Czerń i ziele(ń) - Black Vines Kerosene



Dawno, dawno temu, w moim przedperfumeryjnym życiu istniały zapachy, których nie lubiłam. I na mam tu na myśli nie-lubienia łagodnego i spokojnego, polegającego na tym, że nie lubię, lecz nielubienie polegające na realnie odczuwanej... awersji.

Na szczycie nielubieniowej piramidy stały dwie nuty: lukrecja i anyż. Gdzieś pod nimi czaił się koper włoski mieszczący się w podobnych olfaktorycznie regionach.


Wiecie, jakie są główne, dominujące, najmocniej wyczuwalne nuty Black Vines?
Tak. Właśnie te dwie.


W Black Vines nie ma ani odrobiny chłodu. To ciepły dotyk, który możesz poczuć na swoim ramieniu, kiedy zielone pnącza czarnej lukrecji oplatają twoje ciało. Przyprawy i delikatna słodycz ogrzeją ciebie i twoje otoczenie.

<draft Johna Pegga>



Polubienie smaku lukrecji i anyżu raczej mi nie grozi, ale zapach... Nauczyłam się doceniać. W każdym razie jako składnik kompozycji zapachowej.
Pierwszą pachnącą lukrecją, która przekonała mnie do tego zapachu były Réglisse Noire 1000 Flowers.
Black Vines to dokładnie tak brzmiąca lukrecja - tyle, że tym razem ciepłą wanilię zastępują przyjemnie ciepłe, przestrzenne nuty żywiczne.


Od pierwszej chwili na skórze kompozycja Pegga nie pozostawia żadnych, żadniutkich, żadniuteńkich wątpliwości co do tego, jaki składnik dał jej barwę. Lukrecja!

Zapach czarny jak mój nastrój, kiedy w prezencie dostałam wielką pakę lukrecjowych żelek, które nie dość, że były lukrecjowe, to jeszcze z mięsem. 
Jak moja rozpacz, kiedy po zakończonym larpie na OldTown pociągnęłam solidnego łyka z pięknej, czarnej butelki z napisem Valhalla.


Obłędnie, ekscytująco niejednoznaczny zapach lukrecji!
Ziołowy, korzenny, prawie drzewny. Wytrawny bardzo. Podbity tym niepokojącym, zwodniczo ciasteczkowym niuansem, który skłania ludzi do umoczenia ust w szklance ouzo.

To otwarcie jest straszne. Ale tylko prze chwilę, bo po minutach kilku człowiek odkrywa niepokojący urok korzennej części spektrum zapachowego tych dwóch strasznych oryginalnych składników. Oraz pojawia się cynamon. Idealny w tym zestawieniu!
A tuż za nim słodycz.

I nagle nutki składają się w coś na kształt bardzo, bardzo, bardzo aromatycznego, ciemnego, suchego pierniczka. Wytrawnego, napakowanego przyprawami do granic i poza granice.
Nie da się takich pierniczków zjeść wiele, ale ten jeden do kawy jest zawsze doznaniem niezwykłym.

Tu serwowany bez kawy.


A drugi pierniczek wisi na choince.

Pięknie eteryczny zapach balsamu jodłowego perfekcyjnie koresponduje z intensywnością akordu lukrecjowo korzennego. Nie wiem, jak Pegg wpadł na to dzikie połączenie, ale ono gra!

Spektrum zapachowe tych dwóch akordów - ostrych, wyrazistych, nieprzytulnych - subtelnie złagodzonych akcentem słodkim i kremową wanilią - przenika się i splata w sposób, który daje efekt synergii: gdy rezultat generowany przez połączenie elementów jest większy niż suma efektów wygenerowanych przez te elementy osobno. Sytuacja, kiedy 2 + 2 = 5.


Black Vines to perfumy bardzo nie dla mnie.
Ale zarazem bardzo ciekawe i, w moim odczuciu, po prostu dobre. Proste, lecz z pomysłem.

Kiedy, po kilkunastu godzinach, przygasają dość prostym cynamonowo - goździkowym duetem, żegnam je z ulgą. Bo to nie moje nuty i jednak nieprawdą jest, że po dwóch dekadach pasji i dekadzie zajmowania się perfumami zawodowo człowiek lubi wszystkie.

Ale człowiek totalnie szanuje Pegga za tę kompozycję. Za pomysł, esencjonalność i olfaktoryczną barwę, którą jej dał.


Data premiery:
Kompozytor: John Pegg
Moc: pioruńska
Trwałość: fantastyczna

Nuty zapachowe:
bluszcz, figa, anyż, cynamon, jodła kanadyjska, balsam peruwiański, fasola tonka, wanilia, kadzidło 

Komentarze

  1. Wielka to mądrość i niezwykła umiejętność - nie lubić, ale doceniać i szanować. Sama bym tak chciała, ale niechęć do lukrecji i anyżu jest niemal organiczna. Może pewnego dnia będę miała taki dystans, że spróbuję tę kompozycję powąchać. Choć z drugiej strony na wspomnienie tych cukierków dostaję gęsiej skórki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj uwierz mi, po trzech godzinach z tymi perfumami marzyłam tylko o tym, by przestały pachnieć. ;)

      Usuń
  2. Zapowiada się ciekawie. Jako dziecko nie lubiłam anyżu ani lukrecji, ale teraz coraz bardziej lubię dziwne smaki i zapachy :) Ostatnio podrasowałam niezbyt ładnie pachnący balsam do ciała olejkami eterycznymi, m.in. anyżem i koprem włoskim, co dało całkiem niezły efekt. Coś czuję, że Black Vines może mi się spodobać, oby tylko nie okazał się za słodki przez tonkę i wanilię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze lubiłam dziwne smaki, zapachy, dźwięki i dziwna estetykę. Ale lukrecja to... no zbyt wiele. Dziwność taka... nie dla mnie. Ale przyznać trzeba, że jest coś niesamowitego w tym aromacie - prawie nikogo nie pozostawia obojętnym.

      Usuń
  3. czyli w dużym skrócie pachną jak piernik fiński :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, a jest coś takiego? Z lukrecją???????

      Usuń
    2. jest i niewykluczone, że lukrecja była. Anyż na pewno.
      a sam piernik był tak ostry, że trzeba było ziajać podczas jedzenia. Albo popijać mlekiem.

      Usuń
    3. A to jadam coś takiego i faktycznie mogło być fińskie. ostry, mało słodki, ciemny, cienki, twardy, nielukrowany z wzorkami.
      Zaskakująco satysfakcjonujące doznanie.
      Ale to nie to. Black Vines są mniej ostre, mniej korzenne, mniej złożone. Bardziej LUKRECJOWE.

      Usuń
    4. to był czwarty zapach, którego spróbowałom, i pierwszy, przy którym pomyślałom "a może flakon"?
      otwarcie może straszliwe, ale w najlepszym możliwym znaczeniu tego słowa, one knows straight away it means business.
      na mnie ta słodycz wyłazi mało i mnie to cieszy, boby chyba trochę mi zepsuła wrażenie. A wrażenie to wspomnienie wciągnięcia świeżych sosnowych żerdek po ściółce, siedzenia na tychże żerdkach i przegryzieniem czegoś zanim zabierzemy się do dalszej roboty.

      Usuń
  4. lukrecja i anyż, pełna zgoda, dodam jeszcze wanilię i uciekam, zanim mnie to trio zamorduje ;-)
    uściski!

    OdpowiedzUsuń
  5. Narobiłaś mi smaka na Valhallę <3

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Popularne posty