Oh shit!

Khe, khe… Jestem zakłopotana i nie bardzo wiem, jak napisać to, co mi się na klawiaturę pcha. Spróbuję wprost. Osoby wrażliwe proszę o zaprzestanie lektury w tym momencie. Oto zapach będący idealną ilustracją uniwersalnego okrzyku, który zawarłam w tytule: Horny Little Devil Smell Bent Zapowiadane w opisie na stronie producenta „brudne, zwierzęce piżmo” jest… No, […]

Oh shit! Dowiedz się więcej »

Elfie menu czyli Elf-Fulfilling Prophecy Smell Bent

To niezwykłe, jak bardzo Tolkien wpłynął na ludzką wyobraźnię. Cherlawe kurdupelki z przezroczystymi, muszymi skrzydełkami, czyli elfy takie, jakimi przedstawiają je ludowe podania odeszły w niepamięć za sprawą nieodparcie pociągającej wizji stworzonej przez autora „Władcy pierścieni”. Wizji tak wspaniałej, że aż nieznośnej. Szczerze: nie wyobrażam sobie bardziej wylizanej, nadętej rasy, niż tolkienowskie Elfy: olśniewająco piękne,

Elfie menu czyli Elf-Fulfilling Prophecy Smell Bent Dowiedz się więcej »

Perfumeryjny księżyc: Bois 1920 Come La Luna

Próbka tych perfum wpadła mi w ręce przypadkiem. Nie, nie będę twierdzić, że znalazłam na ulicy. 🙂 Podczas ostatnich zakupów na LuckyScent przysłano mi Come La Luna zamiast Bois Naufrage PG, które akurat „wyszły”. Nie tryskam entuzjazmem z tego powodu, ale też rozpaczać nie będę. Zdryfowane Drewno pana Guillaume’a i tak w końcu zdobędę, a

Perfumeryjny księżyc: Bois 1920 Come La Luna Dowiedz się więcej »

Seryjni cudotwórcy nie istnieją czyli Comme des Garcons Guerrilla 2

Czy można dwukrotnie przeprowadzić rewolucję? No można w sumie. Rewolucji mamy w historii sporo, kilka nawet „wielkich”, ale jakoś nie występują seryjnie. Tymczasem CdG usiłowało upchnąć dwa partyzanckie, rewolucyjne zapachy w jednym roku i… I raz im się udało. O czym pisałam. Druga zapachowa Partyzantka rozczarowuje. Nie brzydotą bynajmniej, bo w konkursie piękności zajęłaby prawdopodobnie

Seryjni cudotwórcy nie istnieją czyli Comme des Garcons Guerrilla 2 Dowiedz się więcej »

Zwierzę w świetle – Comme des Garcons Guerrilla 1

. O filozofii firmy Comme des Garcons pisałam już wielokrotnie, ale jakże nie pisać? Trudno oprzeć się urokowi koncepcji handlowej partyzantki: nieoznakowane sklepy umieszczane w nietypowych miejscach. A to u szewca, a to w starej fabryce pasty do butów, innym razem na portowym nabrzeżu, w galerii, warzywniaku czy nawet w zwykłym garażu. Pomysł bazuje na

Zwierzę w świetle – Comme des Garcons Guerrilla 1 Dowiedz się więcej »

Comme des Garcons Series 7 Sweet – Nomad Tea

Niewiele zapachów sprawiło mi w życiu taką niespodziankę. Nomad Tea poznałam dość dawno temu – za czasów krakowskiej Guerrilli, do której swego czasu zaprowadziła mnie Pani ponosząca odpowiedzialność za moje perfumeryjne narowy (znana na forum O Perfumach jako JoP). Była to znamienna wizyta – poznałam wówczas większość oferty Comme des Garcons, a sklep opuściłam z

Comme des Garcons Series 7 Sweet – Nomad Tea Dowiedz się więcej »

Kawka z Bondem. Bond No.9 New Haarlem

New Haarlem to jeden z pierwszych niszowych zapachów, jaki poznałam. To właśnie kompozycja Maurice Roucela zainspirowała mnie do poszukiwania kawy w perfumach. Szukam nadal, ale przyznaję, że ciekawiej wyeksponowaną tę nutę trudno znaleźć. Choć to nie kawa jest główną bohaterką tej opowieści… Żeby więc nie było, że się czepiam Bondów jak leci i bez dania

Kawka z Bondem. Bond No.9 New Haarlem Dowiedz się więcej »

Wszystko na sprzedaż czyli: Bond No.9 The Scent of Peace

Firma Bond No.9 jakoś nie zdobyła mojego serca. I wcale nie przez swoje kontrowersyjne poczynania marketingowe. O domaganiu się od The Perfumed Court zaprzestania sprzedaży dekantów tej marki za pośrednictwem serwisu Twitter (tak, zrobili to publicznie, zamiast jak cywilizowani ludzie napisać pismo), czy o uzurpowaniu sobie prawa do wyłączności na użycie słowa „peace” w nazwie

Wszystko na sprzedaż czyli: Bond No.9 The Scent of Peace Dowiedz się więcej »