Xerjoff Oud Stars: Luxor

Dwa są podejścia do perfum.
Jedni uważają, że perfumy mają być ładne. I się podobać. Najlepiej wszystkim, albo przynajmniej wszystkim mężczyznom/kobietom wedle preferencji.
Inni wolą, żeby perfumy były oryginalne i niekoniecznie podobały się wszystkim. Tylko niektórym. Ale żeby robiły wrażenie i wcale niekoniecznie dobre.

Xerjoff to marka, przede wszystkim, ekskluzywna. Wcale nie bardzo niszowa. I, jako taka, raczej celuje w zapachy podobające się – bo marki ekskluzywne raczej nie szaleją z niszowością kompozycji. Dlatego, że klient, którego stać na ekskluzywne perfumy niekoniecznie będzie klientem z niszowym gustem.

A jednak! Luxor należy do tych kompozycji, które delikatnym europejskim noskom mogą wydawać się niszowe. Bo oud.

 

Drewno agarowe - oud - dojrzałe, ciemne szczapy

Uwielbiam czytać krytyczne recenzje i opinie ludzi, którzy oceniają perfumy jako śmierdziele. I pisałam o tym, że uwielbiam przy okazji przytaczania najbardziej kreatywnych pojazdów po kultowych Chanel no.5 (KLIK) i, także kultowym już Angelu Muglera (KLIK).

O Luxorze przeczytać można opinie równie pojechane. Że pachnie jak gumno. Że wizyta w ZOO i wybieg wielbłądów. Oraz oczywiście, rozmaicie dosadne skojarzenia z fekaliami różnych gatunków – przyprawionymi albo nie.

Przyznaję, że rozumiem skojarzenia. Ale osobiście uważam Luxor za perfumy bardzo szlachetne i piękne. Przez lata coś dziwnego stało się z moim nosem i kupkowe niuanse, wyczuwalne szczególnie dobrze z oudzie indyjskim, zaczęły mi… imponować? Nie wiem, jak to inaczej określić, ale obcując z naturalnym oudem odczuwam przyjemność podobną jak podczas wyczerpującego treningu. Nie jest łatwo, ale satysfakcja jest.

I zaznaczę, że te (rzekomo) fekalne niuanse cenię w oudzie. Nuty animalne – szczególnie nadużywane i podane „bez ogródek” doceniam tylko w niektórych kompozycjach. Mamy za sobą czas odważnych kompozytorów, którzy pozwalali sobie na animalne szaleństwo i urok nowości już zgasł. Po zachłystnięciu się animalnymi monstrami niszowy światek okrzepł i wszelkie cybety, kastoreumy czy piżma podzieliły los kadzideł, oudów czy perfum bazujących na pojedynczych molekułach – stały się po prostu jedną z opcji.

3 flakony perfum Luxor Xerjoff

W Luxorze użył kompozytor Chris Maurice dwóch rodzajów oudu. I zacznę od tego mniej dystynktywnego, który pojawia się najpierw. Bo oudy tajskie bywają różne. I mają cechy zarówno oudów kambodżańskich, jak i wietnamskich, a nawet indyjskich – czyli tych najtrudniejszych, najczęściej kojarzonych fekalnie, ale też szalenie satysfakcjonujących ze względu na długą ewolucję.

Oud tajski w Luxorze ma wyraźne animalne niuanse, które mogą zaskoczyć nieprzygotowanego wąchacza. Złożony z wysoko pojawiającą się skórą i nutami przyprawowymi może kojarzyć się z kontrowersyjnym Cuir z serii Purely Orient Ajmal, w którym ja osobiście się zakochałam. Jest jednak Luxor kompozycją znacznie łagodniejszą i bardziej przyjazną – oczywiście w swojej orientalnej, ekskluzywnej, oudowej kategorii. Albowiem tuż za oudem tajskim pojawia się miodowy, złocisty, zbytkowny oud kambodżański – z tymi cudnie owocowymi niuansami, za które wszyscy go kochają. Suszone daktyle czujemy dosłownie na wyciągnięcie ręki. Smażone w miodzie z cynamonem. Okadzone mirrą i owiane tytoniowym dymem.

Zaraz zaraz… Nikt przecież nie okadza daktyli. A jednak ta dymna nuta, którą zawdzięczamy częściowo esencji oudowej, a bardziej sporej dawce tytoniu, piękne balansuje słodycz i sprawia, że nie jest Luxor zapachem słodkim per se. Ale nosi się rozkosznie, rozpustnie wręcz! Właśnie dzięki kontrastowi podbitych skórą niuansów animalnych ze złocistą, tytoniową słodyczą.

Flakon perfum Luxor Xerjoff

Luxor – jak prawdziwy Luksor – trwa i trwa. I nawet kiedy wchodzi subtelnie ziemista, paczulowo-waniliowa baza, zapach nie przestaje być zbytkowny, bogaty i (dla europejskiego nosa wciąż) egzotyczny.

I tu dochodzimy do drugiego typu narzekań na te perfumy: że złożenie nut nie jest odkrywcze. Ok, nie jest. Tylko, że nie o to chodziło. Bo Luxor ma przywoływać obrazy świetności Egipskiej kultury. Tej samej, którą niektórzy greccy filozofowie uważali za pierwowzór wspaniałej Atlantydy. Złoto, przepych, dym najszlachetniejszych kadzideł – w tym oudu zarezerwowanego dla bogów wyłącznie. Słodycz egzotycznych owoców, bogactwo przypraw i fajki wodne, w których na węgielkach skwierczy najszlachetniejszy tytoń. I zachód słońca, i karawany wielbłądów niosących wielkie bogactwa. I lekki powiew wywoływany pierzastymi wachlarzami… To wszystko w tych perfumach jest.
Czegóż można chcieć więcej?

Data premiery: 2020
Kompozytor: Chris Maurice
Projekcja: potężna, choć trzymająca się na wyciągnięcie ręki
Trwałość: bardzo dobra!

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: skóra, cynamon, kardamon
Nuty serca: tytoń, mirra, kadzidło, cedr z Atlasu
Nuty bazy: oud tajski, oud kambodżański, cypriol (nagarmotha), paczula

Udostępnij:

Facebook
Twitter
Pinterest
Email

9 komentarzy o “Xerjoff Oud Stars: Luxor”

      1. Ze względu na Egipt który kocham, muszę obwąchać tego cudaka. Właściwie to bardziej za Twój opis jak zawsze wyobraźnia zaczęła działać.

        1. Ja też jestem miłośniczką kultury Egiptu. I wcześniejszych sumeryjskiej i akkadyjskiej – co się już pojawiło na blogu, na przykład przy okazji Akkad Lubin. I bardzo pasuje mi ten arabski styl perfum – zawiesisty, bogaty.

  1. Muszę przyznać, że wzbraniałam się do tej pory przed nutami określanymi jako „fekalne”. Dzięki Tobie może w końcu się przełamię i postaram oswoić „trudniejsze” zapachy niż Prakt i The Vagabond Prince.

    1. Poznać warto – zawsze warto, ale miej na uwadze to, że trudniej niekoniecznie znaczy lepiej i jeszcze to, że niekoniecznie wszystko musi Ci się podobać. Jesli Twój nos uzna, że jednak nie, to spoko. Pogratuluj obie otwartości, odwagi i chęci poznania i ciesz się tym, że masz swój gust – który może być zupełnie nie taki jak mój, ale przecież równie dobry.
      Miłych testów. 🙂

  2. Niby nic odkrywczego ale dla Oudofila każdy taki kolejny kąsek godny jest odnotowania… Chętnie się przekonam, tym bardziej że parametry kuszą 😉

    1. Dokładnie!
      Nie rozumiem narzekania na nadmiar oudów. To jakby narzekać na nadmiar dobrego. Przecież nikt nikomu nie każe kupować wszystkich. Ale poznać… zawsze chętnam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Popularne wpisy

Serge Lutens Encens et Lavande

Przy okazji malowania obrazka dla lawendowego jednonutowca Donny Karan pisałam z nieprzystojnym zdziwieniem, że lawenda może być ładna. Co więcej, już bez zdziwienia stwierdzam, że

Czytaj więcej »

Santal Blush Tom Ford

Zapachy Toma Forda to nie jest żadna perfumeryjna nisza. To perfumy butikowe: mają być ekskluzywne, nie rewolucyjne. Pełne erotycznych podtekstów, ocierające się o wulgarność albo

Czytaj więcej »