wtorek, 29 października 2013

Opowieść o... człowieku - 1899 - Ernest Hemingway Histoires de Parfums


Kiedy dotarła do mnie wieść o tym, że na rynek wchodzą perfumy poświęcone Ernestowi Hemingwayowi pierwszym, co przyszło mi do głowy było: o której części jego natury zdecyduje się opowiedzieć Ghislain?

Wojnę, depresję i samobójstwo wykluczyłam od razu - to się się sprzedaje w perfumach. Ale i bez tego postać Hemingwaya sporo daje możliwości. Złożona, niejednoznaczna i niebanalna - w przeciwieństwie do obdarzonego wspaniałą wyobraźnią, lecz zarazem niemiłosiernie sztywnego Verne'a czy jednoznacznie dla mnie odpychającego de Sade'a. Hemingway to raczej postać na miarę Casanovy czy George Sand - kontrowersyjna, lecz budząca raczej sympatię, niż oburzenie. Nawet u współczesnych, choć w połowie XX wieku cztery żony jedna po drugiej wywoływały sporo emocji...



Każdy dzień jest nowym dniem*


Cytrusowo - przyprawowe otwarcie potwierdza moje przypuszczania: nie będzie wojny. Ładny, oparty na zielonej bergamotce akord cytrusowy uszlachetniony jałowcem, imbirem, odrobiną rozmarynu i niespotykanie łagodnie ukazaną nutą pieprzu osadza 1899 po męskiej stronie perfumeryjnej sceny. Nie wybitnie macho męskiej - raczej klasycznie męsko eleganckiej.

 

Na pudełku flakonu (i próbki) widnieje najpopularniejsze chyba zdjęcie Hemingwaya, wykonane gdy miał on ledwie 24 lata. Przedstawia ono młodzieńca nie tylko przystojnego, ale wręcz ładnego. Subtelne rysy, pełne policzki, ładnie wykrojone usta  - niech jednak nie zmyli Was dziecięca nieomal uroda młodego pisarza. Hemingway dwudziestoczteroletni to człowiek z ogromnym bagażem doświadczeń. Weteran I Wojny światowej, ciężko ranny podczas ratowania życia poszkodowanego żołnierza, dobrowolny emigrant, człowiek, który wiedział, co to bieda i ciężka praca. I depresja - ta zmora towarzyszyła Hemingwayowi od wczesnej młodości.

Ani doświadczenia wojenne, ani nieudane życie osobiste nie zabiły jednak w Hemingwayu podziwu dla świata i łagodnej wyrozumiałości dla ludzi. I o tym jest ten zapach.


Przestrzenne, rześkie otwarcie budzi nasze zmysły. Powoli, początkowo nieomal niezauważalnie wsączające się w zapach miękkie, aksamitne nuty kwiatowe dają tej świetlistej, olfaktorycznej przestrzeni gęstość, fakturę i wagę - są sugestią ziemi, na której opiera się niebo. Charakterystyczny, swojsko - bezpieczny aromat irysowego kłącza pełni w tej kompozycji funkcję swoistego "memento mori" - cienia pozwalającego docenić światło.

Kwiatowy cień nie pochłania jednak zapachu - otwiera tylko drogę wczesnej, ciepłej i pięknej bazie kompozycji.

Pojawia się wanilia - prawdziwie waniliowa, lekko brudna, ze śladem skórzastego aromatu strąków; poddymiona, zmatowiona ambrą i doprawiona jasnym, zmydlonym syntetycznym piżmem sprawnie wplecionym w przebłyskujący w otwarciu imbir. W kontekście schludnego, prawie kolońskiego otwarcia czystą nutę piżmową odczytywać można jako wspomnienie - niewinności, wielkich nadziei, może pięknych złudzeń?


Przyznać muszę, że nie do końca tego oczekiwałam sięgając po olfaktoryczny portret Ernesta Hemingwaya skreślony przez Geralda Ghislain. Spodziewałam się mężczyzny bardziej dojrzałego. Niekoniecznie starego i z brodą - raczej Hemingwaya z okresu paryskiej emigracji, z czasów kiedy dzielił czas między pisanie, a polowanie.

W 1899 Gislaina polowań nie ma. Może to i dobrze? Jest Ernest inteligentny, refleksyjny, pełen wyrozumiałości dla ludzi i uroku, który pozwalał mu uwodzić kobiety. Kwiatowe serce kompozycji ukryte zostało między kulturalnym otwarciem, refleksyjną, zadumaną bazą i myślę, że może to być dobra próba odczytania natury Hemingwaya.


A sam zapach? 1899 nosi się więcej, niż przyjemnie. Nawet mnie, choć kompozycja bez wątpienia dedykowana jest panom.

Malując swój kolejny olfaktoryczny portret Ghislain ponownie skupił się na przyjaznym, wygładzonym przez czas wizerunku postaci - mocne barwy i śmiałe pociągnięcia pędzla zostawiając dla kompozycji abstrakcyjnych w typie Petroleum czy Ambrarem. I doprawdy, trudno jest czynić mu z tego powodu zarzuty - ludzie chcą pachnieć ładnie. Przynajmniej większość. :)



Data powstania: 2013
Twórca: Gerald Ghislain
Trwałość: ok 6 godzin
Do nabycia: Perfumeria Ambrozja, Perfumaria Quality Missala

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: włoska bergamotka, jałowiec, czarny pieprz
Nuty serca: kwiat pomarańczy, florencki irys, cynamon
Nuty bazy: wanilia, wetiwer, żółta ambra


* Cytat z "Pożegnania z bronią"
  • Na wszystkich zdjęciach Ernest Hemingway.

13 komentarzy:

  1. Piękna recenzja i bardzo zachęcająca nie wiem czemu ale tchnie lekko nostalgią, może dzięki jak zawsze świetnie dobranym ilustracją...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tchnie nostalgią, powiadasz? Chyba rzeczywiście jestem ostatnio nostalgiczna. Żeby nie rzec, że smutna. Myślałam, że tego nie widać. :(

      Usuń
    2. Hm na ogół z boku zawsze widać. Nie jestem z osób na siłę próbujących innych rozweselać i przekonywać innych, że zacniej było by się ciągle z czegoś cieszyć. Osobiście lubię rozsądne dawki smutku i nostalgii- tak dla równowagi...Mam tylko nadzieję, że nie złapie Cię na dłużej.

      Usuń
  2. Spokojnie i niespiesznie przechadza się to tu, to tam... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesli przechadza się w oczekiwaniu na BT, to będę wysyłała w tym tygodniu. :)

      Usuń
  3. Bardzo ciekawy pomysł na perfumy. Pewnie znajdą się tacy, którzy zakupią zapach nawet nie dla nut, tylko z uwagi na inspirację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tym polega myk z perfumami inspirowanymi (albo "inspirowanymi") znanymi postaciami. Takie celebrity perfume dla bardziej wymagających. ;)

      Swoją drogą, nabyłam drugi swój "celebrycki" flakonik po Tildzie Swinton. Wkrótce pewnie się pochwalę. :D

      Usuń
  4. Na pewno przetestuję, jak tylko nadarzy się okazja... A Hemingwaya uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwne życie, ciekawy człowiek, sporo kontrastów, prawda? A perfumy... Łatwiejsze, niż Hemingway: zarówno rozumiany jako dzieła, jak i jako życie. Myślę, ze znajdzie się sporo chętnych do noszenia.

      Usuń
  5. Zachwycił mnie Twoj opis. Jaka wiedza i znajomość H. A ja myślę że specjalnie nawiązano do młodego H. Opakowanie z brodatym, starym człowiekiem chwyciło by intelektualistów. A tak to i młodość się porwie na ten zapach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda. Dla intelektualistów nazwa wystarczy. :) A Hemingway na tym paszportowym zdjęciu wygląda naprawdę bardzo przystojnie.

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...