiech nie jest wynikiem zachłyśnięcia się życiem i szampanem. Jej uroda nie jest przypadkiem. Jej czar nie jest bezmyślny.


Panna z Marzeń starannie reżyseruje swoje marzenia. Wytrwale dąży do bycia Panną z Marzeń. Jej życie jest jak odwrócona reklama kart kredytowych: bycie Panną z Marzeń - bezcenne, ale wszelkie akcesoria kupisz w domu towarowym Henriego Bendela.

Rzecz w tym, że akcesoria może kupić każdy. Szampańskie wiśnie, musujące nutki grejpfruta, słodkie lizaki, miodowe błyski - bez bladego irysa zmatowionego kumarynowym pudrem wszystkie te urocze elementy tworzyłyby wizerunek trzpiotowatej lalki. To irys tworzy opowieść. O tym, że kiedy milknie muzyka Panna z Marzeń staje się urzekającym rozmówcą. Kiedy pustoszeje klub jest kompanem, z którym można wrócić do domu albo pójść dokądkolwiek. O tym, że kiedy nie jest Panną z Marzeń jest Człowiekiem. A gdy gaśnie światło staje się Kobietą...


Bendelirious to jedne z najciekawszych irysowych perfum, jakie znam. Niezwykły kontrast pomiędzy (zbyt) ślicznym, nieco syntetycznym otwarciem, a czającym się pod nim wielowymiarowym, skórzastym irysem łamie stereotyp, tworzy nową jakość. Bo Panna z Marzeń opowiedziana przez Antoine Lie to Panna, którą być jest łatwiej i zarazem trudniej, niż być po prostu pięknością. Łatwiej, bo panna z Marzeń nie jest idealnie piękna - jest tylko idealnie zrobiona. Trudniej, bo żeby się tak wymyślić i wyreżyserować, trzeba być kimś więcej, niż ładną panną. A żeby stać się Marzeniem trzeba nie tylko wymyślić postać nietuzinkową, ale też samej w nią uwierzyć.



Data powstania: 2008
Twórca: Antoine Lie
Trwałość: dobra. w przeciętnych warunkach około 6 godzin kulturalnej, lecz nie słabej projekcji

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: esencja grejpfruta, akord szampański, akord wiśniowego lizaka
Nuty serca: absolut liści fiołka, absolut irysa, masło irysowe
Nuty bazy: akord skórzany, wetiwer, piżmo, absolut bobu tonka


  • Autorem bendelowskich grafik ilustrujących tekst jest, wspomniany we wprowadzeniu, Izak Zenou.
  • Zdjęcie tytułowe własne.

21 komentarzy:

  1. Zaskoczenie o poranku. Ty i wiśnie,lizaki...a gdzie ciężar bytu osnuty na drewnianych,żywicznych nutach tułających się w oparach dymu?..
    No to fcem to poznać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko jest lekko żyć. :)

      Bycie idealną dziewczyną, której wszyscy zazdroszczą to, zakładam, ciężka robota. Zakładam, że nawet trudniejsza, niż bycie mroczną femme fatale.
      Ten zapach jest pozornie lekki. I pozornie śliczny.

      Usuń
  2. Och, Sabb! Kobieto cudowna i utalentowana! Ty piszesz o wiśniach, szklanych koralikach i lizakach, a ja czytam na przydechu, wciśnięta w fotel, jak gdybym czytała powieść szpiegowską lub - nie przymierzając - szła ciemną nocą przez obce miasto, nie wiedząc, co czai się za następnym rogiem. Toż musisz wydać książkę! Razem ze swoimi fantastycznymi fotografiami. Proszę! Bardzo ładnie proszę!
    A jutro pędzę do Lulua obwąchać tę Pannę z Marzeń, bo jeszcze się nie znamy. Irys "ciężki jak powieki nad ranem"? Oj, no muszę poznać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie spałam do rana. Po trzech godzinach snu obudził mnie telefon. Po skończeniu rozmowy wlazłam sobie tutaj, przeczytałam twój komentarz i... Zrobiłaś mi dzień! Nie dość, że poczułam się rześka i wyspana, to jeszcze mam dobry humor.
      Jak to cudownie Cię tu mieć! :)

      Usuń
    2. No nie wiem, kto komu zrobił dzień! Wstałam sobie rano, zrobiłam śniadanie i patrzę, a tu nowy odcinek z cyklu: Sabbath Hitchcock przedstawia. I do tego jeszcze pan listonosz przyniósł mi wygrane próbki z Ambrozji. Teraz owiewa mnie bryza morska, która się zowie Zeitgeist. (Jeszcze raz dziękuję:))
      A z tą książką nie żartuję. Mogę nawet zapisać się na subskrypcję.
      A w ogóle, to cudownie tu być!:)

      Usuń
    3. O książce ie Ty jedna wspominasz. Ale ja się czuję leniem. :/
      W kwestii naszej licytacji na "robienie dnia" - życzę Ci samych dobrze zrobionych dni. :)

      Usuń
  3. Nie znam, ale po tak sugestywnej recenzji zapragnęłam poznać. Zwłaszcza, iż irys potrafi na mojej skórze być bardzo interesujący.
    No i ten...eee...Zawsze chciałam być Dziewczyną Marzeń ;)
    Cudowny opis Sabbath. Tylko Ty tak potrafisz napisać, że ja sobie zapach potrafię niemalże wyobrazić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martyno, moja skóra także potrafi wydobyć z irysa bardzo ciekawe niuanse. I w ogóle wyciąga irysa do przodu.
      Ciekawa jestem, jak odbierzesz Bendelirous. to, w moim odczuciu, taka pozorna ślicznota, pozorny trzpiot. Ludzie skarżą się zazwyczaj na urokliwe otwarcie i brzydki rozwój zapachu. A mnie właśnie ten rzekomo brzydki rozwój urzekł.

      Usuń
  4. Interesująca koncepcja. A panna-kobieta wydaje mi sie postacią zaskakująco kontrowersyjną. Bo jednak żyjemy w świecie "ludzi zrobionych" w mniejszym lub większym stopniu. Ciekawe w Twojej opowieści jest to że panna marzeń nie jest dziełem natury czy przypadku i w pewien sposób czyni ją to wyjątkową. Kontrowersyjne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. I jest to kontrowersja zamierzona. To nie jest śliczniutki zapach. Jest też tylko pozornie łatwy.
      Ja nie wierzę w trwałe dzieła natury. Nie w takim znaczeniu, ze "jak mnie panie boże stworzyłeś, tak mnie masz". Uważam, ze in jesteśmy starsi, tym bardziej nasza osobowość decyduje o tym, jak wyglądamy. nei tylko gust, ale też tryb życia, samodyscyplina, usposobienie, konsekwencja.
      I jeszcze jedno - nie wierzę w Dziewczyny z Marzeń, które się nie uśmiechają. Nikt nie marzy o ponurym życiu. :)

      Usuń
    2. Coś w tym jest, bo każdy człowiek kreuje siebie mniej lub bardziej. I zazwyczaj im bardziej świadomie to robi, tym lepszy efekt osiąga.

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Rysunki mnie zachwyciły. Piękne!!! A Ty pięknie piszesz o zapachach, przenosisz mnie w inny, lepszy świat... Dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja zdiękuję Ci bardzo za ten komentarz. :*
      Rysunki i mnie urzekły. Dlatego postanowiłam przy okazji recenzji zapachu pokazać coś jeszcze. Coś wartego uwagi. :)

      Usuń
  7. Z Irysem często się mijamy ale teraz od razu zobaczyłem osobę ubraną w ten zapach, i muszę go na niej sprawdzić. Bo ona ma urok...:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, czy Twoje skojarzenie okaże się trafione. :)
      Z testami powinno być łatwo, bo ELdO do oferty wproadziły Sephory. :)

      Usuń
    2. Zdobędę dla niej próbkę i dla swojego upojenia...

      Usuń
  8. Sieciówkowa zazdrość sprowadziła więc dużo dobrego. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdrość?
      Co do samej oferty - mnie tam cieszy większa dostępność niszy. W sumie pasowałoby mi, żeby wszystko było dostępne wszędzie i do tego tanio. :)))

      Usuń
  9. W sensie Douglas ma nisze to i my nie będziemy gorsi, chociaż próbki robimy. ;-)
    No tak, wszystko wszędzie, co to będzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w tej rywalizacji kibicuję Sephorze ze wszystkich sił. Właśnie dlatego, że nie mają klientów w nosie.

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...