Kadzidło – niebiański zapach. Relacja z warsztatów.

. Kadzidło to termin oznaczający wszelkie substancje spalane dla uzyskania pięknego zapachu. Naturalnym kadzidłem bywa drewno, kawałki kory drzewnej, liście, owoce i nasiona, kwiaty i pąki kwiatów, korzenie i kłącza roślin, a także substancje odzwierzęce, takie jak grudki ambry, piżmo, cybet czy kastoreum.  Przede wszystkim jednak są to żywice (albo substancje żywicę przypominające, tu odsyłam […]

Kadzidło – niebiański zapach. Relacja z warsztatów. Dowiedz się więcej »

Tibet ur Bottom $ Smell Bent

. Podążając kadzidlanym tropem, dziś poświęcę chwil kilka kolejnemu zapachowi Brenta Leonesio opartemu na aromatycznych żywicach. Paradoksalnie, pasują mi do siebie te dwa zapachy: Incensed z 2009 roku i o rok młodszy Tibet ur Bottom $. Paradoksalnie, bo o ile wczoraj towarzyszyło mi kadzidło przytulone do ziemi i człowieka, o tyle dziś przyszło mi opowiedzieć

Tibet ur Bottom $ Smell Bent Dowiedz się więcej »

Incensed Smell Bent

. Dziś zamierzam z premedytacją nadszarpnąć swój wizerunek kadzidlanego twardziela. Czemu? Ano zmierzę się z kadzidlakiem, który na forach został zjechany nieomal jednogłośnie. Że słabeusz, że słodziak, pluszak, mięczak i ogólna porażka. I koronny zarzut: że nie pachnie kadzidłem, tylko mirrą. Takoż ja się w sumie zgadzam, że pluszak, że bliskoskórny i miękki. Tylko czemu

Incensed Smell Bent Dowiedz się więcej »

Jeux de Peau Serge Lutens

. Wczoraj dotarła do mnie próbka nowego zapachu Serge Lutens Jeux de Peau od Lady Malwiny, której niniejszym jeszcze raz dziękuję. Towar świeżutki, nieomal przed premierą, tymczasem w Polsce znany już dość dobrze i bez problemu dostępny. Siedzę więc, pachnę i na sentymenty mi się zebrało. Pamiętacie, jak trudno dostępne były kiedyś perfumy Serge Lutens

Jeux de Peau Serge Lutens Dowiedz się więcej »

1697 Frapin

. Frapin to firma skandalicznie wręcz zaniedbywana na moim blogu. Zdaję sobie z tego sprawę i przyznaję się. Do zaniedbywania i do zdawania sobie sprawy także. Czas temu jakiś uzbierałam i naszykowałam sobie komplet próbek i odlewek Frapinów z zamiarem popełnienia cyklu recenzji, bo naprawdę uważam kompozycje sygnowane tym szacownym nazwiskiem za warte uwagi. Choć

1697 Frapin Dowiedz się więcej »

Maria Amalia Morris

. Wstęp będzie dziwaczny, dotyczy bowiem recenzji na blogu Fragrancebouquet, którą to recenzję poznałam na długo przed zapachem i która zwróciła moją uwagę głównie ze względu na niefrasobliwe podejście do historii, którego przykład daje nam autorka. Stawia ona tezę, że Maria Amalia domu perfumeryjnego Morris to perfumy poświęcone siostrze cesarzowej Sissi. Nie będę się tu

Maria Amalia Morris Dowiedz się więcej »

Black Amber Michele Bergman

. Kolejna recenzja ambrowa. Naprawdę, trudno mi zliczyć, która to już… Black Amber Michele Bergman to zapach, który nikogo chyba nie pozostawia obojętnym. Opinie w sieci są skrajne: recenzenci (nieliczni) albo wielbią szlachetną prostotę tej kompozycji, albo skarżą się na jej tanie prostactwo. A ja… Ja, jako człek niepochopny rzeknę, że i jedni, i drudzy

Black Amber Michele Bergman Dowiedz się więcej »