Po prostu Orient - Purely Orient Ajmal


Marki Ajmal nikomu przedstawiać nie trzeba. I to tak serio serio.

Każdemu, kto kiedykolwiek zainteresował się perfumami orientalnymi, musiał - po prostu musiał kiedyś w ręce wpaść flakonik tej marki. Setki perfum w portfolio Ajmal to kompozycje mieszczące się w szerokim spektrum pachnącego orientu. Od wysoko skoncentrowanych attarów, przez typowo wschodnie perfumy na bazie olejów i typowo wschodnie kompozycje dla wygody Europejczyków serwowane w postaci roztworów spirytusowych, po zapachy mocno czerpiące z tradycji europejskiej sztuki tworzenia perfum.
Perfumy Ajmal oficjalnie sprzedawane są w 42 krajach. Nieoficjalnie pewnie pojawiają się wszędzie.


Wśród różnorodnych perfum z oferty marki na szczególną uwagę zasługuje ekskluzywna seria Purely Orient, w skład której wchodzą wysoko skoncentrowane kompozycje z wyraźnie ustawioną nutą główną. Nie solinote, lecz swego rodzaju etiudy z motywem przewodnim.
Upatrzyłam sobie tę serię już dawno, ale niestety, jest słabo dostępna i nigdy nie udało mi się skompletować setu porządnych, nadających się do recenzji próbek. Ale teraz już jest i udało mi się zamówić pełen, kompletny zestaw grubiutkich próbek z Sense Dubai. Inna sprawa, że w miarę testów, mój portfel dostaje nerwicy i chyba wkrótce będzie cierpiał na stany lękowe.

Wiem, wiem, żart kiepski, ale sami zobaczycie, że mam powody.

Od kilku dni siedzę i pachnę i zastanawiam się na tym, od której z dziesięciu propozycji tej serii zacząć recenzje i... postanowiłam zacząć od takiej, której motywem przewodnim jest składnik, którego nie lubię.
Pomysł równie zły, jak każda inna opcja.


MUSC


Skład tych perfum mrozi krew w żyłach.

Po pierwsze jabłko w perfumach to trochę przepis na katastrofę. Jabłko jest podstępną nutą i naprawdę rzadko udaje się ułożyć ją tak, żeby nie migrowała w olfaktoryczne spektrum szamponu.
Po drugie truskawka: pułapka na niedźwiedzie. Nuta, która ma tendencje do przyjmowania postaci rżowej gumy do żucia.
I po trzecie piżmo.

I już pal licho to, że piżmo z owocami lubi się mydlić - czy raczej szamponić. Piżmo jest nutą podejrzaną z zasady, bo istnieją badania wskazujące, ze niyropiżma mogą być po prostu niebezpieczne dla zdrowia. i jazne - nie są zakazane. Jeszcze. Ale kto chciałby w ramach porannej toalety napaciać na skórę rakotwórczą bombę z opóźnionym zapłonem?

A! I na koniec napiszę, że nie lubię piżma. Szczególnie tego mydlanego, szamponowego, potencjalnie gumodożuciowego.



A teraz, skoro podstępnie i złośliwie zbudowałam napięcie napiszę to, czego nikt nie spodziewa się - tak samo, jak Hiszpańskiej Inkwizycji.

Piżmo od Ajmal jest super!

Owocowa słodycz w zestawieniu z akordem piżmowym i fantastycznie animalnym oudem tworzy duet brzmiący jak Zespół R. 😀 Różowe zło. Balonowa perwersja. Słodkie świństewko. My Litte Pony w różowej ramonesce.

Cóż za ekscytujące zestawienie akordów! Cóż za przewrotny pomysł na orient!
Nowoczesny, z przymrużeniem oka, a jednak... po prostu ładny.


Noszę te perfumy ze szczerą radością. Pachnąc nimi, mam ochotę zachowywać się niepoważnie i chichotać.

Nawet kiedy nutki owocowe stracą nieco ze swej różowości, nawet kiedy kontrast między radosnym szczytem i drzewno animalną bazą stanie się mniej wyrazisty, nawet kiedy cała ta barwna menażeria nut ułoży się, przestanie tańczyć i śpiewać - te perfumy to wciąż jest kompozycja niebanalna, niepoprawna i ekscytująca. Po prostu fura różowej radochy zaprzęgniętej do wózka pod tytułem orient!

Bo w krągłym serduchu, tej rozkosznie grubiutkiej fazie rozwoju, kiedy perfumy są "w sile wieku" Musc pachną skórą i oudem. Złagodzonym wanilią labdanum. Czerwonym jak Mars cedrem. I zaczynają brzmieć jak przewspaniały, trudno dostępny i drogi Onekh Bvlgari, które to perfumy wielbię i, oczywiście, kupiłam natychmiast po premierze.


Głęboka baza to wreszcie piżmo. Lekko owocowe, mniej lekko drzewne, nawet odrobinę kwiatowe. Piżmo. Nie, żebym na nie jakoś szczególnie czekała, ale... No byłoby to nie fair wypuszczenie perfum pod tytułem "Piżmo", które nie pachną piżmem.

Twórcy Musc słowa dotrzymali - piżmo jest. Ale nawet na tym etapie nie jest to to piżmo, którego nie lubię. A nie lubię prawie każdego, więc serio, dobra robota.
Akord piżmowy w Musc to charakterystyczna, przestrzenna, lekko ostra nutka piżmianu podbita jasnym, kadzidlanym aromatem przypominającym szałwię.

I zła nowina jest taka, że to są jedyne perfumy w tej serii, co do których miałam nadzieję, że mnie nie zachwycą. No po prostu katastrofa... Nie potrzebuje ktoś nerki? Bo dalej jest jeszcze gorzej. To znaczy lepiej. Ale gorzej. 😉


Data premiery: 2019
Trwałość: więcej, niż zadowalająca

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: bergamota, marakuja, jabłko
Nuty serca: imbir, truskawka, śliwka
Nuty bazy: oud, cedr, wanilia, piżmo

Komentarze

  1. Ehehehehe... Jak znajdziesz kupca (na organ dowolny), to daj znać :-P Ja potrzebuję na lot daleko stąd...

    OdpowiedzUsuń
  2. trochę nie na temat, ale a propos jabłek. Próbowałaś może Experimentum Crucis?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Niestety, nie znam jeszcze.
      A co? Warto?

      Usuń
    2. moim zdaniem bardzo! Jabłko, które jest jabłkiem, kminek i dużo słońca.

      Usuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Popularne posty