Donna Karan Chaos – stara wersja

. Gdy w styczniu recenzowałam reedytowany Chaos nie znałam starej wersji. Nowa zaś wzbudziła we mnie odczucia raczej ambiwalentne (o czym szerzej tutaj). Dziś, zgodnie z zapowiedzią, wracam do tematu w ciepły dzień i będzie o Chaosie po raz wtóry. Tym razem o TYM CHAOSIE – osławionym, nieodżałowanym, owianym legendą Chaosie Starym, wycofanym i przez

Donna Karan Chaos – stara wersja Dowiedz się więcej »

Voluspa Basic Black: Red Amber Incense

. Red Amber Incense to mój ulubiony zapach Voluspy. Nie podejmuję się obrony tezy, że to najlepszy z ich pomysłów, ale przyznaję, że nie Baltic Amber, lecz to właśnie, kadzidlane, dymne wcielenie ambry uznaję za najciekawsze i najbardziej „moje”. Rzeczywiście sprawdza się w obu zgodnych z przeznaczeniem rolach: jako spray do pomieszczeń nadaje wnętrzom intrygujący,

Voluspa Basic Black: Red Amber Incense Dowiedz się więcej »

Voluspa Japonica: Baltic Amber i Santiago Huckleberry

. Słów mych słuchajcie, potomkowie święci, Wyżsi i niżsi Heimdalla synowie, Każesz mi mówić, Ojcze Wszechpotężny O dawnych dziejach, jak sięgnąć pamięcią. Pomnę olbrzymów przed wieki poczętych Co piastunami byli moimi I pomnę dziewięć światów i dziewięć Świętego drzewa korzeni w głąb ziemi. W zaczątkach świata za czasów Ymira Ni piasku, ni morza, ni chłodnych

Voluspa Japonica: Baltic Amber i Santiago Huckleberry Dowiedz się więcej »

REMANENT czyli moje zbiory po roku

. Pretekstem do „sklepania” tej notki jest, tak samo, jak w roku poprzednim, zbliżający się urlop. W ramach tymczasowego pożegnania szczypta perfumeryjnego ekshibicjonizmu. Może jest tu ktoś, kto tak, jak ja lubi oglądać i kontemplować perfumeryjne zbiory. Miłej zabawy. Można się stukać po głowie – proszę bardzo. 🙂 Nie mam duszy kolekcjonera – nie czuję

REMANENT czyli moje zbiory po roku Dowiedz się więcej »

Costes versus 10 Corso Como

. Costes to mój stary znajomy. No dobra, znajomy to zbyt mocno powiedziane. Poznaliśmy się dawno temu. Przelotnie i wcale nie miałam ochoty tego zmieniać, dopóki nie poznałam 10 Corso Como. Taaa… Wiem, że to wygląda na idiotyczną argumentację, ale się wytłumaczę. Otóż 10 Corso Como, które nadzwyczaj mi się spodobało często porównywane jest właśnie

Costes versus 10 Corso Como Dowiedz się więcej »

Miller et Bertaux Spiritus Land

. W opisie zapachu producent zapewnia, że kompozycja jest całkowicie nowatorska. Oczywiście nie uwierzyłam. Wcale nie dlatego, że żywię osobistą niechęć do firmy. Po prostu… tyle razy czytałam już podobne teksty, że wolę zachować dystans i nie napalać się od razu jak szczerbaty na suchary. Tym razem jednak mogłam się napalić i nawet trochę żałuję,

Miller et Bertaux Spiritus Land Dowiedz się więcej »

Armani Privé Vétiver Babylone

. Pora na kolejny (i na razie ostatni pozostający w sferze moich perfumeryjnych zainteresowań) zapach z prywatnej linii Giorgio Armaniego. Linia jest oczywiście prywatna tylko z nazwy: jeśli coś stoi na podgrzewanych żarówami półkach perfumerii Douglas to jest równie prywatne jak polityczne sympatie naszego demokratycznie wybranego pana prezydenta. W plebiscycie Fifi Awards (nagroda działającej od

Armani Privé Vétiver Babylone Dowiedz się więcej »

Miller et Bertaux Bois de Gaiac et Poire

. Flakonik zwraca uwagę: różni się od pozostałych, laboratoryjnych buteleczek Miller et Bertaux. Etykieta ciemna, a na niej magiczne słowa: „bois” i „gaiac”. Moja dłoń powędrowała w stronę kanciastej flaszeczki z pewnością absolutną. Must niuch. Zapach nazywa się Close your eyes and… And better don’t grab that bottle – dodałabym. I zupełnie serio, lepiej by

Miller et Bertaux Bois de Gaiac et Poire Dowiedz się więcej »