Sabbath of Senses

zmysłowe opowieści o perfumach

Beaufort London Pyroclasm

Dziś wciągam na maszt perfumy, które po raz kolejny hakują system.
Najpierw Crabtree przyzwyczaił nas do ognia, dymu i wytaplanych w smole nut zwierzęcych. Potem, kiedy wydawało nam się, że znamy jego estetykę, kopnął stołek i zrzucił nas z wyżyn naszego przekonania, że wiemy, czego się spodziewać. Chlustnął nam w twarz Fathomem V i patrzył jak świat łapie oddech.

Łapaliśmy! Usiłując poukładać sobie w głowie estetykę Beaufort London bredziliśmy coś o marynistycznych inspiracjach i „pewnej konsekwencji”.

I kiedy już… już złapaliśmy oddech i prawie równowagę… wchodzi ON.

Czytaj więcej »

Przerwa techniczna

  Przepraszam za brak nowych postów. Jestem, mam się dobrze, pracuję nad czymś innym aktualnie. Między innymi nad perfumami. Blog wróci w czasie kiedy moja

Czytaj więcej »

Życie bez bloga

Ostatnie tygodnie 2021 roku spędzam tak, jak gdybym nie miała bloga. Wstaję rano i, jeśli tylko mam wenę, używam perfum. Takich, które lubię i na

Czytaj więcej »