czwartek, 21 września 2017

Strzeżcie się swoich marzeń czyli kolejny tytan Oliviera Durbano


Olivier Durbano rozpoczął swą perfumeryjną karierę od trzęsienia ziemi. Rock Crystal wstrząsnął posadami pachnącego światka - a potem było lepiej. Do czasu.



Miłośnicy wymagających kompozycji z początków serii de Pierres Poemes od dawna tęsknie wyglądali kolejnego mocarza na miarę potężnych kadzidlaków. I oto pojawił się. Labradoryt numer 13. Jednoznaczny jak Rock Crystal, bezkompromisowy jak Black Tourmaline, niszowy jak Jade. Z wyraźną, turpistycznie piękną nutą kadzidła. A jednak... zupełnie, zupełnie inny, niż wszystko to, czego mogliśmy się spodziewać.




Pożar w bur w Nowym Orleanie


Labradorite No. 13 to perfumy w stylu "in your face". I nuty tak właśnie tu wyglądają.

Wchodzą na skórę jak zawodnicy sumo - z całym tym wspaniale przerysowanym ceremoniałem i namaszczeniem. Tuberoza i akord zwierzęcy. Obaj championi solidnie pracowali nad masą i doprawdy - trudno to przeoczyć.


Tuberoza jest blada, krągła i zmanierowana. W potężnym uścisku akordu animalnego zdaje się lśnić, dyszeć, omdlewać rozkosznie jak pulchna diva niemego kina. A potem kamera odjeżdża. I oto okazuje się, że egzaltowane uściski Tuberozy i Zwierza to tylko część opowieści. Bo w tle płonie Nowy Orlean.

Wstęgi płomieni w odcieniach szarości. Majestatyczne jak wielkie ćmy płatki popiołu wirujące wokół. Niebiosa, które nigdy nie były niebieskie.


Trzynasty Poemat Oliwiera Durbano to opowieść o dzikiej namiętności. Opowieść wyjątkowa - bo każda wielka namiętność jest wyjątkowa.  I opowieść banalna, bo fatalne zauroczenie Zwierza Tuberozą rodzi się, płonie i gaśnie, jak tysiące innych wielkich i wiecznych namiętności.

Późna, ambrowa baza jest słona jak łzy. Ciepła jak tęsknota. Gorzko słodka, jak wspomnienie. I jak wspomnienie - jest tylko echem serdecznego porywu.


Labradorite to kompozycja będąca o krok od przesytu. Dramat o krok od dramy. Emocja o włos od histerii.

Potężne, ryzykowne nuty rzucone na kanwę zapachu jak krzyk. Kontralt Tuberozy, ochrypły ryk cybetowo - ambrowego Zwierza i basowe dudnienie kadzidła. Trio omniprezentne i omnipotentne. Zaćmiewające wszelkie niuanse, tworzące pieśń archetypiczną, przerysowaną, ocierającą się o kicz. I wielką.

WIELKĄ.

Choć nie piękną.



Data powstania: 2017
Twórca: Olivier Durbano
Trwałość: bardzo dobra, ale nie aż tak mordercza, jak sugerują nity. I to dobrze.

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: palo santo (czyli gwajak po prostu), majeranek, kadramon
Nuty serca: tuberoza, ambra, olibanum
Nuty bazy: oud, sandałowiec, cybet, kastoreum, opoponaks, piżmo

  • Zdjęcia i postery pochodzą z wiekopomnej i pięknie przerysowanej adaptacji pięknie przerysowanej powieści Margaret Mitchell "Przeminęło z wiatrem". W roli Tuberozy i Zwierza Vivien Leigh i Clark Gable.



24 komentarze:

  1. Wyobraziłem sobie właśnie jak wchodzę z tym zapachem do windy... Nie omdlewam, duszę się :-D
    Te popioły jak ćmy za to bardzo piękne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będziesz miał trochę szczęścia, możesz się dusić w towarzystwie. O ile towarzystwo nie będzie miało szczęścia... ;-)

      Co do ciem - ja tak widzę zapachy. po prostu widzę te płatki i ona tak właśnie wyglądają. W moim mózgu dzieją się dziwne rzeczy. :)

      Usuń
    2. Masz bardzo piękny mózg (i całą resztę, viadomo!) ♥

      Usuń
    3. Dziękuję. <3
      Mam nadzieję, że nie skusi żadnego Hannibala... ;)

      Usuń
    4. A z tym to nigdy nie wiadomo, niestety :-P

      Usuń
    5. Muszę schudnąć. Wtedy nadam się tylko na rosół. :p

      Usuń
  2. Jeśli o mnie chodzi, jestem pod wrażeniem (recenzji!). Ponadto bardzo, ale to bardzo lubię tuberozy i zwierzęta i lubię przerysowanie na granicy kiczu. Dla mnie może to być strzał w dziesiątkę. W sumie po tej recenzji mogę kupować w ciemno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest dobra kompozycja.
      Ludzie na nią masowo fujają i opinie zgarnia niedobre, a ona jest dobra. Tylko... nieśliczna.
      W ciemno nie polecam, ale do testów zdecydowanie.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Niestety, jeszcze nie ma. Ale będą.

      Usuń
    2. Mam nadzieję, ze Cię nie rozczarują. Ja słyszałam, że "pachną kocią dupą", więc wrażania mogą nie być pozytywne. ;)

      Usuń
    3. Tą kocią dupą mnie zastrzeliłaś :D

      Usuń
    4. Hmmm... Zastrzelenie kogoś dupą, i to kocią.... wpiszę sobie do szczególnych talentów. ;)

      Usuń
    5. Kocia dupa może pachnieć bardzo zachęcająco. Dla kotów.

      Usuń
    6. Haha! Zdecydowanie dla kotów. :D

      Usuń
  4. Czyżby powrót w wielkim stylu, w przemyślanej do bólu koncepcji..?
    Lubię tuberoze i nuty zwierzęce a jeszcze nie trafiłem na tą jedyną, w pełni moją.
    Jako że nie straciłem wiary w Oliviera czym prędzej zdobęde sampla. Nuty z opisu obłędne. :-)
    Opisałaś to na maksa... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Ja właśnie nie lubię ani tuberozy, ani nut zwierzęcych i i tak doceniam. Dla kogoś, kto lubi to może być miła niespodzianka.

      Usuń
  5. Wąchnę jak się pojawi, ale coś mi się zdaje, że miłości z tego nie będzie.
    Ps. Jak "pachnie" kocie dupsko? Bo moje futro pachnie bardzo ładnie, aczkolwiek od strony ogona go nie wąchałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha! Nie wiem. Oraz.... obawiam się wchodzić w szczegóły. ;)

      Usuń
  6. Ale ja kocham Gwajak! Taki prawdziwy, dziki. Esencje są dla mnie zbyt gładkie i delikatne w porównaniu do prawdziwego drewna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Esencja gwajakowa to akurat totalny hardcore jest. Zupełnie nie przypomina tego słodkiego drewienka, jakie znamy z perfum.
      A czysty surowiec zawsze najlepszy. True!

      Usuń
  7. Musiałaś mi to robić? Musiałaś, prawda? :P Teraz będę mieć chciejstwo!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...