Sabbath of Senses

zmysłowe opowieści o perfumach

Beaufort London Pyroclasm

Dziś wciągam na maszt perfumy, które po raz kolejny hakują system.
Najpierw Crabtree przyzwyczaił nas do ognia, dymu i wytaplanych w smole nut zwierzęcych. Potem, kiedy wydawało nam się, że znamy jego estetykę, kopnął stołek i zrzucił nas z wyżyn naszego przekonania, że wiemy, czego się spodziewać. Chlustnął nam w twarz Fathomem V i patrzył jak świat łapie oddech.

Łapaliśmy! Usiłując poukładać sobie w głowie estetykę Beaufort London bredziliśmy coś o marynistycznych inspiracjach i „pewnej konsekwencji”.

I kiedy już… już złapaliśmy oddech i prawie równowagę… wchodzi ON.

Czytaj więcej »

Kafeine L’Atelier Boheme

.   1,3,7-trimetyloksantyna, 1-metyloteobromina, cudowny alkaloid purynowy… Znany też jako teina, guaranina, mateina – jeśli występuje w herbacie, guaranie czy mate – ale tak naprawdę

Czytaj więcej »

Fil de Soie L’Atelier Boheme

 . Dziś drugi z serii zapachów założonej przez młodą perfumiarkę Crystelle Darchicourt firmy L’Atelier Boheme. Założycielka i nos tego mało u nas znanego atelier perfumeryjnego

Czytaj więcej »

Vikt Slumberhouse

Bez gierek: gdybym napisała, że nie miałam wielkich oczekiwań i nie spodziewałam się niczego szczególnego, byłoby to łgarstwo i tyle. Od początku wiedziałam, że to

Czytaj więcej »

Jeke Slumberhouse

 . Testy perfum marki Slumberhouse zaczęłam sprytnie: od zapachu, który zapowiadał się najmniej obiecująco. Zamierzam konsekwentnie stopniować napięcie i zmierzać powoli w kierunku kompozycji, której

Czytaj więcej »