Oolang Infini Atelier Cologne

. Dziś pokażę Wam moją ulubioną pocztówkę z serii martwych natur Atelier Cologne. Czemu ulubioną? Czyż wymaga to wyjaśnień?! Maszyna do pisania, wieczne pióro, książki, dziennik (wygląda to na dziennik, prawda?), globus, pamiątki z podróży i… No i szklaneczka szlachetnego trunku. Lód wskazuje na whisky. Ja wolałabym koniaczek, ale poza tym detalem, nieład w takim […]

Oolang Infini Atelier Cologne Dowiedz się więcej »

Trèfle Pur Atelier Cologne

. Druga kompozycja Atelier Cologne z nutą pomarańczy nie jest już tak bardzo pomarańczowa jak recenzowane wczoraj Orange Sanguine. Ale za to jak pachnie koniczyną! Trèfle Pur oznacza czystą koniczynę. Czystą w sensie wyłącznie, jak rozumiem. Oczywiście nierozsądnym byłoby podejrzewać, że Jérome Epinette umieścił we flakonie wyłącznie absolut z koniczyny i na tym poprzestał. Przecież

Trèfle Pur Atelier Cologne Dowiedz się więcej »

Orange Sanguine Atelier Cologne

. Przygodę z zapachami Atelier Cologne zacznę od porcji optymizmu. Orange Sanguine to inaczej krwista pomarańcza. Ale sanguine to także optymistyczny i ta gra słów bardzo ładnie współgra z zapachem Ralfa Schwiegera. Zacznę jednak nie od zapachu, lecz jego oprawy. Próbki Atelier Cologne to prawdziwa radocha dla oka. W zapieczętowanej kopercie, poza fiolką z perfumami,

Orange Sanguine Atelier Cologne Dowiedz się więcej »

Sex Pistols Etat Libre d’Orange

 .   Czy to zapach anarchii? Z pewnością jest w tej flaszce rewolucja. W świeżym, niespokojnym posmaku cytryny zaostrzonym i wzmocnionym bezczelnym pieprzem. W niesfornych zawirowaniach śliwki i pachnącym że w-mordę-bij piżmianie. Zelektryzowany aldehydami poczujesz CZYSTĄ ENERGIĘ, przyduszany i unoszony przez skórę, przestrzelony heliotropem i zostaniesz sprowadzony na powrót na ziemię przez sprośną paczulę. Gdy

Sex Pistols Etat Libre d’Orange Dowiedz się więcej »

Tom Ford White Musk Collection: White Suede

. Podczas pobieżnych testów w katowickim Douglasie White Suede wydał mi się najsympatyczniejszym zapachem z białej serii. Najsympatyczniejszym dla mojego, pokręconego nosa, oczywiście. Nie obiektywnie. Nie wymaga ode mnie wznoszenia się na wyżyny obiektywizmu i samoświadomości stwierdzenie, ze u podstaw mojej sympatii do tej kompozycji leży fakt, że jest ona relatywnie mało piżmowa. W porównaniu

Tom Ford White Musk Collection: White Suede Dowiedz się więcej »

Tom Ford White Musk Collection: Jasmine Musk

. Zaskoczę Was: Jasmine Musk to, w moim odczuciu, najciekawszy zapach serii. Bynajmniej nie z powodu swej złożoności czy misterności olfaktorycznej konstrukcji. I na pewno nie dlatego, że tak bardzo lubię jaśmin. ^^ That’s a very fine chardonnay  you’re drinking Jasmine Musk to Jasmine Musk i niewiele ponadto. Fura jaśminu wrzucona do piżmowego wora.  Wór

Tom Ford White Musk Collection: Jasmine Musk Dowiedz się więcej »

Tom Ford White Musk Collection: Musk Pure

. Witam Was po przerwie. Przepraszam, że nie pisałam w trakcie urlopu – leniuchowanie wciągnęło mnie. Obiecuję poprawę i nieco więcej postów w najbliższym czasie, choć przyznaję, czuję się nieco wybita z rytmu… Dziś taka trochę olfaktoryczna przygrywka: pierwsza część wpisu, który chodził za mną od kilku tygodni i trochę nawet przeszkadzał się lenić. Nie

Tom Ford White Musk Collection: Musk Pure Dowiedz się więcej »

Shams Memo – wspomnienie ognia

. Dziś przedstawiam Wam moje największe perfumeryjne zauroczenie ostatnich tygodni. Kolejne perfumy, które poznałam dzięki Michasi. Kompletna niespodzianka. I jeszcze zapodałam ją sobie z wykopem: globalnie, obficie, bez testów próbnych. Mówię Wam: cały dzień chodziłam rozkojarzona, rozanielona i podejrzanie uśmiechnięta. I to bynajmniej nie dlatego, że autorkę kompozycji Aliénor Massenet zainspirował ponoć zapach męskiego ciała

Shams Memo – wspomnienie ognia Dowiedz się więcej »

Sale Perfume 01 Michał Szulc

. Na wstępie małe porządki definicyjne. Anonsowałam Sale Perfume 01 jako perfumy niszowe. Po uważnych testach kompozycji zapachowej i zapoznaniu się ze sposobem dystrybucji skłonna jestem zmienić etykietkę na „perfumy butikowe”. Czyli nomenklaturalnie: zapachy przeznaczone do ograniczonej dystrybucji. Przykładem tego typu dystrybucji jest polityka Toma Forda i mam wrażenie, że to na nim wzorował się

Sale Perfume 01 Michał Szulc Dowiedz się więcej »