Sabbath of Senses
zmysłowe opowieści o perfumach
Beaufort London Pyroclasm
Dziś wciągam na maszt perfumy, które po raz kolejny hakują system.
Najpierw Crabtree przyzwyczaił nas do ognia, dymu i wytaplanych w smole nut zwierzęcych. Potem, kiedy wydawało nam się, że znamy jego estetykę, kopnął stołek i zrzucił nas z wyżyn naszego przekonania, że wiemy, czego się spodziewać. Chlustnął nam w twarz Fathomem V i patrzył jak świat łapie oddech.
Łapaliśmy! Usiłując poukładać sobie w głowie estetykę Beaufort London bredziliśmy coś o marynistycznych inspiracjach i „pewnej konsekwencji”.
I kiedy już… już złapaliśmy oddech i prawie równowagę… wchodzi ON.

Chronicles O Obrotach.
W poniedziałek w katowickiej filii perfumerii Lulua odbyło się spotkanie promujące najnowsze perfumy polskiej marki Chronicles. I celowo nie używam określenia „premiera” bo O Obrotach dostępne były już wcześniej – znałam zapach i wiedziałam, że wart jest recenzji. Chciałam tylko dostać przyzwolenie od Twórców.

Amouage Purpose i Purpose 50
Kiedy w 2023 roku zadebiutowały na rynku Purpose od Amouage, jakoś udało mi się rozchodzić chęć recenzji – bo staram się sięgać po nowe marki i dokonywać nieoczywistych wyborów (no, może Poza Tonym Iommim i Tonym Iommim 2, bo wszystko, co kojarzy się z Black Sabbath na SoS musi być i basta), a perfum Amouage recenzowałam już wiele. Ale kiedy w tym roku pojawiły się Purpose 50 to już po prostu nie mogłam się oprzeć pokusie recenzji i wyznam Wam, że zaświtała mi w głowie myśl o zakupie flaszki. Niech bogowie rozsądku mają mnie w swojej opiece, bo flaszka, która mnie pokusza kosztuje ponad dwa tysiące.

Les Bains Guerbois 2015 Le Phenix
W Paryżu nic nie znika, wszystko może powrócić do życia. W 2015 roku Les Bains znów powstaje. Po raz kolejny wszystko dzieje się w Maison Guerbois – pod lśniącymi sklepieniami i kopułami, w subtelnej spirali kardamonu i imbiru, paczuli i cedru, kadzidła i bursztynu. Spa, klub nocny, hotel. Tańcz, lśnij, śnij, poć się, pij, patrz, odczuwaj, kuś, odpoczywaj. Przez dni wczorajsze po dzień dzisiejszy.
Tak zapowiada te perfumy strona Les Bains Guerbois.

Najlepsze perfumy do 100 zł: Anais Anais Cacharel
Współczesny odbiór Anais Anais rzadko jest pozytywny. Ludzie, którzy nie są fanami perfum vintage zazwyczaj kojarzą je ze starą babą i wszystkim tym… co dobrze znamy ze zgryźliwych komentarzy pod adresem różnych Szaneli i Karonów. I ja to rozumiem.
Jeśli z kolei użyjemy Anais Anais w towarzystwie zaangażowanych i poszukujących miłośników perfum – możemy doświadczyć marszczenia wyrafinowanych nosków, że kwiatki i w ogóle banał. I to w sumie też rozumiem.

Pictura Fragrans Quetora Zohar
To jedno z tych dzieł sztuki, o których się mówi.
Niekoniecznie dobrze, ale jeśli ktoś przewąchał Quetora Zohar, to spore są szanse, że o nich wspomni w rozmowie. Oczywiście pula osób, które w ogóle zetkną się z tymi perfumami jest ograniczona, bo Pictura Fragrans to jednak mocno niszowa marka. I, oczywiście, pula rozmówców zainteresowanych tematem także jest ograniczona, bo to nie jest tak, że idę do dentysty i opowiadam pani stomatolog, że oto takiego zacnego śmierdziela wąchałam. Choć nie… Akurat przykład z dentystą jest w moim przypadku nietrafiony, bo moja dentystka jest miłośniczką niszowych perfum i systematycznie wymieniamy się uwagami na ten temat. Ale rozumiecie co mam na myśli: kiedy widziałam się z Kubą Pietrynką, to właśnie o tych perfumach (między innymi) rozmawialiśmy.

Pictura Fragrans Animal Epice
Animal Epice są śliczne w ujęciu niszowym. Nie ciążą na nich grzechy perfum ślicznych banalnie: nadmierna słodycz, kwiatkowo-sratkowość czy wciągająca, syntetyczna puchatość. Kompozycja DL Jenkins jest niebanalna od pierwszej sekundy i chyba tylko ktoś o skrajnie porąbanym guście (czyli ja) może użyć w odniesieniu do tych perfum słowa „śliczne”. Zamierzam jednak trwać przy tej tezie, bo są to perfumy śliczne ślicznością naturalistyczną, mroczną nieco i bardzo ekscytującą.

Birkholz Mystic Haze
W pierwszej godzinie Mystic Haze są gorzkie, gęste, ciężkie – w najlepszym perfumeryjnym ujęciu.
Nie ma w nich śladu zieloności konopi, żadnej wanilii i ani krztyny pomarańczy. I bardzo dobrze, bo pomarańczy absolutnie bym sobie tu nie życzyła. Pralinek też nie ma – akurat pralinki mogłyby w tym kontekście brzmieć dobrze, ale ich brak także kompozycji nie szkodzi.

Birkholz Berln Soul
Z sześciu inspirowanych atmosferą Berlina kompozycji manufaktury Birkholz wybrałam dwie – kierując się własnym gustem. Nie oznacza to, że pozostałe „Berliny” są mniej piękne i nie warte grzechu recenzji. Po prostu musiałam coś wybrać z bogatego i szalenie atrakcyjnego portfolio marki.

Sol E Samba Birkholz
Przy okazji recenzji Balsamir wspominałam, że nie należę do typowych influencerów – uganiających się za nowościami i mających ambicję opisywania ich natychmiast po premierze. Rozumiem i doceniam takie podejście, ale osobiście wolę zostać przy łowieniu perełek bez względu na to, czy są nowością, czy nie. O Sol E Samba, które miały swoją prapremierę we wtorek, 27 maja w Quality właśnie też bym nie napisała, gdyby nie to, że pierwsze testy mnie totalnie zauroczyły.
