Sabbath of Senses
zmysłowe opowieści o perfumach
Beaufort London Pyroclasm
Dziś wciągam na maszt perfumy, które po raz kolejny hakują system.
Najpierw Crabtree przyzwyczaił nas do ognia, dymu i wytaplanych w smole nut zwierzęcych. Potem, kiedy wydawało nam się, że znamy jego estetykę, kopnął stołek i zrzucił nas z wyżyn naszego przekonania, że wiemy, czego się spodziewać. Chlustnął nam w twarz Fathomem V i patrzył jak świat łapie oddech.
Łapaliśmy! Usiłując poukładać sobie w głowie estetykę Beaufort London bredziliśmy coś o marynistycznych inspiracjach i „pewnej konsekwencji”.
I kiedy już… już złapaliśmy oddech i prawie równowagę… wchodzi ON.

Atelier des Ors Novae Vanilla
Z okazji dziesięciolecia marki Atelier des Ors zaproponowało nie lada gratkę wielbicielom wanilii. Dlaczego? Ano dlatego, że waniliowe Lune Feline z 2015 roku okazały się największym hitem sprzedażowym marki. Novae Vanilla ma być klamrą spinającą pierwszą dekadę. Złocistą, waniliową i bardzo elegancką klamrą.

Perfumy poza czasem – Guerlain Shalimar
O tych perfumach nie sposób opowiadać bez kontekstu. Zapraszam Was więc w podróż sentymentalną pełną dygresji i kulturowych skoków w bok.
Przed Wami… Jej Wysokość Shalimar.

Experience – życie to największy luksus
Żyjemy w pędzie. Wiele codziennych i niecodziennych czynności wykonujemy automatycznie, bez skupiania się na nich. Jest to nieuniknione – w świecie oferującym nam niezliczoną ilość bodźców i wymagającym ciągłej aktywności nie dalibyśmy rady inaczej. W tych realiach czas i świadome doświadczanie stają się największym luksusem.

Birkholz Incense N’Fire
Na świetnie wykonanym szufladkowym pudełku znajduje się ściągawka dla mniej bystrych mówiąca, że perfumy są „mystisch, kraftvoll, expravagant” czyli mistyczne, mocarne i ekstrawaganckie. Dla mnie one są raczej piękne, bo ekstrawagancję odnajduję gdzieś w okolicach Beaufort London, niektórych killerów 4160 Tuesdays czy projektów w stylu Fishersund, ale z mocą i mistyką nie zamierzam dyskutować, albowiem mocno mnie oczarowały te perfumy.

Comme des Garcons 2
Kiedy dawno temu recenzowałam Guerrilla 1 Marie-Aude Couture Bluche pisałam, że „nie wiem, czy potrafiłabym nosić, ale czapeczkę zdejmę i ukłonię się Twórczyni, bo stworzyła coś naprawdę oryginalnego. I, mimo ewidentnej dziwaczności Guerrilli 1, da się wyczuć, że zapach jest najpierw wymyślony, potem przemyślany, a na końcu poskładany odważnie i jednocześnie kunsztownie.” I tu mogłabym napisać to samo, z wyjątkiem tej dziwaczności. 2 nie są dziwaczne. Są dziwne, ale ładne. I absolutnie nie sprawia to, że są mniej wartościowe – bo przecież perfumy musi ktoś nosić, żeby żyły.

Comme des Garcons Amazingreen
Amazingreen poznałam natychmiast po premierze – Comme des Gracons to najważniejsza marka w historii niszowego perfumiarstwa i staram się trzymać rękę na pulsie. Po prostu tak jakoś wyszło, że w 2012 roku zdecydowałam się poświęcić czas i energię na inne perfumy. To jeszcze był czas, kiedy bardziej skupiałam się na mrocznych zapachach i Sabbath of Senses było trochę taką zadymioną jamą w ziemi, do której rzadko docierało światło.
Po latach pisanie wyłącznie o perfumowych kopciuchach stało się nieco monotonne. Prowadząc warsztaty i wykłady siłą rzeczy zaczęłam koncentrować się repertuarze bardziej różnorodnym i zaczęłam go doceniać, czasem podziwiać. Zdarza mi się nawet czasem podkochiwać w perfumach zupełnie niemrocznych, choć trwałych związków raczej z tego nie ma.

granice sztuki: Etat Libre d’Orange Secretions Magnifiques
Od kiedy w 1985 roku ukazało się „Pachnidło” Patricka Süskinda oczywiste było, że nadejdzie moment, w którym perfumiarstwo zainteresuje się naturalnymi zapachami ludzkiego ciała. Po wiekach wykorzystywania naturalnych zapachów zwierzęcych ciał – takich jak piżmo, cybet czy kastoreum – artyści tworzący kompozycje zapachowe uczynili kolejny krok i rozwój perfumiarstwa niszowego dał im tę możliwość. Bo, powiedzmy to wprost, dla marki selektywnej czy wielkiego domu mody nie powstałyby nie tylko Surplus czy Secretions Magnifiques, ale także prowokujące do dyskusji projekty takie jak Revolution Lisy Kirk.

Xerjoff Louis XV 1722
Wciśnięty między Króla Słońce, a dramatycznie ściętego Ludwika XVI – Ludwik XV zajmuje w masowej wyobraźni miejsce mniej poczesne, niż jego metresa Madame de Pompadour. Czy słusznie?
Absolutnie niesłusznie.
Ludwik XV zasługuje na to, by pamiętano o nim, jako o nieudaczniku, który wstąpił na tron największej europejskiej potęgi i doprowadził ją do kryzysu politycznego, gospodarczego i społecznego. Jeśli istnieje w historii człowiek odpowiedzialny za to, że współcześnie językiem światowym jest angielski, a nie francuski – to jest tą osobą właśnie Ludwik XV.

Terre d’Hermes – trzy klejnoty mainstreamu
Dziś w końcu mierzę się z Terre, których ze trzy odlewki znosiłam do dna kilka lat temu, a aktualnie uzupełniłam zapasy o piękne miniatury klasycznego EDT, wersji Parfum i Eau Tres Fraiche. I recenzuję te perfumy nie jako perfumy selektywne, nie jako perfumy luksusowe, nie jako perfumy „w dobrej cenie”, tylko jako perfumy piękne, oryginalne i ponadczasowe.
I doskonałe na lato.
