Sabbath of Senses

zmysłowe opowieści o perfumach

Beaufort London Pyroclasm

Dziś wciągam na maszt perfumy, które po raz kolejny hakują system.
Najpierw Crabtree przyzwyczaił nas do ognia, dymu i wytaplanych w smole nut zwierzęcych. Potem, kiedy wydawało nam się, że znamy jego estetykę, kopnął stołek i zrzucił nas z wyżyn naszego przekonania, że wiemy, czego się spodziewać. Chlustnął nam w twarz Fathomem V i patrzył jak świat łapie oddech.

Łapaliśmy! Usiłując poukładać sobie w głowie estetykę Beaufort London bredziliśmy coś o marynistycznych inspiracjach i „pewnej konsekwencji”.

I kiedy już… już złapaliśmy oddech i prawie równowagę… wchodzi ON.

Czytaj więcej »

Ró(h)żany dramat – Ruh Pekji

Idea krągłych kompozycji bogatych w nuty z różnych krańców olfaktorycznej skali jest wspaniała i zachwycająca. Ale zazwyczaj nie mnie. 😉 Perfumy łączące nuty kwiatowe, przyprawowe

Czytaj więcej »

Dusza drzewa – Odoon Pekji

Wszyscy znamy platońską metaforę jaskini, wedle której rzeczywistość postrzegana zmysłowo jest jedynie cieniem, zniekształconym odbiciem idei. Odoon znaczy drewno. Sam kompozytor mówi o swoim zapachu,

Czytaj więcej »