Psychologia a perfumy

Mam nadzieję, że nie podejrzewacie mnie o tanie zagrywki w stylu „jeśli lubisz perfumy kwiatowe, to jesteś romantyczna”. Tego typu pseudonaukowych teorii dość znajdziemy w kolorowych pismach i na (bardziej niż moja) kolorowych stronach.

Mózg ludzki jest zbyt złożoną strukturą, by dało się go poukładać w tak banalny sposób. Romantyczka = kwiaty, trzpiotka = słodziaki, a kobieta o męskiej psychice oczywiście wybierze męskie perfumy – to stereotypy, nie psychologia. Nie tylko dlatego, że „męskie” cechy takie jak zaradność czy zdolności matematyczne to stereotypy równie powierzchowne i nie do obronienia, jak ten od którego wyszliśmy; lecz także dlatego, że podział na sztukę męską i żeńską także jest stereotypem i to wykreowanym sztucznie, o czym wielokrotnie pisałam.

Istnieją jednak pewne psychologiczne prawidłowości, które dotyczą większości z nas. I dziś sobie o nich porozmawiamy.

Skojarzenia

Zacznijmy od prawidłowości, z których większość z nas zdaje sobie sprawę – na przykład tego, że nie lubimy zapachów, które źle nam się kojarzą. Dotyczy to nie tylko perfum czyli gotowych kompozycji, które towarzyszyły nam podczas trudnych wydarzeń czy traumatycznych przeżyć, lecz także pojedynczych nut zapachowych. Nie będziemy lubili zapachu owocu czy orzechów, którymi się struliśmy. Nie będzie nam miło w zapachu kwiatów, którymi pachniało w pracy, w której byliśmy poddawani mobbingowi.

Za to będzie nam się dobrze kojarzył aromat konwalii z ogródka babci i fajki palonej przez dziadzia. Ale to wciąż nie znaczy, że wybierzemy konwaliowe, czy tytoniowe perfumy.

Co więc sprawi, że wybierzemy?

Wbrew temu, co mówią pop specjaliści, nie istnieje prosty algorytm pozwalający wprost przełożyć osobowość na gust zapachowy. Możemy natomiast pokusić się o wpisanie gustu zapachowego w szersze pojęcie – gustu po prostu.

Potrzeba spójności

Jednym ze sposobów w jaki pracuje nasz mózg jest klasyfikowanie obiektów. Ludzie – to także dla mózgu obiekty. Nie wyłączając nas samych.
W naszych głowach funkcjonuje pewien wizerunek nas samych – tego, kim jesteśmy, ale też jacy jesteśmy. Dotyczy to kwestii poważnych – ról i poglądów społecznych, oraz kwestii drugorzędnych – takich jak wizerunek. Wizerunek, jaki prezentujemy światu jest wypadkową naszych cech i naszych wyborów (albo ich braku) i większość ludzi stara się na ten prezentowany wizerunek wpływać. Świadomie.

Wybieramy sposób zachowania, kontrolujemy mimikę, staramy się kontrolować brzmienie głosu. Wybieramy fryzury, odzież, makijaż – czasem bardzo starannie kreując swój wizerunek, a czasem koncentrując się na funkcjonalności. Wbrew pozorom, wizerunek utylitarny czy wręcz niedbały także jest wyborem – oczywiście u ludzi samostanowiących i zdrowych. Artykuł ten nie jest odpowiednim miejscem na analizę wpływu kondycji psychicznej na to, jak się prezentujemy światu i proszę o wyrozumiałość dla faktu, że pomijam, na przykład, zmiany, jakie w naszym zachowaniu powoduje depresja i inne problemy zdrowotne. Bo to jest rozrywkowy felieton, nie rozprawa naukowa.

Introwertycy a perfumy

Mitem, z którym warto się rozprawić jest opinia, że osoby ciche i
introwertyczne będą wybierały perfumy, które nie zwracają uwagi i/lub
będą używały perfum bardzo dyskretnie.

Oczywiście, są
introwertycy, którzy preferują olfaktoryczną dyskrecję albo brak
zapachów, ale są i tacy, dla których wyrazisty zapach jest sposobem
stworzenia strefy buforowej odgradzającej ich od otoczenia. Oraz są i
tacy, którzy po prostu lubią albo po prostu nie lubią.

Na to, jak się stylizujemy wpływa nasza identyfikacja oraz gust

W życiu staramy się wybierać te rzeczy, które nam się podobają. Począwszy od wyboru zasłon do salonu i filmu, który w tym salonie obejrzymy. Od koloru ścian i grafiki nad łóżkiem w sypialni, po koncert, na który kupimy bilety i płytę z muzyką, którą puścimy sobie dla przyjemności. Od koloru odzieży, przez typ obuwia, po… perfumy właśnie.

Nasze wybory często są konsekwentne stylistycznie – nie tylko dlatego, że zazwyczaj gustujemy w pewnej konkretnej stylistyce, ale też dlatego, że człowiek ma naturalną potrzebę konsekwencji. Objawiającą się na przykład tym, że kiedy coś robimy, zakończenie procesu aktywuje w mózgu ośrodek nagrody. A w kontekście tego artykułu tym, że większość z nas podświadomie wybiera perfumy pasujące do naszego stylu i okazji.

Choć… z tą okazją to u perfumoholików różnie bywa, o czym pisałam w tekście „Carp(i)e Diem”. 😊

I znów – to nie jest tak banalnie proste, bo ludzki mózg nie jest banalnie prosty.
Są ludzie lubujący się w łamaniu konwencji – przez zastawianie elementów stroju i wizerunku pochodzących z różnych stylistyk. I można zestawić ciężkie buty albo perfumy pachnące asfaltem czy smołą ze zwiewną sukienką. Jeśli robimy to świadomie – to także jest kształtowanie wizerunku.

Podobanie się

Kolejna prawda oczywista brzmi: wszyscy ludzie chcą się podobać innym ludziom. Nawet ci, którzy decydują się na wizerunek ekstremalny chcą być akceptowani – tyle, że nie przez wszystkich. I ten wybór grupy docelowej wiele o nas mówi.

Psychologowie często zwracają uwagę na potrzebę potwierdzania swojej wartości przez „podobanie się”. Wiąże się ona z potrzebą przynależności, ale także z potrzebą znaczenia. To pragnienie akceptacji i podziwu jest naturalne, nie tylko dla gatunku ludzkiego, i służy budowaniu więzi społecznych.

Warto jednak zaznaczyć, że u rożnych ludzi potrzeba ta przybiera różne formy i jest różnie silna.
Jedni ludzie realizują ją przez spełnianie społecznych oczekiwań i dopasowanie się, a inni przez wyróżnianie się.

Najprostsza zasada jest taka, że ludzie, którzy chcą się podobać wybierają ładne perfumy – takie, które są odbierane pozytywnie i akceptowane. Będą szukali rady w kolorowych pismach i rankingach atrakcyjności (czytaj: popularności) perfum, zadawali pytania typu: które ładniejsze i co wybrać.
Ludzie, którzy chcą się wyróżniać wybiorą perfumy wyraziste, niekoniecznie stawiając na popularność. Zdarza się, że będą poszukiwali perfum najmocniejszych, najtrwalszych, z ogonem, kitą, wachlarzem czy jakkolwiek nazwiemy potężną projekcję.

I ostatnia uwaga – ludzie nie czujący się pewnie w świecie perfum, będą statystycznie częściej należeli do pierwszej grupy – poszukującej gotowych odpowiedzi. Dla takiej osoby konsultantka mówiąca „ten zapach do pani/pana pasuje” albo „wszystkim się podoba” będzie rozwiązaniem problemu z wyborem perfum.

Podatność na wpływy


Podatność na wpływy społeczne jest cechą osobniczą. Pisałam o tym kiedyś w artykule o braku gustu.
I tak, jak napisałam akapit wyżej, im pewniej czujemy się w temacie i im większą mamy wiedzę dotyczącą danej dziedziny, z tym większą pewnością będziemy dokonywali niezależnych wyborów. Mimo to, zawsze istnieje pewien procent ludzi, którzy będą kierowali się modą i trendami. Dostosowując je do własnych gustów i upodobań, albo nie.

Warto w tym kontekście zaznaczyć, że moda (czy mody) to nie jest kwestia związana tylko ze sferą odzieżową czy ogólnie urodową. Sterowane przez wielkie marki, kreatorów i (szeroko rozumianych) influencerów trendy dotyczą więc nie tylko kroju ubrań i fasonu butów, nie tylko odcienia cery i kształtu brwi, lecz także typu nadwozia samochodowego, wakacyjnych destynacji czy wyboru hobby. Nietrudno także zauważyć, że dotyczą i sztuki. Nawet tej przez wielkie S. Bywają artyści trendy i modni, bywają artyści wspierani przez możnych i lansowani przez polityków, zdarzają się także przedstawienia teatralne, które stają się hitem dlatego, że ktoś usiłuje ich zakazać. 😉

Mody dotyczą także perfum i – tak samo, jak w przypadku każdej innej dziedziny życia – będą dzieliły się na modę głównego nurtu i mody subkulturowe. I pro forma zaznaczam, że subkultura, w odmiennie od kontrkultury, wcale nie musi stać w opozycji do głównego trendu. Muzycznie środowisko miłośników jazzu jest (elitarną) subkulturą – podobnie jak środowisko fanów gotyckiego rocka.

Mamy więc w świecie perfum trendy lansowane przez wielkie marki i kreatorów – i to jest to, co poleci nam konsultantka w eleganckiej sieci perfumerii; mamy trendy funkcjonujące w finansowych elitach (szczególnie elitach krajów o bogatej perfumeryjnej tradycji) – czyli na przykład modę na perfumy na miarę; mamy też trendy stojące obok wielkich koncernów czyli na przykład (coraz potężniejszą) modę na niszę. Do tego dochodzą trendy lokalne – i takim przykładem może być wielka popularność Oliviera Durbano w Polsce.

Stereotypy

Ludzie, którzy wychodzą poza schematy kulturowe i mają dystans do przypisywanych ról społecznych będą odważniej sięgali poza półki dla ich płci; łatwiej im będzie uwolnić się od stereotypów dotyczących wieku czy typu urody. To dość oczywiste spostrzeżenie, nie jestem z niego szczególnie dumna. 😊

Zmiana

Dojrzali ludzie łatwiej zmieniają gust perfumeryjny, niż muzyczny. Może dlatego, że perfumy przez lata nie były uznawane za część kultury (tylko kosmetyk – jak mydło czy antyperspirant) i wielu ludzi po prostu nie ma ukształtowanego gustu perfumeryjnego. Nie dlatego, że „nie ma gustu”, tylko dlatego, że nie mieli okazji go skalibrować. Nie spędzali czasu poznając zapachy, nie uczyli się o nich w szkole, nie natknęli na wzorce pokazujące, że można eksplorować tę dziedzinę sztuki tak samo, jak każdą inną.

Paradoksalnie, ta luka w edukacji sprawia, że łatwiej jest eksplorować tę dziedzinę sztuki bez oczekiwań, uprzedzeń i bez trzymania się ram, w które wpasowaliśmy się w okresie dojrzewania i kształtowania gustów i postaw.

Sprawia też, że normy społeczne są w tej dziedzinie słabiej egzekwowane. Jeśli nie poinformujecie otoczenia, ze pachniecie perfumami dedykowanymi innej płci – najprawdopodobniej nie zostanie to zauważone. Bo sztuka nie ma płci. Ludzie zazwyczaj reagują na etykietki – bo tak ich nauczono. Jak to się stało? Odpowiedź znajdziecie w artykule „Świat podzielony”.

Dystans

Najważniejszym wnioskiem płynącym z powyższych rozważań jest to, że warto mieć dystans.

Do powszechnie wiadomych zasad mówiących nam, co należy i co wypada, a co nie.
Do wszelkich mód i trendów.
Do tak zwanych autorytetów, które będą decydowały, co nam się powinno podobać,
Do ludzi usiłujących podważać nasze wybory i umniejszać ich wartość.

I do tego artykułu. Też warto mieć dystans.  😉

Udostępnij:

Facebook
Twitter
Pinterest
Email

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Popularne wpisy

Mulled Cider by Demeter

Spalona szarlotka Mulled Cider zupełnie nie kojarzy mi się z cydrem. A pijałam cydry różnorakie, w tym lokalne irlandzkie, szkockie i francuskie. Żaden z nich

Czytaj więcej »

Incense Oud Kilian

. Moda na agar w perfumach trwa. Prawdę mówiąc, nie sposób już ekscytować się kolejnymi pomysłami na eksploatację tej nuty, bo właśnie dzieje się to,

Czytaj więcej »