Nissaba Les Alpes

Nissaba to marka, do której mam wielki sentyment. Nie tylko ze względu na zapachy, ale także ze względu na etykę prowadzenia biznesu. Tym razem nie będę się o tym rozpisywać, bo poświęciłam temu odrębny artykuł. Tym razem skupię się na jakości składników i samym zapachu.

Les Alpes piramidę zapachową ma tak piękną, że jej lektura zachęciłaby mnie do testów nawet gdybym nie znała pozostałych perfum marki. A znam, więc pokusa była tym większa.

Otwarcie jest rześkie. Chłodne jak zimowy poranek, eukaliptusowe cukierki i woda po goleniu. Wszystko na raz. W tym najfajniejszym, najbardziej ekscytującym wydaniu.

To nie jest zimowy poranek, który spędzimy w pracy. Les Alpes pachną jak perspektywa szusowania po stoku na drogich nartach i ślizgawki na rynku alpejskiego miasteczka. Zapach jest eteryczny, kamforowy nieomal. Chrupki jak piórko zanurzone w ciekłym azocie.

Charakterystyczny zapach żywic iglastych: sosny, jodły i jałowca połączony z geranium daje efekt czystości, wypielęgnowania. Fabrice Pellegrin nie każe nam wspinać się na wysokie szczyty. Zabiera nas do kurortu. I co prawda jest zima, ale jest to zima luksusowa.

Recenzując Les Alpes nie sposób nie wspomnieć, że są to perfumy Fougere. W tej kategorii „przynależność” jest ważniejsza, niż w jakiejkolwiek innej, bo implikuje wiele skojarzeń. Skojarzeń dość opornie odchodzących w zapomnienie.
Fougere kojarzą nam się z męskością. Czystą, zadbaną, ale nieprzesadnie. Nasze skojarzenia definiują nie królewskie Fougere Royale, lecz bardziej Brut i Brutal. I tutaj ten klimat jest obecny, ale w sposób, kojarzący się bardziej ze zmrożonym wytrawnym (brut) szampanem, niż wujem w żonobijce.

Fougere z niższych półek są często jednowymiarowe. Zaczynają się od eterycznego otwarcia i kończą na drewienku ostrym jak strużyny ołówka. To dlatego, że eteryczne składniki pozwalające osiągnąć ten efekt są tańsze. Żywica sosny, geranium, kumaryna. Wartość podnoszą balsamy, naturalne destylaty drzewne, przyprawy. I nade wszystko – kunszt perfumiarza.

Tu pipetę dzierży artysta z ogromnym doświedczeniem i wyczuciem. Kompozycje Pellegrina charakteryzują się umiarem i doskonałym balansem. To nie jest rewolucjonista. On tworzy perfumy po to, by się wygodnie nosiły. Otwarcie Les Alpes i tak jest odważne. Ale za zimnym powiewem akordu górnego, wybrzmiewa już Fabrice Pellegrin, jakim go znamy i kochamy.

Pod skrzącą warstwą chłodu czai się akord balsamiczny. Złocisty jak wspomnienie słońca, subtelnie tytoniowy, z delikatnym odcieniem lukrecji. I od razu zaznaczam – nie sądzę, by lukrecja była w składzie perfum. Charakterystyczne, subtelnie słodki aromat przypominający lukrecję tworzy złożenie kopru włoskiego z labdanum i fasolką tonka. Bardzo udany pomysł.

W bazie wyraźnie wyczuwalny jest kardamon – początkowo zagłuszony eterycznością otwarcia. I on również układa się pięknie. Ale krótko.

Les Alpes to ekstrakt perfum. Powinien być trwały, trzymać się skóry przez (minimum) kilka godzin. Tymczasem perfumy Pellegrina wkraczają na skórę z wielkim rozmachem, zagarniają całą przestrzeń po czym nudzą się swoją zachłannością i odpuszczają. Wycofują się w balsamiczną bazę nie okazując nam krztyny serca – jeśli sercem nazywamy fazę, w której perfumy brzmią pełnie i krągło.

Może taki był pomysł na ten zapach? Szybka ekscytacja, jogging, siłka albo trening w klubie, a potem prysznic i zmiana zapachu. Myślę, że w takiej roli Les Alpes sprawdzą się idealnie.

Dopuszczam także możliwość, że latem to chłodne cudo będzie układało się inaczej i trwało dłużej. W ogóle warto brać pod uwagę to, że te same perfumy mogą z jedną skórą się polubić, a z inną niekoniecznie. Z mojej rejterują. Wiedzą, co robią, bo ja okropnie nie lubię zimy.

Data premiery: 2025
Kompozytor: Fabrice Pellegrin
Projekcja: początkowo zamaszysta, ale szybko przygasa
Trwałość: niespecjalna


Nuty zapachowe:
Nuty głowy: geranium, kardamon, koper włoski (fenkuł), sosna
Nuty serca: czystek (labdanum), jałowiec
Nuty bazy: akord siana, balsam jodłowy, nuty drzewne

Udostępnij:

Facebook
Twitter
Pinterest
Email

2 komentarze do “Nissaba Les Alpes”

  1. Och, jaki zachęcający opis! W każdym słowie! Przynajmniej dla mnie, bo takie zapachy lubię i nawet ten Brutal mnie nie odstrasza, muszę wyznać, że lubię, kojarzy się z czasami kiedy tak pachnieli czyści mężczyźni (wybór był niewielki). No i dotąd znam z Nissaba tylko Sulawesi, próbkę mam skądś, chyba z Missala, bo recenzowałaś i uwielbiam.

    1. Bo nam się Brut(al) źle kojarzy, a przecież to klasyka męskiej elegancji. A że współczesne kobiety dawno oswoiły męskie atrybuty, noszenie perfum fougere też jest ok bez względu na płeć.
      Dziękuję Ci za ten komentarz. Sprawiłaś mi wielką radość pisząc, że poleciłam Ci coś, co sprawia Ci radość. <3

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Popularne wpisy