poniedziałek, 30 września 2013

Relacja ze spotkania i warsztatów z Olivierem Durbano


Jakiś czas temu - wcale nie tak dawno - dostałam wiadomość od Oliviera Durbano: że przyjaciel z Francji polecił mu Sabbath of Senses, że zaczął czytać i teraz kontynuuje lekturę z użyciem Google Translatora. Oraz, że jest poruszony i bardzo dziękuje. Wyznanie, że byłam zaskoczona i także poruszona zapewne nikogo nie zadziwi. Mam kontakt z wieloma Twórcami perfum, zdarza się, że inicjatywa wychodzi z ich strony, a jednak... to przecież Olivier Durbano - ojciec zapachu, który uznałam za swoje olfaktoryczne alter ego; perfum, które odkopałam z niebytu i opiewałam tak długo, aż swoim zachwytem zaraziłam połowę polskich perfumomaniaków., w tym Państwa Missalów, dzięki którym teraz dzieła Oliviera Durbano bez problemu poznać może każdy polski miłośnik perfum niezwykłych.


Nie macie pojęcia, jakie to było... Łatwe. :) Pierwsze sprowadzone przeze mnie do Polski flakoniki wywołały burzę. Pamiętam, jak ledwie kilka miesięcy po sprowadzeniu pierwszych flakoników perfum Oliviera Durbano, zamawiałam na Luckyscent osiem kolejnych flaszek. Dla siebie i braci w doli (bo przecież niedolą tego nie nazwę).


Efektem mojej korespondencyjnej znajomości z Olivierem Durbano jest, między innymi, wywiad ze stycznia bieżącego roku i towarzyszące mu obrazy malowane przez Oliviera. Obrazy, które jak zdradził mi w rozmowie, niewiele osób miało okazję oglądać, nie czuje się bowiem jeszcze całkiem gotów do tego, by pokazywać je światu.

niedziela, 29 września 2013

El Iksir, który działa - Lapis Philosophorum Olivier Durbano


Pamiętacie wywiad z Olivierem Durbano, który opublikowałam  w styczniu tego roku? Opowiadał w nim o swojej miłości do kamieni, o tym, jak duże mają dla niego znaczenie emocjonalne, o znaczeniu, jakie im przypisuje.

Każdy z zapachów kolekcji Bijoux de Pierres Poèmes opowiada o symbolice jednego z kamieni połączonej z symboliką liczb - bo "numer porządkowy" kompozycji także ma znaczenie. Dziś opowiem Wam o dziewiątym olfaktorycznym wierszu napisanym przez Oliviera.


Dziewiątka to symbol kresu - ostatnia liczba jednocyfrowa, ostatni z dziesięciu podstawowych znaków zapisu matematycznego w systemie arabskim. Jest jednak także symbolem dopełnienia, spełnienia, całości. A według słów Oliviera Durbano, także symbolem nowego początku - bo koniec jest odbiciem początku i każdy koniec staje się zaczątkiem czegoś nowego.

Dlatego tym razem jako inspirację dla swojej kamiennej poezji Olivier Durbano wybrał kamień... nieistniejący. W charakterystycznych flakonikach próżno szukać będziecie kolejnych kryształów do kolekcji. We flakonach Lapis Philosophorum tkwi tylko moc zapachu.

Kamień Filozoficzny Oliviera Durbano przemieniać ma dusze, nie materię. Służyć ma zamianie tego, co w nas brzydkie, słabe, podatne na duchową korozję w złoto, które naprawdę ma wartość - w blask, którym podzielimy się z innymi. Zamieniać ma nasze słabości w siłę.


piątek, 27 września 2013

Spotkanie z Olivierem Durbano


O warsztatach, które w tę sobotę poprowadzi Olivier Durbano wiedzą już wszyscy. Perfumeria Quality stanie się w ten weekend Mekką perfumomaniaków.

 

Moje wcześniejsze kontakty z artystą zaowocowały tym, że udało nam się umówić na nieoficjalne spotkanie dzień przed warsztatami. Mam więc nadzieję przeprowadzić kolejną rozmowę z artystą, uwiecznić na zdjęciach piękne naszyjniki, które stworzył, a także poznać nowy zapach firmowany jego nazwiskiem: Lapis Philosophorum.

Relacja i zdjęcia ze spotkania oraz (mam nadzieję) wywiad pojawią się wkrótce na SoS. Recenzja także, o ile uda mi się przywieźć materiał do testów.

 

Życząc Wam miłego weekendu żegnam się na trzy dni.Chyba, że... spotkamy się w Warszawie. W sobotę po warsztatach:)

czwartek, 26 września 2013

Skrzynia skarbów czyli A Black Collection Blood Concept


Czarne złoto


Pierwszą nutą, która urzekła mnie w Czarnym A jest kawa. Mocno palona, ziarnista, nie zalewana wodą - zapach suchy i elegancki, gorący jak parujące po prażeniu ziarna.
Towarzyszą jej aromaty, które mogłyby być zielone... Ale nie są.

Imbir, który zamiast musującej świeżości tym razem przynosi niejednoznaczną pikanterię przyprawowego pyłu i arcydzięgiel w postaci smukłych, kminkopodobnych ziarenek, które są ledwie odległym wspomnieniem zielonych parasoli, w których się narodziły. Złocistość akordu otwierającego podkreśla dodatek szafranu, zbytkownego jak złoty pył zdobiący pukle ciemnych włosów.


środa, 25 września 2013

Pachnące więzy czyli 0 Black Collection Blood Concept


Dziś rozpoczynamy podróż w strefę mroku - opowieść o krwi i ciemności.

Czarna Krew - nowa seria Blood Concept zapowiadana jako kwartet zapachów niepokojących i występnych. Oczywiste jest, że tak reklamowane perfumy będą budziły ciekawość i żądzę poznania. My - ludzie jesteśmy tacy przewidywalni! :)


Jak pachnieć powinny perfumy inspirowane Kinbaku - japońską sztuką, która źródło ma w torturach, a kres w rozkoszy? Jak niezwykłe powinno być złożenie nut, które namaluje w naszej wyobraźni obraz misternie, z artyzmem skrępowanego ciała? Jaką barwę, temperaturę i fakturę ma zapach liny wpijającej się w nagą skórę?

Przyznaję - nie wiem.
Ale wiem, że nie taki.

wtorek, 24 września 2013

Oud poza kadrem - Tesori d'Oriente Royal Oud dello Yemen


Specjalnie na życzenie Lucado i Korozyjki (dla Korozyjki nastąpi wkrótce także seria Black Blood Concept), szybciutko i poza kolejnością recenzja Królewskiego Oudu na każdą kieszeń.

Pisząc swój spis perfum z nutą oud oraz szybki aneks do tej niebotycznie długiej litanii przewidywałam, że oud zawita także do oferty marek ekonomicznych. I zapowiadałam, że się nad nim pochylę - bo dla prawdziwego miłośnika perfum liczy się zapach i oryginalność produktu, nie półka cenowa. Tesori d'Oriente to marka, która wstydu nikomu nie przynosi - w moim posiadaniu znajdowały się kiedyś Mirra i Gwajak tej firmy - nie ma więc powodów żadnych, by na blogu o perfumach niezwykłych opowieści swojej nie odnalazł Królewski Oud z Jemenu.



Cień oudu w kwiatowej altanie

 

Kiedy testuję perfumy, zwykle podążam według schematu: wąchanie korka/atomizera, blotter, skóra przedramienia i dopiero gdy wszystkie poprzednie etapy wypadną zadowalająca - test globalny. Zwykle, bo jak już niejednokrotnie pisałam, czasem zdarza mi się złamać rutynę i wówczas trafiają mi się mi się niespodzianki. Miłe i niemiłe.

Tym razem odstępstw nie było - test rozpoczęłam od wąchania koreczka. Uwagę moją skupiły nuty kwiatowe, wyraźna słodycz zapachu, a także typowy dla Tesori d'Oriente, czysty, syntetyczny (we współczesnym perfumiarstwie określenie to dawno przestało być zarzutem), mydełkowy akord piżmowy. Gdyby nie oud w tytule, na tym zakończyłabym swoją przygodę z tym flakonikiem. Tym razem poszłam jednak dalej - i dobrze.

Zapach Orientu - warsztaty dla Perfumerii Yasmeen


Wraz z Perfumerią Yasmeen zapraszam serdecznie na warsztaty "Zapach Orientu", które odbędą się 5 października w krakowskim Shisha Clubie.

 

Podczas miłego spotkania przy marokańskiej herbacie poznamy bliżej wielką trójcę perfumeryjnego Orientu: oud, różę i ambrę.

poniedziałek, 23 września 2013

Inwazja Błękitu część 3: sandałowiec


Sandałowiec zawsze kojarzył mi się z hinduizmem. Z aromatycznymi, pełnymi wdzięku posążkami bogów w tchnących spokojem pozach - z zamyślonym Wisznu, zrodzonym z kwiatu lotosu Brahmą i roztańczonym Śiwą. Blue Santal, oczywiście, natychmiast przybrał w mojej wyobraźni postać błękitnoskórego awatara Wisznu - Kriszny.

 

Kriszna to bóg radości życia: figlarny i kochliwy, z upodobaniem oddający się muzyce i tańcowi. Jednocześnie jednak, jest bogiem akceptującym, kochającym i wyrozumiałym. Blue Santal to Kriszna na miarę naszych czasów i potrzeb: zapach pogodny i lekki, przestrzennie eteryczny, lecz zarazem łagodnie ciepły; pozornie prosty, łączący naturalne brzmiące składniki w kompozycję nowoczesną i niebanalną.



piątek, 20 września 2013

Inwazja Błękitu część 2: kadzidło


Kadzidło pachnące szeptem
Blue Encens


Błękitne kadzidło, kadzidło zadumane, łagodne, trwające w niedopowiedzianym półbezruchu poruszanego spokojnym oddechem woalu. Kadzidło tłumiące śmiech i płacz. Kadzidło wpatrzone w niebo. Nieludzkie i nieboskie. Kadzidło uniwersalne, niewymagające, spolegliwe. Spokojne do granic pustki.

Kadzidło, które łatwo polubić, lecz trudno pokochać.

Inwazja Błękitu część 1: cedr


Usiłuję być niemądry i zabawny... a niebieski jest przygnębiający, czyż nie?
Nie jest często używany, ani nawet rozważany w kontekście perfum. Niewiele rzeczy jest naturalnie niebieskich. Nie przychodzi mi też do głowy żadne niebieskie jedzenie.
- mówił współwłaściciel marki Comme des Garcons (prywatnie zas mąż Rei Kawakubo) Adrian Joffe w wywiadzie udzielonym Dazed Digital.

 

Pomysł na serię Blue zrodził się w ubiegłym roku podczas prac nad Amazingreen. Oryginalnie miały powstać dwie wersje - zielona i niebieska. Oba flakony w kształcie otoczaka bardzo nam się spodobały. A ponieważ staramy si ę wypuszczać co roku jeden otoczak i mieliśmy jej już w srebrze, czerni, czewieni... Rei pomyślała, ze skoro planujemy serię trzech zapachów, ciekawym rozwiązaniem będzie zrobienie otoiczakowych flakonów w trzech odcieniach niebieskiego.
W tym samym wywiadzie tłumaczy Joffe wybór wiodących składników serii:
Dyskutowaliśmy skład perfum z nosem Christianem Astuguevielle. To on określił trzy składniki szczególnie charakterystyczne dla Comme des Garcons: kadzidło, sandałowiec i cedr. Naprawdę, nie ma w tym żadnej szczególnej głębi - chodzi o to, co najbardziej lubimy.
Zdecydowaliśmy się zaprosić do współpracy trzech różnych kompozytorów (Evelyne Boulanger - Encens; Nathalie Feisthauer - Cedrat; Antoine Maisondieu - Santal) i sięgnąć po ich własne interpretacje. Najdłużej trwało doskonalenie Sandałowca.

Dziś rozpoczynam szybką serię recenzji Inwazji Błękitu. Kolejność... alfabetyczna.


czwartek, 19 września 2013

Powrót córy nie całkiem marnotrawnej i dwa zestawy próbek do rozdania.


Ano, wróciłam - zacznę, parafrazując mistrza Tolkiena.

Wróciłam z wielkim głodem pachnienia i mam nadzieję, że tym razem na długo.

W planach mam mnogość recenzji i mnogośc atrakcji. Na początek planuję serię Blue Invasion Comme des Garcons, Black Blood Concept i zapachy Jul et Mad. Na swój moment czeka Il Profumo del Arte Acqua di Firenze, Royal Oud Tesori d'Oriente (tak, kupiłam flaszkę), zapachy Compagnia delle Indie, Villa Buti i wiele innych. Oraz nowa kompozycja Histoires de Parfums: 1899 Ernest Hemingway.
Jeśli któryś z zapachów interesuje Was szczególnie - możecie wpływać na kolejność ukazywania się recenzji pisząc komentarze. :)

Zapowiem także kolejne warsztaty zapachowe (o których część z Was pewnie już czytała) oraz kolejny wywiad z Olivieram Durbano, z którym umówiłam się na spotkanie dzień przed oficjalnymi warsztatami w Quality, które odbędą się w sobotę, 28 września w Domu Perfumeryjnym Quality Missala.

Ogólny wniosek jest następujący: będzie się działo!


Na razie porządkowo informuję, że po ostatnim konkursie zgłosiło się do mnie tylko troje zwycięzców.

Do puli wracają więc dwa zestawy próbek marki Comme des Garcons z oferty Perfumerii Lu'lua. Szczegóły znajdziecie w TYM WPISIE. Wystarczy się zgłosić w komentarzu pod tą notką.
Proszę też o ponowny kontakt Oktarynę - mam Twój zestaw, czekam na adres.


Pozdrawiam Was ciepło i dziękuję za cierpliwość.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...