Atelier Cologne

Trele szafranu – Santal Carmin Atelier Cologne

Santal Carmin to nie jest olfaktoryczna rewolucja. Ale przyznajmy szczerze – nie rewolucje czynią markę Atelier Cologne wartą uwagi. To uroda ich perfum. Jeśli lubicie zapach szafranu, kompozycja Epinette podbije Wasze serca od pierwszej nuty. Przepiękny, wyrazisty, nasycony barwą, ciepły, zbytkowny aromat szafranu. Szafranu z nieutraconą subtelną, miękką słodyczą pyłku i aksamitnym, kwiatowym echem brzmiącym […]

Trele szafranu – Santal Carmin Atelier Cologne Czytaj więcej »

Znowu się oudało! Oud Saphir Atelier Cologne

Oud kojarzy się najczęściej z czernią. Ewentualnie z bardziej lub mniej ciepłymi odcieniami brązu. Z barwą szafiru… niekoniecznie. Nie jestem miłośniczą niebieskich zapachów. Zielonych też nie. Jednak oud w tytule jest pokusą, której ulegam zawsze. Malkontenci mogą sobie narzekać na oudomanię i ostentacyjnie się kolejnymi oudami nudzić. Ja każde nowe perfumy z ulubioną nutą witam

Znowu się oudało! Oud Saphir Atelier Cologne Czytaj więcej »

Kobieta po przejściach i mężczyzna z mnóstwem zalet – Silver Iris i Gold Leather Atelier Cologne

Na początek walentynkowego miesiąca mam dla Was drugi, po Rose Anonyme + Vetiver Fatal męsko damski duet Atelier Cologne. Poprzednio pomysł był nietypowy: Twórcy AC zaproponowali nam romantyczną wersją zabawy w policjantów i złodziei. Tym razem sięgnęli po miłosny evergreen: kobieta po przejściach i mężczyzna z… pieniędzmi. Kobieta po przejściach Silver Iris często krytykowany jest

Kobieta po przejściach i mężczyzna z mnóstwem zalet – Silver Iris i Gold Leather Atelier Cologne Czytaj więcej »

Recenzje gościnne – Weronika o Mistral Patchouli Atelier Cologne

Wracają recenzje zwycięzców rozdań. Wracają w pięknym stylu: nastrojową i rzetelną recenzją Weroniki, gospodyni urokliwego i pachnącego bloga Imperfect Stranger’s Boudoir, do odwiedzania którego Was w Jej imieniu serdecznie zapraszam. Mistral Patchouli Atelier Cologne   Kiedyś nie przepadałam za paczulą w perfumach. W kontakcie z moją skórą niemal zawsze upodabniała się ona do zapachu wilgotnej,

Recenzje gościnne – Weronika o Mistral Patchouli Atelier Cologne Czytaj więcej »

Rose Anonyme i Vétiver Fatal Atelier Cologne

Do tego, że czekam na kolejne propozycje Atelier Cologne przyznałam się już przy okazji recenzji Vanille Insensée. Tego, że warto było czekać jeszcze Wam nie napisałam. Napiszę dziś. 🙂 Najpierw urzekła mnie reklama. Wstyd się przyznać, ale historia, którą duet Rose Anonyme i Vétiver Fatal anonsują strony o perfumach jest tak niespotykanie nieperfumeryjna, że rusza

Rose Anonyme i Vétiver Fatal Atelier Cologne Czytaj więcej »

Vanille Insensée Atelier Cologne

Kiep ze mnie, moi mili. Czas temu jakiś, czytając na Fragrantice zapowiedzi nowych premier Atelier Cologne: Vetiver Fatal i Rose Anonyme pomyślałam, że warto byłoby wrócić do recenzowania zapachów firmowanych nazwiskami Sylvie Ganter i Christophera Cervasel. Wszak poznałam pięć ich kompozycji i żadna mnie nie rozczarowała, a to niewielu markom się udaje. Pomyślałam… i odłożyłam

Vanille Insensée Atelier Cologne Czytaj więcej »

Bois Blonds Atelier Cologne

Ulubiona pocztówka już była, kolej na ulubiony zapach. Zakładam, że ktokolwiek zaglądał do mnie choć raz, nie będzie miał problemu z wytypowaniem sabbacinego ulubieńca. Niezrecenzowane zostały tylko Grand Neroli i Bois Blonds. Noż doprawdy, ciężki dylemat. ^^  Kadzidło, pieprz, nuty drzewne i „bois” w nazwie. Oraz najwyższa koncentracja (20% ekstraktu) i oczywiście najwyższa cena. Gdyby

Bois Blonds Atelier Cologne Czytaj więcej »

Oolang Infini Atelier Cologne

. Dziś pokażę Wam moją ulubioną pocztówkę z serii martwych natur Atelier Cologne. Czemu ulubioną? Czyż wymaga to wyjaśnień?! Maszyna do pisania, wieczne pióro, książki, dziennik (wygląda to na dziennik, prawda?), globus, pamiątki z podróży i… No i szklaneczka szlachetnego trunku. Lód wskazuje na whisky. Ja wolałabym koniaczek, ale poza tym detalem, nieład w takim

Oolang Infini Atelier Cologne Czytaj więcej »

Trèfle Pur Atelier Cologne

. Druga kompozycja Atelier Cologne z nutą pomarańczy nie jest już tak bardzo pomarańczowa jak recenzowane wczoraj Orange Sanguine. Ale za to jak pachnie koniczyną! Trèfle Pur oznacza czystą koniczynę. Czystą w sensie wyłącznie, jak rozumiem. Oczywiście nierozsądnym byłoby podejrzewać, że Jérome Epinette umieścił we flakonie wyłącznie absolut z koniczyny i na tym poprzestał. Przecież

Trèfle Pur Atelier Cologne Czytaj więcej »

Orange Sanguine Atelier Cologne

. Przygodę z zapachami Atelier Cologne zacznę od porcji optymizmu. Orange Sanguine to inaczej krwista pomarańcza. Ale sanguine to także optymistyczny i ta gra słów bardzo ładnie współgra z zapachem Ralfa Schwiegera. Zacznę jednak nie od zapachu, lecz jego oprawy. Próbki Atelier Cologne to prawdziwa radocha dla oka. W zapieczętowanej kopercie, poza fiolką z perfumami,

Orange Sanguine Atelier Cologne Czytaj więcej »