Xerjoff

Xerjoff Louis XV 1722

Wciśnięty między Króla Słońce, a dramatycznie ściętego Ludwika XVI – Ludwik XV zajmuje w masowej wyobraźni miejsce mniej poczesne, niż jego metresa Madame de Pompadour. Czy słusznie?

Absolutnie niesłusznie.
Ludwik XV zasługuje na to, by pamiętano o nim, jako o nieudaczniku, który wstąpił na tron największej europejskiej potęgi i doprowadził ją do kryzysu politycznego, gospodarczego i społecznego. Jeśli istnieje w historii człowiek odpowiedzialny za to, że współcześnie językiem światowym jest angielski, a nie francuski – to jest tą osobą właśnie Ludwik XV.

Xerjoff Louis XV 1722 Dowiedz się więcej »

Troszkę szoku – Shouq Jazeel

Ajajaj… Chris Maurice pracuje z Jazeel i pracuje z Xerjoff. W roku 2012 tworzy dla Xerjoff perfumy Alexandria II. Alexandria II sprzedaje się świetnie i zbiera dobre recenzje. Osiem lat później marka Jazeel chce mieć swoją Aleksandrię, ale trochę im głupio nazwać ją Alexandria III, proszą więc Chrisa Maurice o złożenie zapachu łudząco podobnego, bo

Troszkę szoku – Shouq Jazeel Dowiedz się więcej »

Wakacyjny cykl muzyczny – Symphonium Xerjoff

Wiecie, że blog Sabbath of Senses nie miał być o perfumach? Miał być o poznaniu zmysłowym – stąd nazwa. Sabat zmysłów, święto odczuwania. Filozofowie powiadają, że zmysły łudzą. Ale fakty są takie, że aby poznać rzeczywistość dysponujemy tylko dwoma narzędziami: zmysłami i rozumem. I to, co przetwarzamy rozumowo, to są doznania zmysłowe. I także z

Wakacyjny cykl muzyczny – Symphonium Xerjoff Dowiedz się więcej »

Xerjoff Shooting Stars: Esquel

Serię Shooting Stars marki Xerjoff przedstawiałam obszernie we wpisie (bo tę zbudowaną na dygresji opowieść trudno nazwać recenzją perfum) poświęconym meteorytowi z Uden i ochrzczonej jego imieniem kompozycji. I można by przypuszczać, że dałam już upust swojej namiętności do spadających gwiazd, ale jednak nie do końca… Albowiem jest meteoryt, o którym chcę Wam opowiedzieć. A

Xerjoff Shooting Stars: Esquel Dowiedz się więcej »

Xerjoff Casamorati: Mefisto

Przyznaję się: tanie chwyty też na mnie działają. I tak, jak dałam się skusić Lucyferom i Grzechowi Damiena Basha, tak uległam pokusom Mefistofelesa stworzonego przez Sergio Momo. Ale mam coś na swoje usprawiedliwienie. „Fausta”!   „Faust” Goethego to jedno z dzieł, które pochłonięte we wczesnej młodości, zrobiło mi dziurę w duszy. I tę dziurę wypełniłam

Xerjoff Casamorati: Mefisto Dowiedz się więcej »