Sabbath of Senses
zmysłowe opowieści o perfumach
Beaufort London Pyroclasm
Dziś wciągam na maszt perfumy, które po raz kolejny hakują system.
Najpierw Crabtree przyzwyczaił nas do ognia, dymu i wytaplanych w smole nut zwierzęcych. Potem, kiedy wydawało nam się, że znamy jego estetykę, kopnął stołek i zrzucił nas z wyżyn naszego przekonania, że wiemy, czego się spodziewać. Chlustnął nam w twarz Fathomem V i patrzył jak świat łapie oddech.
Łapaliśmy! Usiłując poukładać sobie w głowie estetykę Beaufort London bredziliśmy coś o marynistycznych inspiracjach i „pewnej konsekwencji”.
I kiedy już… już złapaliśmy oddech i prawie równowagę… wchodzi ON.

REMANENT czyli moje zbiory po roku
. Pretekstem do „sklepania” tej notki jest, tak samo, jak w roku poprzednim, zbliżający się urlop. W ramach tymczasowego pożegnania szczypta perfumeryjnego ekshibicjonizmu. Może jest

Costes versus 10 Corso Como
. Costes to mój stary znajomy. No dobra, znajomy to zbyt mocno powiedziane. Poznaliśmy się dawno temu. Przelotnie i wcale nie miałam ochoty tego zmieniać,

Miller et Bertaux Spiritus Land
. W opisie zapachu producent zapewnia, że kompozycja jest całkowicie nowatorska. Oczywiście nie uwierzyłam. Wcale nie dlatego, że żywię osobistą niechęć do firmy. Po prostu…

Damien Bash Lucifer No.4
. Po zjechaniu Sin miałam zamiar oszczędzać Basha i nad Lucyferami już się nie pastwić. Ale podobno tylko krowa nie zmienia poglądów. Nawiedziłam ostatnio po

Armani Privé Vétiver Babylone
. Pora na kolejny (i na razie ostatni pozostający w sferze moich perfumeryjnych zainteresowań) zapach z prywatnej linii Giorgio Armaniego. Linia jest oczywiście prywatna tylko

Miller et Bertaux Bois de Gaiac et Poire
. Flakonik zwraca uwagę: różni się od pozostałych, laboratoryjnych buteleczek Miller et Bertaux. Etykieta ciemna, a na niej magiczne słowa: „bois” i „gaiac”. Moja dłoń

Parfumerie Generale Felanilla
. Siano! Ba, żeby tylko siano. Absolut siana! Toż absolut siana to powinno być siano do kwadratu. Sienność zmultiplikowana. Koncentrat lata. Leniwy sierpień w płynie.

Alba Profvmvm (Profumum Roma)
. Szukam podniet. Zapachowych oczywiście. Inne aspekty mojego pełnego atrakcji żywota nie są tematem tego bloga. 😉 Kiedy zerkam w spis swoich wypocin dostrzegam, że

Generalnie słodko: Musc Maori i Aomasssai PG
. Miałam parę dni przerwy, ale przecież także życie pozaperfumeryjne jest zajmujące. 🙂 W ramach łatania dziur i przypomnienia o sobie wrzucę dziś posta niedokończonego.
