czwartek, 10 maja 2018

Najbardziej kontrowersyjne perfumy 2018 czyli szpiegowania w perfumeriach część druga


Dziś druga część mojego romansu z hitami z selektywnych perfumerii. Tym razem bohaterem nie będzie hit sprzedażowy, lecz perfumy wzbudzające zainteresowanie i kontrowersje. I przy okazji przyzwoicie się sprzedające.


Najbardziej chyba wyczekiwaną selektywną premierą 2017 była Aura Muglera. Perfumy wielkiej marki we flakonie, który zachwyca.

Polska premiera Aury to jakaś dziwaczna podróż w czasie - do epoki słusznie minionej, kiedy wszystko docierało do nas z opóźnieniem. I tak wchodzący na rynek w gorących letnich miesiącach "zapach tropikalnego lasu" do Polski wkroczył w środku zimy, pod koniec stycznia 2018. Czemu tak? Nie wiem, bo jako influencera (bardzo szpetne słowo), u którego pozytywnej recenzji kupić nie można, nie zaproszono mnie na wydarzenie. W sumie słusznie. :)


Przed premierą dotarły do Polski reklamy, opisy, lista nut i mnóstwo plotek. Oraz sporo prywatnych flakonów, bo świat jest mały i serio nietrudno przywieźć albo zamówić sobie Aurę z innego, lepiej potraktowanego kraju.





Film podoba się właściwie wszystkim, ale nie wszystkim tak samo. Część widzów jest zachwycona - klimatem, kolorystyką, sugestią więzi z naturą. Ja należę raczej do frakcji zdystansowanej - zauważającej, że reklamowanie perfum za pomocą modelki na golasa przestało robić wrażenie już kilka dekad temu.

Kopiowanie pomysłu i wręcz całych ujęć z "Avatara" Camerona też nie jest szczególnie nowatorskie. Szczególnie, że reklamy bazujące na takim samym pomyśle wizualnym, tylko bez golizny i awatarowych światłowodów mogliśmy pooglądać w roku 2005 i 2006 kiedy na rynek wchodziły Fantasy i Midnight Fantasy Britney Spears.





Ale z urodą filmu i pochodzącej z Białorusi Zhenyi Katavej polemizować nie sposób. Pomysł, oryginalność, kreatywność i nowoczesność marketingowcy Muglera oblali, ale z urody zaliczyli celująco.

A teraz zastanówmy się, jakie perfumy zapowiada ładna, lecz wtórna kampania reklamowa.


Marka Thierry Mugler znana jest z perfum niebanalnych. Z perfum mocarnych, często ekstremalnych, często kontrowersyjnych - wręcz przełomowych. Nawet kiedy sam Thierry Mugler odsunął się od sterów (rzeczywisty udział miał tylko w tworzeniu koncepcji Angela) marka wciąż budziła wielkie emocje. Angel, Alien, Womanity, A*Men - to są zapachy wielkie. Kropka.

Perfumy zwyczajnie śliczne usatysfakcjonują klientów każdej innej marki selektywnej, ale nie Muglera.

I tak oto doszliśmy do sedna. Aura nie jest zwyczajnie śliczna.


Otwarcie to duet nut kwaśnych i słodkich. Podbity cytrusami, zupełnie pozbawiony przaśnej swojskości rabarbar i syntetyczna, dziwna słodycz maltolu zmieszanego z dimetolem i aldehydem C-10 lub C-11. Albo obydwoma. Syntetyki dają Aurze cytrusową zieloność i twardą słodycz pomarańczowej landrynki.

W sercu frakcja aldehydowa mocno podbita zostaje nutami kwiatowymi - częściowo właściwymi tym konkretnym aldehydom, częściowo osobnymi. Początkowo prym wiedzie ładnie brudny, cielesny jaśmin - i to jest najlepiej zagrana nuta Aury. Z czasem jaśmin pochłonięty zostaje przez naturalnie kremowy, ciepły, krągły akord białych kwiatów.

I nagle z niezwykłego otwarcia przechodzimy w ładne serduszko. Wcale nie tak zielone, jak byśmy chcieli.


Ułożona na skórze Aura pachnie ładnie. Nie pięknie. Tylko ładnie.

Kremowe kwiatki, akord zielony pachnący jak landrynka w przejrzystej, gorzkiej w smaku folii i dziwaczna, mdła baza, która nawet nie udaje zapachu drewna, tylko zadowala się zapachem imitacji drewna.


Perfumy te skomponowało czworo perfumiarzy: Daphne Bugey (znana między innymi z bardzo dobrych He Wood i She Wood Dsquared2), Amandine Clerc-Marie (Black Kammeth Cole, Lui Rochas, Splendid Wood YSL), Christophe Raynaud (My Insolence, 1 Million Paco Rabanne, męskie Nature Millenaire YR) i Marie Salamagne (Aqua Allegoria Mandarine Basilic, Ambar Jesusa Del Pozo, Black Opium i w duecie piękne Splendid Wood YSL, a także wspaniałości Atelier des Ors).

Serio aż tylu ich trzeba było do uklepania perfum tak wtórnych i syntetycznych?


Aura trwałość ma doskonałą. Urodę? Ma. Nie do końca klasyczną, ale ma. Rzecz w tym, że Aura pachnie... tanio. I to jest chyba słowo - klucz. Najnowszy, wypromowany wielkim kosztem i zapakowany w przepiękny flakon przebój Muglera pachnie jak perfumy poskładane z obłędnie trwałych lecz niedrogich składników.

Żebyż one chociaż uczciwie brzydkie były...


Data premiery: 2017
Kompozytorzy: Daphne Bugey, Amandine Clerc-Marie, Christophe Raynaud i Marie Salamagne 

Projekcja: bardzo dobra
Trwałość: powyżej 10 godzin

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: rabarbar, bergamota
Nuty serca: nuty zielone, jaśmin, ylang - ylang
Nuty bazy: wanilia, nuty drzewne., amberwood (molekuła syntetyczna), sandałowiec (też syntetyczny jak na mój nos)


Na trzecią część zapraszam wkrótce. Obiecuję, że tym razem już naprawdę będzie to TA recenzja, o którą prosiliście na Facebooku.

36 komentarzy:

  1. Szczerze? Boję się ich. Poczytałam tam i owam, i nie wiem czy potrafiłabym nosić, ale kiedyś powącham. Z czystej ciekawości :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powąchać zawsze warto.
      Mam sampla, mogę oddać.

      Usuń
    2. Weźmiesz sobie po prostu.

      Usuń
  2. Jeszcze mam do nich ambiwalentny stosunek, może mi przejdzie ;) W reklamie widziałabym raczej coś agresywnego, a la Obcy Scotta. Jak straszyć, to z przytupem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech... jestem totalnie zakręcona na Alienach, ale zupełnie mi się nie skojarzyło.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Ej, no nie taki był plan. Wąchać zawsze warto. Są przecież ludzie, których Aura zachwyca. Na pewno są. :)

      Usuń
  4. Dokładnie tak..idealne podsumowanie. TANIO - zrobiłaś to bardziej elegancko niż ja - bo u mnie mają miano Kiczu. A Angela kocham miłością zimową i wieczną :)
    Polska premiera...to żenada roku jak dla mnie, tak jak pochlebne recenzje na zbyt wielu blogach..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo wiesz, jak to teraz wygląda - albo masz bloga uczciwego, albo dochodowego. Ja już odpuściłam dochód z bloga - perfumy o dużych budżetach reklamowych zwykle nie są warte, by o nich pisać. Niestety.
      Może w innych dziedzinach to tak wygląda, ale w perfumach wielkie marki chcą płacić tylko za pozytywne recenzje. I z góry muszą wiedzieć, że będzie pozytywna. No to dla mnie nie wchodzi w rachubę. Szczególnie, że opcja poinformowania, ze to artykuł sponsorowany nie bardzo wchodzi w rachubę. Bo ma być przecież obiektywnie. :)

      Usuń
  5. Ech... nie tak wyobrażałabym sobie zapach tropikalnego lasu.
    Zgadzam się, że flakon jest przepiękny. Na pierwszym i na ostatnim zdjęciu wygląda jak wisior ze szmaragdu oprawionego w białe złoto ...mogłabym chcieć taki wisior...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie. Jakoś nie po drodze mi ostatnio do perfumerii. Natomiast po przeczytaniu "zapach tropikalnego lasu" i zobaczeniu reklamy wymyśliłam sobie, że będą pachnieć błotem, wilgocią i lekką zgnilizną. A z Twojego opisu widzę ogród cytrusowy ...albo jakiś odświeżacz powietrza...

      Usuń
  6. Dostalam miniaturke w sephorabox i tak jak mi sie opakowanie podobalo i chcialam by i zapach mi lezal, tak szybko puscilam ja w swiat. Dokladnie, pachnie tanio. I krotko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie pachnie długo. Ale to nie poprawia sjego sytuacji. ;)
      Nie wiem, czy potrafiłabym się rozstać z tak ładną miniaturką. ;)

      Usuń
  7. Na mnie tak nie pachną. Ja nie jestem fanką Muglera i wszystko mi śmierdzi od niego ale te na mnie pachną mokrym lasem, ziemią i liścmi no nie ;/

    ale zostawię wpis o nich jaki zrobiłam (nie wiem czy wolno)

    https://drobiazgowarupieciarnia.blogspot.com/2018/04/aura-mugler.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby pachniały mokrym lasem i ziemią to dla mnie byłby hit.
      Pędzę czytać recenzję. :)

      Usuń
    2. No ja bym wolała by pachniały na mnie tak jak na Tobie ;D

      Usuń
    3. Nie ma sprawiedliwości na tym świecie. ;)

      Usuń
  8. miałam zupełnie inne odczucia po testach Aury. nie pachnie ładnie. pachnie dziwacznie, drażniąco, prawie migrenogennie (wanilia mi to czasem robi). syntetycznie ale w taki modernistyczny? futurystyczny? sposób a nie drażniacy tanią sztucznością. miniaturkę chętnie przytulę, nie zaryzykuję flakonu.

    ech ta subiektywność doznań ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jestem skrzywiona siedzeniem w niszy?
      W sumie w pewien sposób to modernizm. ;) W każdy, razie na pewno zapach jest mniej "normalny" niż inne premiery selektywne.

      Usuń
  9. Pewności nie mam, ale mam wrażenie, że gdzieś się tymi perfumami zaciągałam i nie spodobały mi się. Generalnie z Muglerowych nowości bardziej przemówiła do mnie nowa wersja Angela, bo z klasycznym Angelem romansuję już od ponad 10 lat. Z innymi zapachami już mi nie po drodze, bo dostaję od nich (dosłownie) bólu głowy, więc choćbym chciała, nie mogę ich nosić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak. Pisałam już gdzieś (albo tu, albo na FB), że Angel Muse jest świetny. I edp i nowy edt.

      Usuń
  10. Dla mnie perfumy tej marki nadal są zagadką, bo u jednych osób mi po prostu śmierdzą a u innych wpadam w zachwyt i nie dowierzam, że to ten sam zapach. Mają coś w sobie co reaguje w różnorodny sposób na skórę i jest zależne od pH itd. i to bardziej niż perfumy innych marek. Zatem choćby dlatego są ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się całkowicie. Mugler to jedna z najciekawszych współczesnych marek selektywnych. Ich perfumy kocha się l;ub nienawidzi.
      I to jest wspaniałe.

      Usuń
    2. Zgadzam się, długo nie mogłam uwierzyć, jak dobrymi opiniami cieszy się zapach stęchłej beczki z jabłkami w piwnicy - tak na mnie wypada Angel.

      Usuń
  11. Jakby nie patrzeć, ten aromat ma w sobie coś doskonałego, genialnego. Ma się wrażenie wyższego levelu w podejściu do komponowania i wytyczania nowych ścieżek, swoista awangarda..?
    Syntetyczność obecna już niemal wszędzie staje się standardem i potrafi sporo namieszać. ;-)
    Tutaj pomijając otoczkę marketingu, ma się wrażenie mocno niejednorodne. U mnie było od wielkiego Oooo, przez Eeee... do Nono... coś w tym jest. I niby zapach poznałem, odczułem mainstreamowoą wtórność i nie przypadł mi do gustu, to za tym wszystkim poszło poczucie czegoś więcej. Tego się po prostu nie zapomina. Nie sposób pozostać obojętnym.
    Oczywiście nie nosiłbym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To charakterystyczna cecha zapachów Muglera. Nawet jeśli nam się nie podobają, to zostają w pamięci. I to akurat dobrze.

      Usuń
  12. A mnie się te perfumy nie podobają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. W sumie niedobrze, jak się podbają wszystkim. :)

      Usuń
  13. Chyba jeszcze na żadne perfumy nie czekałam tak bardzo... Kocham perfumy MugleraM miałam nadzieję na wielką miłość, po tym, jak Womanity Edp jest tak trudno dostępna.. I cóż, klapa. Te perfumy zupełnie nie wpisują się w twórczość TM, są bardzo rozczarowujące, przeciętne, dla mnie - brzydkie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czekałam. Jestem wielką adoratorką tej marki. I... no cóż. Żyje się dalej. :)

      Usuń
  14. Czekałam z niecierpliwością aż będę mogła je powąchać bo reklamy, bloggerki i cały świat piał nad nimi. No i czekałam, czekałam aż w końcu się doczekałam. W padłam jak na skrzydłach do perfumerii, capnęłam blottery, na jeden psikłam Chloe Nomade a na drugi Aurę. Nie padłam trupem więc przeszłam do testów i niestety doznałam szoku, bo po zapachu sygnowanym marką Mugler spodziewałam się zapachu trwałego, mocnego, kontrowersyjnego, wręcz szokującego. Fanką Muglerów nie jestem, ba wręcz trzymam się od nich z daleka ale doceniam ich pazur i koncepcję. Aurze niestety brak i koncepcji, i pazura. Ot po prostu taka ciut mocniejsza, i ciut trwalsza wersja Chloe Nomade z czymś lekko orientalnym na dnie. Szkoda bo liczyłam, że będzie to jakiś trawiasto-chaszczowy killer, który pokocham tylko ja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli trawiasto-chaszczowy killer ma być to może coś Zoologist? przy ktorymś miałam ochotę rękę sobie odgryźć byle się zielska pozbyć ;)

      Usuń
  15. W zachodniej Europie dostępny jest już męska wersja Aliena, która ma premiere w tym roku.. sam jestem ciekaw co z tego będzie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...