wtorek, 6 czerwca 2017

Czemu winny jest Gucci Guilty Absolute?



Sabbath of Senses to nie jest blog o perfumach niszowych.


Sabbath of Senses to blog o perfumach wartych uwagi. Czasem pięknych. Czasem ekstrawaganckich. Zawsze interesujących.

Dlatego naprzemiennie z recenzjami perfum o ograniczonej dystrybucji pojawiają się na SoS recenzje perfum dostępnych w popularnych perfumeriach sieciowych. Czemu tych pierwszych jest więcej? Bo w niszy znaczna część nakładów na perfumy idzie naprawdę na perfumy. Nie na promocję i budowanie marki. Bo nisza nie musi się podobać milionom ludzi i sprzedawać w milionach egzemplarzy po to, by sprzedaż pokryła horrendalne koszty promocyjne. Bo perfumy niszowe mogą nie być popularne.
A jednak - tak jak wśród perfum niszowych zdarzają się popowe przyjemniaczki, tak i wśród perfum selektywnych zdarzają się zapachy z charakterem. I dziś opowiem Wam o jednym z nich.



Niewinny wichrzyciel


Po naciśnięciu atomizera i uwolnieniu zapachu - możecie odnieść wrażenie, że nowy Gucci to perfumy trudne, nieprzyjazne, wymagające. Nie martwcie się. To rzeczywiście są perfumy trudne, lecz zarazem są to perfumy łatwe. Bo łatwość i trudność perfum, wygoda bądź uciążliwość zapachu to nie jest cecha obiektywna. To subiektywny, indywidualny sposób odbioru zapachu. I jeśli perfumy mają charakter, będą łatwe i trudne zarazem. Bo piękno to wrażenie.

A Gucci Guilty Absolute to perfumy piękne. I niepiękne.


Pierwszy wdech rozwiewa wszelkie wątpliwości, które moglibyśmy mieć sięgając po perfumy produkowane na baaaardzo szeroki rynek: zapach jest niebanalny, charakterystyczny, niegrzeczny. Ciężki, dymny i smolisty. Przestrzenny i eteryczny. Uderzająco syntetyczny i pierwotnie naturalny.

Wyraziste - słodko gorzkie otwarcie przypomina złożenie aromatu brzozowej smoły i utlenionego żelaza. Zapach jest rdzawy - wyprażony, wyżarty wręcz, a jednak żywy. Żywy życiem dalekim od grzecznej sielanki żywota perfum mainstreamu XXI wieku.

Pod niszową kontrowersją czają się perfumy. Zielony wetiwer, szlachentnie jasny akord żywiczny i ładna, miękka skórka. Nuty dyskretnie przypominające o tym, że za kompozycją stoi profesjonalista najwyższej klasy.


Gdzieś we wczesnym sercu Gucci Guilty Absolute przeżywa krótkie załamanie i w zapach wkrada się ślad syntetycznej goryczy. Nie na tyle jednak wyraźny, by zepsuć ogólne wrażenie. I rychło przechodzący w ładną, drzewnie dymną bazę zawieszoną dokładnie w połowie drogi między przyjemną niszowością, a niszową przyjemnością.

Zawierając znajomość z Absolutnym Winowajcą od Gucci możemy być zaskoczeni jego niezwykłością. I słusznie, bo jest to typ niezwykły; wyróżniający się na tle kolegów z branży. Nie oczekujcie jednak krewkiego brutala ani ponurego outsidera niezdolnego do koegzystencji z sąsiadem z parteru czy babunią z zatłoczonego tramwaju. Za ekscentrycznym, rebelianckim wizerunkiem kryje się dobrze zsocjalizowany, miły facet. Opanowany, oczytany i może nawet wegetarianin...

...ale na pewno nie tak wymuskany jak Jared Leto w reklamie, której z premedytacją tu nie umieszczam, bo nijak mi nie koresponduje z zapachem.


Data powstania: 2017
Twórca: Alberto Morillas
Trwałość:

Nuty zapachowe:
Nuta głowy: skóra
Nuty serca: paczula, Goldenwood™ ( nuta cyprysowa)
Nuty bazy: Woodleather™ (nuta drzewna ), wetiwer
  • Na wszystkich zdjęciach Bear Grylls - sławny wegetarianin.

7 komentarzy:

  1. " Za ekscentrycznym, rebelianckim wizerunkiem kryje się dobrze zsocjalizowany, miły facet. Opanowany, oczytany i może nawet wegetarianin..." To o mnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha! Jak nic, musisz testować. :)

      Usuń
    2. Prawda, to premiera która podnosi morale perfumaniaków względem produkcji masowej. Też planuje flakon albo i dwa, gdyż doświadczenie pokazuje, że niestety rzeczy dobre sa szybko wycofywane. Moj brat zupełny laik stwierdził że pachnie mu to składzikiem z narzędziami. Heroinę od MAC testowałaś? Ponoc też zaskakująco niszowa.

      Usuń
  2. Reakcje osób niewtajemniczonych brzmią - O!- stara szafa (taka z epoki). Ja się troszkę d dziwię że nie wspomniałaś o agarze indyjskim który w moim odczuciu tutaj ładnie i bardzo umiejętnie utemperowany wiele robi. :-)
    Testowałem kiedy było zimno, mam przeczucie że teraz będzie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem naturalnego agaru nie ma tam ani molekuły. ;)

      Usuń
  3. Bardzo ciekawie opisałaś ten zapach, aż muszę powąchać :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam je i też mnie uwodzą, ale dla mnie pachną wnętrzem luksusowego samochodu, w środku którego jest mnóstwo suszonych ziół i... Coś dzikiego, coś naprawdę charakternego i seksownego!
    I zgadzam się, Jaredek tu nie pasuje, prędzej nieogolony David Beckham w ciuchach Belstaffa, o!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...