Recenzje

Inwazja Błękitu część 3: sandałowiec

Sandałowiec zawsze kojarzył mi się z hinduizmem. Z aromatycznymi, pełnymi wdzięku posążkami bogów w tchnących spokojem pozach – z zamyślonym Wisznu, zrodzonym z kwiatu lotosu Brahmą i roztańczonym Śiwą. Blue Santal, oczywiście, natychmiast przybrał w mojej wyobraźni postać błękitnoskórego awatara Wisznu – Kriszny.   Kriszna to bóg radości życia: figlarny i kochliwy, z upodobaniem oddający […]

Inwazja Błękitu część 3: sandałowiec Dowiedz się więcej »

Inwazja Błękitu część 2: kadzidło

Kadzidło pachnące szeptem Blue Encens Błękitne kadzidło, kadzidło zadumane, łagodne, trwające w niedopowiedzianym półbezruchu poruszanego spokojnym oddechem woalu. Kadzidło tłumiące śmiech i płacz. Kadzidło wpatrzone w niebo. Nieludzkie i nieboskie. Kadzidło uniwersalne, niewymagające, spolegliwe. Spokojne do granic pustki. Kadzidło, które łatwo polubić, lecz trudno pokochać.

Inwazja Błękitu część 2: kadzidło Dowiedz się więcej »

Inwazja Błękitu część 1: cedr

Usiłuję być niemądry i zabawny… a niebieski jest przygnębiający, czyż nie? Nie jest często używany, ani nawet rozważany w kontekście perfum. Niewiele rzeczy jest naturalnie niebieskich. Nie przychodzi mi też do głowy żadne niebieskie jedzenie. – mówił współwłaściciel marki Comme des Garcons (prywatnie zas mąż Rei Kawakubo) Adrian Joffe w wywiadzie udzielonym Dazed Digital.  

Inwazja Błękitu część 1: cedr Dowiedz się więcej »

Liżąc ostrze – Red +MA Blood Concept

Blood Concept to koncept, który do wyobraźni nie tylko przemawia, ale wręcz krzyczy. Dla każdego, kto posiada choć podstawową wiedzę z dziedziny psychologii, powód jest oczywisty. Najsilniej przemawia do nas to, co wiąże się z z naszymi osobistymi doświadczeniami. Jeśli doświadczenia te wiążą się z intensywnymi emocjami, mózg będzie aktywował strefy odpowiedzialne za emocje stymulowany

Liżąc ostrze – Red +MA Blood Concept Dowiedz się więcej »

Czarne korzenie barwnego drzewa – Black Comme des Garcons

Comme des Garcons zapowiadało Black jako powrót do korzeni. Kompozycję będącą ukłonem w stronę pierwotnego stylu marki – bezkompromisowego, niekomercyjnego, rewolucyjnego. W tym sensie jest to także powrót do korzeni Sabbath of Senses – perfumy dymne, kadzidlane, smolisto-czarne i trudne są bowiem największą moją zapachową miłością i to o nich piszę najchętniej. Peleryna z chmur

Czarne korzenie barwnego drzewa – Black Comme des Garcons Dowiedz się więcej »

Zmęczeni błękitem – Light Blue Dolce & Gabbana

Lato właśnie przełamało się na pół: minął pierwszy prawdziwie letni miesiąc, został jeden. Bo wrzesień, choć formalnie letni, zawsze romansuje z jesienią. Z tej okazji zapraszam Was dziś w podróż sentymentalną w Jasny Błękit. Sentymenty niekoniecznie będą moje, osobiste, ale jestem przekonana, że nawet w krainie perfumeryjnych dziwów, jaką jest ten blog, znajdą się Goście,

Zmęczeni błękitem – Light Blue Dolce & Gabbana Dowiedz się więcej »

Jeden flirt i w życiu jakby piękniej – Caligna l’Artisan Parfumeur

Dziś krótka opowieść o tym, że zapachy ładne i łatwe wcale nie sa na SoS niemile widziane. Bo przecież to nie uroda i „noszalność” dyskredytują Intense Cafe Montale, rzekomo oudowe Perfume Bond No.9 czy ogrodowe propozycje firmowane imieniem panicza Kiliana H. Nie stało się nic?* Caligna znaczy: flirt. I zapach rzeczywiście jest flirtem – zaczyna

Jeden flirt i w życiu jakby piękniej – Caligna l’Artisan Parfumeur Dowiedz się więcej »

Cukier, słodkości i różne śliczności – Intense Cafe Montale

Nowości z Quality ciąg dalszy. Co prawda czeka na mnie kilka arcygenialnych zapachów zupełnie na polskim rynku nieznanych, co prawda kolejne świetne kompozycje Jovoy czekają na swoją porcję zachwytu, ale kawa w perfumach to pokusa, której oprzeć się nie potrafię. Próbki tego zapachu wyglądałam z wielką niecierpliwością. Powinnam napisać, że bez wielkich nadziei, ale… Uczciwie

Cukier, słodkości i różne śliczności – Intense Cafe Montale Dowiedz się więcej »

Prywatna audiencja u diabła – Private Label Jovoy Paris

Ostatnie nowości Quality podniosły mi ciśnienie. Miałam w planach recenzje zupełnie innych perfum zupełnie innych marek, ale nie jestem w stanie oprzeć się temu, co dotarło do mnie wczoraj rano… Ja jestem (…)  Cząstką ciemności, co światło zrodziła*   Od pierwszego wdechu – z dystansu, jeszcze nim zbliżyłam nos do skóry – wiedziałam! Duża rzecz.

Prywatna audiencja u diabła – Private Label Jovoy Paris Dowiedz się więcej »

La Liturgie des Heures Jovoy Paris

Wczoraj Perfumeria Quality obwieściła, że wprowadza do swej oferty markę Jovoy Paris. Rewelacyjna nowina! Uczczę ją recenzją zapachu, który leży na samym wierzchu mojego stosiku perfum do zrecenzowania „na już”. Od dobrych kilku tygodni, niestety. La Liturgie des Heures, inaczej Officium Divinum to nic innego, jak liturgia godzin zwana też liturgią brewiarzową – modlitwa odprawiana

La Liturgie des Heures Jovoy Paris Dowiedz się więcej »