4 Elements & 5 Elements Ramon Molvizar (oraz zapowiedź rozdania)

Miała być bomba... I będzie bomba, ale inna. Tę drugą odpalę z niewielkim opóźnieniem. :)


Zapachy Ramona Bejara z miasteczka Molvizar nie raz już gościły na SoS. Tym razem mam dla Was kompozycje, o których sam Twórca mówi, że graniczą z doskonałością. Mam dosłownie, bo w ślad za recenzją pójdzie rozdanie czterech zestawów próbek. Gratka nie lada, bo próbki Ramon Molvizar do tanich nie należą.


Posiłkując się opisem producenta:
„4 elements” i „5 elements” to dwa wielkie arcydzieła perfumiarstwa stworzone w ramach energii czterech żywiołów - ognia, ziemi, wody i powietrza - zawierają one również sekretny składnik... składnik pochodzący z alchemii...

Gdyby nie fakt, że Ramon Bejar zaskoczył (i zachwycił) mnie już niejednokrotnie, uznałabym opis za egzaltowany. A tak...? Posłuchajcie. :)



4 Elementy symbolizują kobiecość.

Kobiecość jest dziwna
4 Elements

 

Nowoczesny, na wpół syntetyczny, lecz wciąż przyjemny aromat aldehydu cytrynowego złożonego z aromatem owocu róży i paczulą tworzą akord kojarzący się z cierpkością dzikich owoców. Wilgotne, mszyste nuty drzewne otaczają drobne, barwne owocki lasem, wilgotne aromaty żywiczne i zapach przypominający hubę zaciągają niebo chmurami. 
Jest wczesnojesienny poranek, padający w nocy deszcz postrącał z krzaczków borówki i maliny, które teraz leżą na mokrym mchu, wśród pierwszych opadłych liści.

 

Serce zapachu wprowadza do lasu element kobiecy. Nie jest to jednak turystka w kaloszach. Raczej bosonoga rusałka o wilgotnych włosach splątanych w nieporządne warkocze.

Nie jest piękna. Jest niebezpieczna. Pociągająca w sposób, który sprawia, że nie chcemy jej urokowi ulec. Nie obiecuje wytchnienia, odpoczynku w pulchnych ramionach. Jej pocałunki będa zimne, jej objęcia ostateczne jak śmierć. A jednak... Kiedy pojawiają się pierwsze zwiastuny bazy, kiedy promienie słońca przedrą się przez chmury... Ulegamy jej.

 

Pierwszą zmianą jest pojawienie się żywotnego, ziemistego, rozwijającego pełne spektrum brzmień wetiweru. Z połączeniu z wilgotną paczulą, stanowiącym kontynuację wątku leśnego akordem drzewno - żywicznym i doskonale wplecioną w opowieść kroplą miodu stanowi on nadzwyczaj skuteczne zaproszenie do tego, by usiąść na mokrym mchu, skosztować nieznanych owoców i nieznanych przyjemności.

4 Elements nie jest zapachem ładnym. Nie jest też miły ani kobiecy w sposób, w jaki kobiecość wyobrażają sobie autorzy reklam perfum. Nie jest sexy, nie uwodzi, nie mizdrzy się do nosiciela, nie schlebia naszym gustom. A jednak trudno nie dostrzec niezwykłej, pierwotnej urody tej kompozycji. Jest w niej myśl, koncept, wizja.




5 Elemets kontynuuje tę opowieść. Niespodziewanie jest jednak ładniejszy, słodszy, mniej dziki. Jak gdyby Bejar opowiadał mit, w którym Ewa była przed Adamem.

Mężczyzna z żebra
5 Elements


Delikatnie korzenne, słodkie, owocowo - anyżkowe otwarcie wydaje się o niebo bardziej kobiece, niż ziemiste 4 kobiece Elementy. Ślad ziemistej wilgoci dominującej w wersji kobiecej, w kompozycji dla panów stanowi jedynie tło, pewną kanwę, na której ciepłymi, czystymi barwami namalował Bejar obraz męskości łagodnej, opiekuńczej, uśmiechniętej.

I podobnie jak 4 Elements nie były szczególnie kobiece, tak 5 Elements nie są męskie. Są cywilizowane.


Serce zapachu jest syte, bogate, statyczne.
Niesamowite, niespotykane połączenie zapachu słodkiego melona z nutą, której pochodzenia nie rozpoznaję, ale którą bezbłędnie identyfikuję nako "minerały" daje efekt w postaci akordu słodkiego i krystalicznego. Gdyby cukier wydobywano jak sól spod ziemi, to czysta skała pachniałaby tak właśnie.

Ciepłe nuty kwiatowe brzmią tu znacznie wyraźniej, ciepła baza pojawia się wcześniej i jest bardziej kremowa, waniliowa wręcz. Jednak w przewrotny sposób, znacznie bardziej wytrawna, niż dosłodzona dzikim miodem kobiecość.
Wyraźna, ziemista paczula i ślad wspomnianej parę akapitów wyżej huby przypominają nam, że piąty element wyrasta na bazie czterech pierwotnych sił.


Elementy Ramona Bejara przypominają mi nieco olfaktoryczne obrazy Christophera Brosiusa. Zapachy, w których ważniejsza od normalności i perfumeryjności jest opowieść.
Tu Bejar opowiada nam o pierwotnej sile żywiołów. O człowieku, który jest dzieckiem matki ziemi, który z niej wyrasta, lecz ponad nią wzrasta. Bardziej, niż jak opowieść o męskości i kobiecości postrzegam ten duet zapachów jako metaforę dojrzewania, zastępowania instynktów uczuciami.

Cztery Elementy to człowiek bliski natury: niewinny, lecz niebezpieczny zarazem. Piąty element to kultura: słodycz sączona w nasze dusze. Mogłabym napisać, ze miłość, ale nie. Dostrzegam raczej zmianę formy, dojrzewanie idei. 
Freud twierdził, ze dzięki socjalizacji mężczyzna pragnący kobiety zamiast wysyłać bezpośrednie sygnały erotyczne - napisze wiersz. Tu Czwarty Element oferuje nam dzikie owoce na mokrym mchu, Piąty Element przynosi różę. Nie pralinki, nie pluszaczki. Na szczęście.



  • Obraz przedstawiający nimfę w lesie towarzyszy tekstowi pod tytułem "Little Nymph", który można znaleźć tu: KLIK. Nie wiem, czy jest on ilustracją do obrazu, czy odwrotnie.
  • Zdjęcie zatytułowane "Forest Fruit" pochodzi z bloga The Woman on the Mountain i jego autorką jest Sharyn Munro.
  • Fantastyczna stylizacja z trzeciego zdjęcia jest częścią cyklu "Four Elements", którego wszystkie odsłony znajdziecie na blogu makijażystki Dint Day dokładnie tu: KLIK. Polecam.
  • Czwarta ilustracja to tapeta pobrana ze strony: www.desktopwallpaperhd.net
  • "Cztery Elementy" w wersji Dracorubio do znalezienia na jego photostreamie w serwisie Flickr: KLIK
  • "Hylas i nimfy" autorstwa Henrietty Rae. Więcej prac tu: KLIK
  • Ostatnie "Cztery Elementy" autorstwa Matta Myersa prezentującego swoje grafiki na stronie Wodden Graphics

Komentarze

  1. Jesteś niedobra!!! Bardzo, bardzo! Już Ty wiesz jak opisać zapach, żeby ów przyczepił się do człowieka i nęcił. Powiem Ci, że jak czytałam to miałam mimowolne skojarzenia ze stylistyką firmy kosmetycznej Illamasqua. Oni lubują się w takich właśnie opowieściach. Ależ to musi pachnieć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż sobie wygooglałam. Ciekawa firma.
      A Elementy... pachną dziwnie. Z początku bardzo dziwnie, potem się zmieniają trochę i łagodnieją. Ja lubię takie cuda, ale uczciwie mówiąc: nie bardzo mi to nie pasuje do ekskluzywnej estetyki perfum Bejara.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Koni tu nie ma. Szkoda w sumie. Perfumy kojarzące się z narowistym rumakiem (niekoniecznie uduszonym)... To byłoby coś.

      Usuń
  3. Sabb, a te próbki to rozdajesz z dobrego serca, czy to nagroda za jakiś konkurs o którym nie wiem? :) Aktyna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z dobrego serca Pana Marcina - właściciela firmy Szmaragd i Diament dystrybuującej te zapachy w Polsce. :)
      Rozdanie zaraz ruszy - mam opóznienie, bo ściągnęłam sobie wczoraj pięknego, tłustego trojana na kompa...

      Usuń
  4. :) Eh bosonoga rusałka i w dodatku niebezpieczna to lubię!

    OdpowiedzUsuń
  5. a zapowiedź rozdania :) jupi jupi!! już się nie mogę doczekać

    OdpowiedzUsuń
  6. No sory, ale zagaję zupełnie nieperfumeryjne: niech się Loki dobierze do Ramona Bejara za ceny, które dyktuje, bo nie są one dla normalnych ludzi.
    A Ty jesteś Zła Kobieta Sab!!!!!!!!!!!!!! Pewnie zresztą z pełną premedytacją.
    Chyba byłoby lepiej, a na pewno bezpieczniej, nie czytac Twoich recenzji zapachów Ramona. Bo, niestety, recenzje powyższe boskie są. A, niestety, moja w sumie dość nowa perfumeryjna pasja nie przekracza na razie pewnego poziomu zdrowego rozsądku, a raczej ekonomii.
    Wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ gdzie tam z premedytacją? Same mi się te literki wymykają.
      Myszo, w kwestii pożądania Elementów: one sa dzowne. To, co chciałam osiągnąć, to zachęcenie do testów. Kupowanie w ciemno nie polecam nigdy, tu zaś nie polecam SZCZEGÓLNIE. Poważnie. Tak, jak napisał Fqjcior niżej: to bardzo trudne do oswojenia zapachy. Dziwne. Ale dla mnie to zaleta. :)

      Usuń
  7. Bardzo sugestywna (jak zwykle) impresja. Przyznam, że przez pierwsze dni obcowania z tymi zapachami miałem sporą zagwozdkę. Nie wiedziałem, jak je ugryźć. Są dziwne. Rzeczywiście trochę w stronę naturalizmu Brossiusa, czego po Bejarze bym się nie spodziewał. Odważne to zapachy, dla naprawdę wyrobionych nosów i poszukiwaczy zapachowych przygód. Na pierwszy ogień poszły u mnie 4E i było to doświadczenie niemal traumatyczne. Czułem jeziorną rzęsę i surową rybę...Co mnie wręcz odrzucało. Trochę czasu zabrało, nim odnalazłem się w tej estetyce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wyznam, że mnie do traumy daleko było. Ale wiesz, że ja jestem miłośniczką perfumeryjnych dziwaków. I nie tylko perfumeryjnych. :)
      Zapachy Bejara to dla mnie poważna i ważna nauczka. Nie oczekiwałam po firmie o takiej stylistyce zapachów tak bezkompromisowych, oryginalnych, trudnych, "niebogatych". Szkoda, że ceny takie nieprzystępne...

      Usuń
  8. Kusisz kusicielko. Przez Ciebie się skusiłam na rozbiórkę Elementów. Niedobra Sabb ;)

    A propos recenzji: IMO Ewa była przed Adamem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuszna linia rozumowania. :) Wedle apokryficznych pism Judaizmu Jahwe stworzył kobietę i mężczyznę jednocześnie. Zgadzałoby się to z pierwszym rozdziałem Księgi Rodzaju: "mężczyzną i niewiastą stworzył ich".
      A rozbiórkę obu Elementów na Wizażu już widziałam. :)

      Usuń
  9. oj oj a jakiemu diabłu trzeba zaprzedać duszę aby takie próbeczki dostać? :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korocjo, będzie rozdanie lada dzie. Wystarczy obserwować i zostawić komentarz, ze się chce wziąc udział w losowaniu. A potem mieć odrobinę szczęścia. :)
      Rozdanie jest opóźnione, bo walczę z paskudnym trojanem na komputerze domowym. Przepraszam.

      Usuń
  10. FATALNIE SAB jak możesz robić coś takiego
    Nie WSPIERAJ MIERNOTY
    To są perfumy z TESCO w Hispanii
    NIEEE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę mi te Molvizary na masówkę nie wyglądają. Z tą platyną w środku? :> No i na masówkę nie pachną - za trudne, za dziwne. Ale w sumie... nawet gdyby były dostępne w osiedlowych drogerniach, to co?

      Ja bym chciała, żeby zapachy na poziomie tych robionych przez Bejara były dostępne w Tesco. Najlepiej jeszcze, żeby były tanie. :)))
      Od razu ustrzeliłabym z pięć flaszek!

      Tyle, że mnie one jednak na Tesco nie wyglądają... Choć u mnie w Tesco są nawet perfumy YSL. :)))

      Usuń
  11. Buuuuka, a ja wyjeżdżam na biegówki do Jakuszyc i jak wrócę w wtorek to już na pewno będzie po rozdaniu :)))))))))
    Nic to, i tak nigdy nic nie wygrałam.
    Ale życzę wszystkim wspaniałej zabawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myszo, obiecuję poczekać z zakończeniem rozdania do Twojego powrotu! Do środy, tak?

      Usuń
    2. Sab, jestem przeogromnie dźwięczna i wzruszona, już się wpisałam i dzięki :)))))))))

      Usuń
  12. KOCHAM 5 elements. Zmieniłam pracę, żeby szybciej uzbierać na flakon. Dam się pokroić za kilka kropli, żeby mój luby mógł je poczuć. Idę pousychać...

    OdpowiedzUsuń
  13. Upadam w zachwycie!!! Lasss mój lass

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Popularne posty