Baśń niejednej nocy… Arabian Nights Jesus del Pozo

Pragnę zachwytu. Testy ostatnio mnie rozczarowują, zapał słabnie, wracam do perfum, które znam i lubię. Na szczęście są wśród nich takie, których jeszcze nie recenzowałam. Z powodów różnych. Tym razem przyczyna jest prosta: mój dzisiejszy bohater to bardzo, bardzo bliski krewny zapachu, o którym już pisałam. Trudno jest wejść dwa razy do tej samej rzeki, trudno jest przeżyć tę samą miłość dwukrotnie tak samo mocno. A jednak Arabskie Noce Jesusa del Pozo zasługują na własną baśń…

Wyobraźcie sobie zapach, który rozwija się jak romans. Potajemny, grzeszny, namiętny.

To nie był dzień, to była noc*

Najpierw pojawia się oud – mroczny i treściwy, jak schadzki przy zgaszonym świetle. Dosłowny i oczywisty jak namiętność bez miłości. Doprawiony pieprzem pieprznym jak… Wiadomo. I różą – śliską jak satynowe prześcieradło.

Tłem dla oudowego romansu jest niedoświetlony pokój w starym, rzadko odwiedzanym hoteliku w górach. Aromat starego drewna ocieniony paczulą, pachnące naftą labdanum, stłumiony kopciem blask szafranu. Niby nic. Banał. Każdy z nas zna tę historię: oud z różą – on i ona. Trochę mroku i trochę pikanterii. A jednak!

Te historie rzadko kończą się wielką miłością. Wygasają cicho lub z hukiem i, jeśli dopisze szczęście, stają się miłym wspomnieniem. Jednym z wielu.

Tym razem coś poszło nie tak. W ciemności, pod szafranową pierzynką pojawiła się miłość. Łagodna, niejednoznaczna słodycz. Ciepły jak przywiązanie zapach mirry. Cielesna, wilgotna ambra. Subtelna zmiana dająca kompozycji miękkość i przytulność, której nie miał jej, wspomniany we wstępie, Wielki Brat – Oud Royal z serii Prive Giorgio Armaniego.

Oud Royal to zmysłowy romans femme fatale z hrabią de Valmont. Tym razem zaczyna się podobnie – zmysłowo, lecz bez czułości. Arabian Nights łagodnieją z czasem. Niejednoznaczna słodycz przypominająca Oud Roberta Pigueta zmienia odbiór zapachu – nieznacznie. Na tyle, na ile czuły pocałunek zmienia schadzkę w randkę. Arabskie Noce to romans, który kończy się miłością.

Data powstania: 2010

Trwałość: 6-8 godzin

Projekcja: dobra, ale nie powalająca

Nuty zapachowe:

Nuty głowy: tymianek, róża

Nuty serca: wetiwer, sandałowiec, paczula, gwajak, cedr Virginia, szafran

Nuty bazy: piżmo, francuskie labdanum, bursztyn (albo raczej ambra), oud (agar)

* „Jaki dzień w moim życiu był najpiękniejszy? To nie był dzień, to była noc.” Brigitte Bardot

  • Autorem fotografii
    ilustrujących tekst (poza moją z Instagrama) jest Wolfgang Prummer – niemiecki artysta
    fotografik, którego galerię na stronie autorskiej www.wolfgangprummer.com
    polecam szczerze. Jeśli jesteście miłośnikami piękna i nie przeszkadza
    Wam artystycznie pokazana nagość, zajrzyjcie koniecznie.

Udostępnij:

Facebook
Twitter
Pinterest
Email

18 komentarzy o “Baśń niejednej nocy… Arabian Nights Jesus del Pozo”

  1. Moja Sztukoteka

    Tylko utwierdzasz mnie w przekonaniu, że chcę mieć ten zapach:) I być może niedługo uda mi się owe chciejstwo zaspokoić:)

  2. Edpholiczka

    Ah!
    Sprzedałaś mi go! Pięknie go opisałaś.

    Polowałam na niego w jednej z perfumerii, ale się spóźniłam 😛

  3. cudownie go opisałaś… ♡
    zapachu pragnę odkąd wyczytałam jego zapowiedzi … choć może w mój nochal nie trafi, ale mojej mamie na pewno się spodoba 😉

    1. Mama lubi drzewne nuty? Mam ty jedną czytelniczkę (a prywatnie przyjaciółkę), która perfumy wybiera na zasadzie "jak Sabb nie leżą, to będą dla mnie", ale ma za to mamę, która dzieli moje upodobania. To urocze. Pozdrów Mamę. 🙂

  4. Oud Royal jest zdecydowanie bardziej mój i w sumie mimo podobieństw pewnych nut czy ich zestawień są to od siebie dość różne kompozycje. Jednak żałuję że odlewka AN już mi się skończyła bo to bez wątpienia bardzo dobre i wciąż unikalne pachnidło… 😉

    1. Ja sama nie wiem, ale chyba rzeczywiście i mnie Oud Royal leży bardziej. Na pewno częściej noszę. I zgadzam się, że oba pachnidła zacne wielce. 🙂

  5. Ależ opis! Choćby dla niego warto zapoznać się z tym zapachem. Powinnaś zacząć pisać książki 🙂 jestem pewna że zyskałabyś masę wiernych czytelników.

  6. ta limitowana premiera z pewnością przerwie pasmo rozczarowań, balmain extatic intense gold. Podczas testów poczułem jak stado mrówek przebiegło mi po prawej stronie głowy, wtedy już wiedziałem że koniec roku będzie udany biorąc w opinie sieciowe nowości.

  7. Aleksandra GGS

    To ja poczekam , gdzie się pojawi i biegnę do testów. Niby wszystko wiadomo (róża i oud), ale po takim namiętnym opisie to ja pędem na testy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Popularne wpisy

Amouage Tribute Attar

Wyjdę na snoba, ale drugim zapachem Amouage, na którego recenzję się zdecydowałam jest… znów Attar. Czyli drożyzna, której zdobycie w formie próbki graniczy z niemożliwością,

Czytaj więcej »