Sabbath of Senses
zmysłowe opowieści o perfumach
Beaufort London Pyroclasm
Dziś wciągam na maszt perfumy, które po raz kolejny hakują system.
Najpierw Crabtree przyzwyczaił nas do ognia, dymu i wytaplanych w smole nut zwierzęcych. Potem, kiedy wydawało nam się, że znamy jego estetykę, kopnął stołek i zrzucił nas z wyżyn naszego przekonania, że wiemy, czego się spodziewać. Chlustnął nam w twarz Fathomem V i patrzył jak świat łapie oddech.
Łapaliśmy! Usiłując poukładać sobie w głowie estetykę Beaufort London bredziliśmy coś o marynistycznych inspiracjach i „pewnej konsekwencji”.
I kiedy już… już złapaliśmy oddech i prawie równowagę… wchodzi ON.

Bois Blonds Atelier Cologne
Ulubiona pocztówka już była, kolej na ulubiony zapach. Zakładam, że ktokolwiek zaglądał do mnie choć raz, nie będzie miał problemu z wytypowaniem sabbacinego ulubieńca. Niezrecenzowane

Nowe szaty…
Ahoj! Zauważyliście zapewne, że SoS nieco inaczej dziś wygląda. Niestety, poprzedni szablon, którego używałam od początku blogowania był już tak przestarzały, że nie działała na

Oolang Infini Atelier Cologne
. Dziś pokażę Wam moją ulubioną pocztówkę z serii martwych natur Atelier Cologne. Czemu ulubioną? Czyż wymaga to wyjaśnień?! Maszyna do pisania, wieczne pióro, książki,

Trèfle Pur Atelier Cologne
. Druga kompozycja Atelier Cologne z nutą pomarańczy nie jest już tak bardzo pomarańczowa jak recenzowane wczoraj Orange Sanguine. Ale za to jak pachnie koniczyną!

Orange Sanguine Atelier Cologne
. Przygodę z zapachami Atelier Cologne zacznę od porcji optymizmu. Orange Sanguine to inaczej krwista pomarańcza. Ale sanguine to także optymistyczny i ta gra słów

Sex Pistols Etat Libre d’Orange
. Czy to zapach anarchii? Z pewnością jest w tej flaszce rewolucja. W świeżym, niespokojnym posmaku cytryny zaostrzonym i wzmocnionym bezczelnym pieprzem. W niesfornych

Tom Ford White Musk Collection: White Suede
. Podczas pobieżnych testów w katowickim Douglasie White Suede wydał mi się najsympatyczniejszym zapachem z białej serii. Najsympatyczniejszym dla mojego, pokręconego nosa, oczywiście. Nie obiektywnie.

Tom Ford White Musk Collection: Jasmine Musk
. Zaskoczę Was: Jasmine Musk to, w moim odczuciu, najciekawszy zapach serii. Bynajmniej nie z powodu swej złożoności czy misterności olfaktorycznej konstrukcji. I na pewno

Tom Ford White Musk Collection: Urban Musk
. Dziś krótko i bez wstępów. Wstęp był wczoraj. Jeden wystarczy. 🙂 Look at that subtle off-white coloring. The tasteful thickness of it. Oh my
