…Co ma wszystkie skóry pod sobą – Cuir Ottoman Parfum d’Empire

Moda na skórzane perfumy hula już od dawna i nawet weszła w fazę schyłkową, a ja wciąż nie opisałam pramatki skórzanych prostaków… a raczej wprostaków, bo kluczowy nie jest tu poziom komplikacji kompozycji, lecz skupienie na akordzie skórzanym walniętym wprost.
Z resztą poziom komplikacji kompozycji uplecionych wokół skóry to jest materiał na długą opowieść, bo akord skórzany zazwyczaj nie jest zrobiony ze skóry.

Perfumy Cuir Ottoman Parfum d”Empire zadebiutowały w roku 2006 – trzy lata po Eau de Glorie i Ambre Russe otwierających perfumiarską karierę Marca Antoine’a Corticchiato.
Recenzowana wersja różni się od tej sprzed 16 lat, albowiem wraz ze zmianą szaty graficznej, marka przeszła reformulację – co niektórym przyciężkim kompozycjom Corticchiato wyszło na dobre, a niektórym… nie wyszło.

Współczesne Cuir Ottoman brzmią szlachetniej, niż wersja z 2006 roku, ale czy to zmiana na lepsze, czy przeciwnie – zależy chyba od indywidualnych preferencji.

Gama kolorystyczna tapicerek Mercedesa
Tu jest jakby luksusowo 😊

Dawno, daaawno temu… w nieodległej galaktyce… Cuir Ottoman odbierało się zupełnie inaczej, niż dziś. I nie posądzajcie mnie proszę o boomerskie zagrania w stylu „kiedyś to było, a teraz to nie jest”, bo usiłuję właśnie napisać, że kiedyś to nie było, a teraz to jest. 😄
Mocarne skóry od Schwarzlose, LM Parfums czy Orto Parisi sprawiły, że Cuir Ottoman nie pachną dla nas już jak „Kozackie Buty” – a pod takim właśnie przydomkiem znane były na forach perfumeryjnych w pierwszej dekadzie XXI wieku.

Kiedy perfumy Corticchiato pojawiły się w pierwszej warszawskiej filii perfumerii Quality Missala (wtedy po prostu Quality), wąchaliśmy je ze zdziwieniem, że tak można. Że można wsadzić nos w perfumy i czuć się, jak gdyby wsadziło się go do nowej, skórzanej torby. Butów ja osobiście w CO nie stwierdziłam – i dobrze, bo wsadzanie nosów do butów zostawiam piesełom i kotełom.

W ogóle warto wspomnieć, że do Quality chodziliśmy stadnie i spędzaliśmy tam (bez przesady) godziny –  wąchając, macając, wypytując, notując i wychodząc z naręczami poopisywanych blotterów. A czasem nawet z bezcennymi, bo darmowymi próbkami. A że frakcja niszowa (wówczas bardzo nieliczna) wyglądała dość gotycko – sposób znoszenia goszczenia nas świadczy o klasie perfumerii. Kiedy w podobnym składzie weszliśmy do Sopockiego Stylu zaniepokojona konsultantka podała nam po blotterku na osobę i pozamykała witryny na klucz. Takie to były czasy. 😋

Dobra, koniec tych kombatanckich opowieści. Przechodzimy do współczesnych Cuir Ottoman Parfum d’Empire.

Wyprawianie skór jest jedną z najbardziej śmierdzących czynności użytkowych. Stąd zwyczaj perfumowania galanterii skórzanej rozpowszechniony w ubiegłych stuleciach.

A jednak zapach dobrze wyprawionej skóry ma w sobie coś pociągającego. Kojarzy się z wysoką jakością produktów. Obskakuje różne spektra – od miękkiej włoskiej skórki pachnącej luksusem, przez lakierowane wyrafinowanie i mięciutki zamsz, przez zapach starej skóry zwany w perfumach skórą rosyjską, po utylitarną woń solidności znaną, na przykład, z myśliwskich akcesoriów.

Dawne Cuir Ottoman pachniało jak myśliwska torba. Nowe pachnie jak torebka albo aktówka – wciąż solidna, ale z wyraźną nutą cywilizacji.

Akord skórzany w połączeniu z kremowym aromatem irysowego kłącza daje wrażenie miękkości i nieostentacyjnej elegancji. Nuty żywiczne brzmią blado, kremowo, łagodnie – balansując gdzieś w okolicy znanych i lubianych Fordów: Tuscan Leather i Tobacco Vanille oraz nielubianego Forda: White Suede. Po dosadności i mocy pierwotnej wersji ani śladu.

Nutki dymne, (biało)piżmowe i siankowe ładnie uzupełniają kompozycję, nie zmieniają jej jednak w zapach oswojony i wygłaskany. Najważniejszą cechą skórki w Cuir Ottoman jest bowiem to, że jest ona nowa. Jasna, niebarwiona, niewypalcowana, niepastowana. Szorstka od spodu, gładka z wierzchu. Nowiuteńka.

I jest to rys charakterystyczny konsekwentnie utrzymany od roku 2006 po dziś.

Kompozycja jest prosta jak budowa cepa i takoż się rozwija… Czyli nie bardzo, bo nikt chyba nie widział rozwijającego się cepa.
Nie jest też specjalnie kontrowersyjna i bliżej, niż do bezkompromisowych skór perfumeryjnych buntowników, jest jej do nieniszowego (i wspomnianego już) Forda czy Bottega Veneta.
Jest jednak także urodziwa. W ten sam sposób, w jaki urodziwe są bardzo prosto skrojone ubrania z naturalnych tkanin.

I jasne – prosta, lniana marynarka to strój dla szczególnego typu ludzi. Podobnie jak skórka od Corticchiato. Ale to przecież nie jest wada. Bo jak coś jest dla wszystkich, to jest dla nikogo. Czy jakoś tak…

Data premiery: 2006
Kompozytor: Marc-Antoine Corticchiato
Projekcja: niestety niespecjalna (wersja nowa)
Trwałość: dobra, ale projekcja ciągle niespecjalna…

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: irys, labdanum, egipski jaśmin
Nuty serca: skóra, balsam tolu, benzoes, styraks
Nuty bazy: kadzidło, wanilia, bób tonka

Udostępnij:

Facebook
Twitter
Pinterest
Email

1 komentarz o “…Co ma wszystkie skóry pod sobą – Cuir Ottoman Parfum d’Empire”

  1. Mam flakon z okolic 2014 roku. Dla mnie są wspaniałe. Może dlatego też, że kocham wprostowe zapachy skórzane.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Popularne wpisy

Songe pour Homme Majda Bekkali

. Dziś druga część wpisu poświęconego interdyscyplinarnemu projektowi perfumiarki Majdy Bekkali i rzeźbiarki Claude Justamon. Spacer za rękę Męskie Marzenie Bekkali mniej jest dziwaczne, niż

Czytaj więcej »