Serge Lutens

Serge Lutens Fille en Aiguilles

. Moje uczucia wobec Fille en Aiguilles mistrza Serge’a są ambiwalentne. Co więcej – ambiwalentne były jeszcze zanim poznałam zapach osobiście. Z jednej strony nuty zdawały się obiecywać kolejną rewelację i to radowało mnie jako obietnica nowych, przyjemnych doznań. Z drugiej strony nieco uwierała mnie obawa, że oto dopadnie mnie żądza nabycia kolejnego flakonu tej […]

Serge Lutens Fille en Aiguilles Dowiedz się więcej »

Serge Lutens Fourreau Noir

Czyli psinco w kilku zdaniach Bo co można powiedzieć o zapachu na podstawie woskowej próbki? Psinco. I ten wpis, to jest właśnie dokładnie tyle. Nie pojmuję polityki Salonów Shiseido. Nie jarzę, dlaczego, skoro wysyłają człowiekowi zaproszenia na premiery i prezentacje (oczywiście u nich, na miejscu, w Paryżu), to czemu u licha nie mogą zamiast bezsensownego

Serge Lutens Fourreau Noir Dowiedz się więcej »

KonFIGuracja fig

. Z okazji zbliżającego się lata wpis nietypowy. Nie jakiś szokująco obrazoburczy, lecz po prostu… letni. Od razu przyznam się, że zestawienie to nie było moim pomysłem. Nie powstałoby, gdyby nie Aszku, która najpierw zbajerowała mnie i skłoniła do niezobowiązujących, niejasnych i niepewnych obietnic, a potem dostarczyła mi sporej porcji „materiału badawczego” stawiając w sytuacji

KonFIGuracja fig Dowiedz się więcej »

Serge Lutens Borneo 1834

Najnowszy eksport Lutensa (ostatni, który do nas dotarł, bo wieść niesie, że następne wkrótce) nie jest dla mnie nowością. To jedna z pierwszych „pałacówek” jakie poznałam.Nie miałam jednak dotychczas ciśnienia na pisanie tej recenzji. Podobnie jak po pierwszych testach nie miałam parcia na następne, a po następnych nie pożądałam ani flaszki, ani nawet odlewki. Tak

Serge Lutens Borneo 1834 Dowiedz się więcej »

Serge Lutens Un Bois Vanille

Przepyszny przepych Un Bois Vanille to zapach, który naprawdę łatwo jest pokochać. Ale nie po testach nadgarstkowych. Otwarcie jest dość szczególne. Z jednej strony – najnormalniejsza rzecz w świecie: waniliowe perfumy pachną walnilią. Tyle, że one nie pachną wanilią taką, jaką znamy i kochamy, lecz brązową, pomarszczoną, lekko wilgotną waniliową laską. Z wszystkimi jej wadami

Serge Lutens Un Bois Vanille Dowiedz się więcej »

Serge Lutens Serge Noire

Zamierzam niniejszym obwieścić narodziny kolejnego fenomenu stworzonego przez Christophera Sheldrake’a. Wcale nie dlatego, że Serge Noire to zapach wyjątkowo ładny. Kogóż obchodzą rzeczy ładne, kiedy na wyciągnięcie ręki ma rzeczy niezwykłe?! A Serge Noire jest niezwykły. Na tyle, że pojęcia nie mam, jak go opisać. Feniks z popiołu Po pierwsze, to nie jest zapach. To

Serge Lutens Serge Noire Dowiedz się więcej »

Serge Lutens Muscs Koublaï Khän

Pan Niechluj Z pewnym wahaniem wrzucam tu swoje odczucia związane z tym zapachem. Powód moich rozterek zapewne zrozumie każdy, kto przeczyta poniższy opis. Wielbicieli przepraszam – moje odczucia są subiektywne i… No cóż: ku przestrodze miłośnikom zapachowego hazardowania się, czyli zakupów w ciemno. Najpiękniejszy nawet zapach może nie współgrać z naszą skórą. Mam wrażenie, że

Serge Lutens Muscs Koublaï Khän Dowiedz się więcej »

Serge Lutens Daim Blond

Cielesność niewinna Zapach jak wyciągnięta dłoń. Jak ramię bliskiego mężczyzny, na którym można się wesprzeć bez obaw i z przekonaniem, że wspólna droga poprowadzi w kierunku, w którym chcemy sie udać. Zapach, którego naturalność i nieinwazyjność posunięta jest do granic możliwości. Ledwo wyczuwalny, a jednak trwały. Delikatny i otulający, a jednak nie puszysty. Ciepły, ale

Serge Lutens Daim Blond Dowiedz się więcej »

Serge Lutens Rahat Loukoum

Skoro już jesteśmy przy migdałach… Dużo cukru w cukrze   Rahat Loukoum to zapach niezwykły. Nawet, a może szczególnie jak na Lutensa. Typowy słodziak, jadalny do granic możliwości, bez mroczków i półcieni, bez nut drzewnych. Z punktu widzenia wierności nazwie to chyba dobrze, z punktu widzenia „lutkofila” – nie bardzo. Jest to kompozycja o bardzo

Serge Lutens Rahat Loukoum Dowiedz się więcej »

Serge Lutens Santal de Mysore

Eliksir mocy Santal de Mysore to mój numer jeden wśród zapachów Palais Royal de Shiseido. Słodki, ciężki, a zarazem rzeczywiście mocno przyprawowy i drzewny. Kompozycja aż gęsta od treści. Bardzo charakterystyczna dla perfum sygnowanych przez SL baza została tu pogłębiona, wygładzona i wyciągnięta do przodu. Jeśli kogoś ona męczy – tym razem zamęczy go na

Serge Lutens Santal de Mysore Dowiedz się więcej »