TOP 5 najdziwniejszych perfum różanych - Tryptyk Różany część 3

Po najpiękniejszych i najmroczniejszych, pora na najlepsze róże - dziwaczki. I, powiedzmy to odważnie i wprost: dziwaczki mogą być piękne.

I mam na myśli nie tylko róże. 😁


Zaczynamy tradycyjnie, od perfum selektywnych, znanych i... no właśnie. czy lubianych?


Perles de Lalique


Jedna z ikonicznych kompozycji mainstreamu. Stworzone przez Nathalie Lorson Perles de Lalique, zwane na polskich forach po prostu Perłami, budzą reakcje skrajne i są świetnym przykładem perfum, wobec których trudno pozostać obojętnym.

Róża z paczulą, odważnie podsypana eterycznym pieprzem robi na wielu osobach wrażenie kamforowej, lekarstwianej i gorzkiej. Nade wszystko zaś dziwnej. Inne osoby Perły zachwycają, choć nawet ci najszczerzej zachwyceni przyznają zazwyczaj, że nie są to perfumy banalne ani łatwe. I dlatego znalazły się w tej serii. Dla niezwykłej urody i dla niezwykłej urody.



Lipstick Rose Frederic Malle


Wyobraźcie sobie zapach dobrej jakości, świeżej pomadki do ust. Takiej zawierającej pielęgnujące składniki naturalnego pochodzenia: woski owocowe, oleje, masła, witaminy. I niech pomadka ta będzie w intensywnym, żywym, czerwonym odcieniu.
Połóżcie tę pomadkę na pięknym, jedwabnym szalu w kwiatowe wzory - ciepłym jeszcze, ogrzanym ciepłem ciała używającej różanych perfum elegantki.

Oto zapach Lipstick Rose. Odważna, przewrotna, cudownie pomysłowa kompozycja Ralfa Schwiegera to druga, po Portrait of a Lady, rózana kompozycja ze stajni Frederica malle, która znalazła się w tym zestawianiu. Nieporównywalnie mniej popularne, niż Portret Damy, są Lipstick Rose równie dobrze zmieszane i równie warte uwagi. Tylko dziwniejsze. 

KLIK



Flaming Red Santi Burgas


Flaming red rozpoczyna się całkiem niewinną różą. Dopiero z czasem morfuje w dziwnie tłustą, pudrową, drzewno - kurzliwą kompozycję będącą supernowoczesną i super retro zarazem. Pomysł pozornie podobny do Lipstick Rose, pociągnięty znacznie dalej i znacznie bardziej. Z fantastycznym skutkiem.

KLIK



Rudis Nobile 1942


Rudis znalazł się w Dziwnych Różach jako dowód na to, że dziwność nie musi oznaczać ani trudnej urody, ani dziwaczności.

Wyobraźcie sobie świat, w którym cały ten wielki, tysiącletni hodowlany wysiłek włożony w róże, wpakowano nie w ich urodę, lecz w soczystość owocu. Wyobraźcie sobie owoc róży: soczysty, słodki, balsamiczny. Krągły jak winne grono. Pokryty szlachetną pleśnią jak winne grono. Obiecujący jak winne grono.

Mimo to Rudis nie pachnie jak winne grono, tylko jak różane grono, bo kompozycja stworzona przez Antonio Alessandrię w 2014 roku zachowuje tę charakterystyczną, szorstką garbnikowość owocu róży. I kwiatu róży, bo esencja różana, która sama w sobie składa się w znacznej części z geraniolu, została tu dodatkowo podbita nutą geranium i nieśmiertelnika. I skórą. I kadzidłem. I daktylami. I wszystko to przy utrzymaniu bezwzględnej dominacji róży.



Army Of Lovers Laurent Mazzone


Różane szaleństwo.
Perfumy niesamowicie złożone i obłąkańczo ruchliwe na skórze. Dzieje się w nich sto rzeczy, wszystkie na raz i wszystkie głośno.

Armia Kochanków rzuca się na skórę i wgryza w nią słodko - gorzką mieszanką róży, nut przyprawowych i mchu. Każda z nut chce grać główną rolę i każda ma problemy z nadwagą. Po chwilach kilku dołącza zielony fiołek, paczula, piżmo, ambra i lepki miodek, w którym wszystkie te nuty brodzą jak w błocie. Z ostentacją i karykaturalną godnością.

W recenzji porównałam kompozycję Jerome Epineta do balu u Królowej Kier z "Alicji w krainie czarów" i lepsze porównanie nadal nie przychodzi mi do głowy. Wszystkie nuty są tam obłąkane.

KLIK



Lava Rose Strangers Parfumerie


Zapach ściętej stalowymi nożycami róży więdnącej na ziemi. Tak sugestywny i naturalistyczny, że dosłownie widzę jak blade płatki tracą jędrność i gładkość. I czuję miękką, zapraszającą wilgoć ziemi, która czeka na to, by pochłonąć omdlałą różę.
Niby nic wielkiego się w tym zapachu nie dzieja, jednak wizja jest tak spójna i - paradoksalnie - ujmująca, że człowiek ma ochotę iść ścinać róże i rzucac je w ziemię, żeby skończyły być różami i zaczęły być czymś innym. Czymś więcej.



Zupełnie nie dzika karta
Cement Rose Gamine


Gamine to projekt, za którym stoi nos Claude Dir - znany między innymi ze stworzenia, kultowych już, Silver Rain La Prarie, cudownego Safran Rare dla Amouroud czy ślicznych Curious Britney Spears.
Cement Rose Gamine zapowiadano jako pudrowe płatki róż wdeptane w cementową powierzchnie nowojorskiego chodnika. I to ten właśnie opis skłonił mnie do zamówienia próbki.

Niestety, zapach nie ma nic wspólnego z kontrowersyjnym, stymulującym wyobraźnię opisem. Cement Rose to przyjemnie zamszowa, piżmowa różyczka. Relatywnie świeża, jak na rozdeptaną. Kompozycje raczej przyjazna, raczej mainstreamowa, delikatnie tylko podkręcona pikantnym akordem przyprawowym, który w sumie szybko znika i rozpływa się w piżmie. W piżemku.


Oraz naprawdę dzika karta
Bitter Rose Broken Spear DS & Durga


Nie powinno tych perfum być w zestawianiu, bo okrucieństwem i zwyczajną podłością jest polecać je w momencie, kiedy nigdzie ich nie ma, ale... no nie mogę.


Bitter Rose to róża zmartwiała, skamieniała wręcz. Twarda jak stal, gorąca jak stal i zimna jak stal jednocześnie. Trudna, namalowana zgaszonymi barwami opowieść o chłodnych szkockich dolinach, po których przechadza się Morrigan w różanym wieńcu. A co tam robi... Poczytajcie: KLIK

 


Komentarze

  1. Z tego zestawienia znam tylko Perły (kto nie zna?). Jak już pisałam na FB, kocham, zachwycam się wąchając, ale na sobie miałam góra dwa razy, więc oddałam Mamie, która chyba też ich nie nosi... Co ciekawe, mogłoby się wydawać, że to dość popularny zapach w kręgach perfumoholików, a nigdy od nikogo go nie czułam. A może nie spotkałam odpowiedniej ilości perfumoholików.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że Perły są popularne i znane - tak jak piszesz - ale niewielu ludzi je nosi. I nawet niekoniecznie dlatego, że nie mają ochoty, tylko dlatego, że Perły wywołują niezbyt pozytywne reakcje otoczenia. Wielokrotnie słyszałam i czytałam na forach skargi, że kiedy nosi się Perły, to ludzie narzekają na zapach kamfory i maści rozgrzewającej.
      Ooooh! Dajcie mi takie maści!

      Usuń
    2. Na pewno masz rację. Chociaż dziwię się, że ludzie czują kamforę, maść rozgrzewającą czy - w najlepszym przypadku - piwnicę. Ja czuję głównie cudne ISO ;). Jest natomiast wiele zapachów, których na sobie lub w swoim otoczeniu znieść nie mogę. To wiele owocowych słodziaków, które kojarzą mi się z jakimiś koszmarnymi syropami z dzieciństwa i nystatyną w zawiesinie. Głównie maliny, brzoskwinie i ananasy.

      Usuń
    3. Ja Pereł też się bałam nosić w obawie o reakcje otoczenia, ale się odważyłam i wzbudziłam dziki zachwyt otoczenia. W pracy nie dają mi żyć o ten zapach. Tak się podoba. Tylko jedna osoba czuła kamforę. Inna znajoma pokazuje mi zawsze ciarki na rękach jak je czuje ode mnie. Mówi, że męskawo pachną...

      Usuń
    4. Atqua Beauty - ja czuję zapach syropku Guaiacol w nucie gwajaku. Ale to ma w sumie sens - podobnie jak skojarzenie z tymi aromatyzowanymi owocowo lekami.
      W sumie.... rozumiem też ludzi czujących kamforę w Perłach, bo paczula ma takie charakterystyczne, kamforowe otwarcie czasem.
      Mnie by takie komentarze po prostu nie przeszkadzały. Uwielbiam, jak ludzie fujają na moje perfumy. A oni jak na złość - nie chcą fujać. ;)

      Usuń
    5. Marto, koleżanka ewidentnie ma niezwykły gust. <3
      To naprawdę ciekawe, czemu niektóre perfumy wywołują u niektórych ludzi takie intensywne reakcje. Ja wiem, ze piękno, ale jednak - ciary to jest wielka rzecz i skądś się bierze ten efekt. Skojarzenie, wspomnienie?

      Usuń
    6. @Klaudia-to taki typ niezłej aparatki ;) lubi męskie zapachy a one na mnie męskawo pachną i pewnie stąd te ciary. Radca prawna ode mnie z pracy skwitowała Perły tak:
      "Marto, pachniesz tak no...no..." i skinęła głową i odeszła z uśmiechem ;) Prezes powiedział, że pieprznie. Inna koleżanka- bardzo ekspresyjna, cały czas wciągała powietrze krzycząc, że piękne. Było sporo takich reakcji. Widocznie dobrze na mnie pachną ;)

      Usuń
    7. Ooooo kurczaczki! No , muszą faktycznie pachnieć nieziemsko, skoro robią takie wrażenie.
      Ja tylko dodam, że moim zdaniem, zapachy postrzegamy mocno przez pryzmat osoby, która je nosi, więc myślę sobie, że i Ty robisz bardzo dobre wrażanie, na swoich współpracownikach. :)

      Usuń
  2. A na mnie Perły pachną bardzo grzecznie, co mnie trochę rozczarowało. Mam podejrzenia, że moja skóra morduje wszystkie kontrowersyjne zapachy i robi z nich przyjemniaczki :/ Na przykład osławione Incense Normy Kamali pachną na mnie po prostu jak czyste labdanum, żadnych dymów, wędzonek i ogni piekielnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja skóra faktycznie wysładza perfumy. Wychomicza wręcz. ;)
      Ale to pozwala mi cieszyć się największymi killerami i nie zabijać ludzi wokół.

      Usuń
  3. "Uwielbiam, jak ludzie fujają na moje perfumy. A oni jak na złość - nie chcą fujać. ;)"
    Wanilia, będę fujać i uciekać ;-) wanilia z paczulą, podwójnie fuj :-P
    Ciekawi mnie Army of Lovers (taki zespół kiedyś był, dawno temu ;-)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że skojarzenia z Army of Lovers jest celowe, bo LM zapuszcza się w queerowe rejony, Podobnie jak Etat Libre d'Orange.

      Usuń
  4. Bitter Rose Broken Spear to jest COŚ.
    Do dziś pamiętam jak ogromne wrażenie na mnie zrobiły. Zamurowało mnie, dosłownie. Dla mnie, to dzieło sztuki i to przez duże S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się absolutnie zgadzam. Jedna z moich najdziwniejszych miłości, bo ja nie lubię kwiatów, a to chyba jeden z pierwszych, o ile nie pierwszy flakon z różą w tytule, który kupiłam.
      I wciąż mam nadzieję, ze wrócą do oferty...

      Usuń
  5. Dla mnie Perły mają podobny wydźwięk do Rose Oud YR. Serio. Niemal identycznie się na mnie układały, dlatego odlewkę puściłam w świat. Przerobiłam milion mainstreamowych róż, YR bardzo mi się podobała, Perły też. Osobiście jestem wielką fanką Walewskiej Noir, miałam też Nevermore Frapina - na początku cudne, po pewnym czasie jednak węch mi się zmienił tak mocno, że zaczęły mi zajeżdżać róże... brzydko mówią... kupą. A miałam ich tyle! Jakiś Montale, którego szybko się pozbyłam - też, od początku mi nie pasował. Z najpiękniejszych pamiętam jedną: OPUS X. Boże, szczątkowe ilości w próbce dostałam, ale matko, jakie to było idealne! Ostatnio nieśmiało obwąchuję Yardleya English Rose, ale to może kiedyś, kiedyś. Niech nos odpocznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo tak. Opus X nawet chciałam popełnić testując. W sensie popełnić zakup flaszki.
      W ogóle chciałam kiedyś zrobić serię recenzji Opusów, ale jest ich coraz więcej....

      Usuń
    2. Też bym chciała popełnić, ale mam jedną w 100% sprawną nerkę (druga jest rąbnięta), więc jej nie przehandluję ;-) Ale boże, może chociaż ml kiedyś...

      Usuń
    3. Opus X jest jednocześnie piękny, mroczny i dziwny , a jednocześnie komplementowany przez osoby spoza perfumeryjnego światka.

      Usuń
    4. W sumie... nie mam ani jednego Amouage w swoim dorobku. Najbliżej zakupu byłam chyba przy Myths i Figiment. Ale ciągle się nie udało...

      Usuń
  6. Też lubię najbardziej lubię dziwność :) Rudis jest naprawę świetny, mąż mi go podkrada. To pierwsze perfumy niszowe, którymi się zainteresował! Flaming Red chciałabym mieć. Perły uwielbiam i noszę na zmianę z mamą. Army of lovers już dawno chciałam powąchać, ale jakoś nie trafiłam, wiem, że Mazzone ma świetne zapachy - mam Malefic tatoo i Ambre Muscadin. A reszta idzie na listę: koniecznie powąchać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się przyznaję do posiadania Rudis. Z tej listy tylko to mam, ale za to mam. I to jest chyba powód wystarczający, żeby mu namalować własną laurkę.
      Przewąchamy Armię kochanków w sobotę! Razem!

      Usuń
  7. Na mnie Perły to mocne wejście do gabinetu dentystycznego, jedyna róża, jaką tam czuję, to bukiet, którego ktoś z tego gabinetu pozbył się parę dni temu. Nie na moją skórę po prostu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i dlatego są w tej części! Bo to nie jest ładna różyczka tak po prostu.
      Ja pamiętam, ze kiedyś czułam w nich pleśń. Ale teraz to pewnie by mi nie przeszkadzało. ;) Ale dentysta już tak.

      Usuń
  8. to będzie komentarz trochę do całości: w pierwszym wpisie nie znalazłom nic swojego, i teraz trochę się zastanawiam, co mówi o mnie fakt, że moje róże są albo Dziwne, albo Mroczne :D (poza tym, że lubię dziwności, ale to nihil novi)
    a Army of Lovers do dziś jest jednym z najintensywniejszych, a może i najintensywniejszym przeżyciem perfumiarskim mojego życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm - jak mawia Geralt z Rovii - i ja nie mam "swoich" róż w tych pięknych. I to przy zastrzeżeniu, ze te piękne to nie są różyczki śliczne, więc... obie jesteśmy dziwne, obie doceniamy to, co niebanalne i to chyba dobrze. Nie mogą wszyscy kochać piękna oczywistego.
      Tego się trzymajmy. ;)

      Usuń
  9. Ja tu jeszcze zostawię Drôle de rose od Artisan Parfumeur, taka pudrowa i delikatnie zielona róża, chlodna, osobiście wolę tę różę od Rose Privée, oraz Experimentum Crucis, róża, która mnie pokonała, ale mam ochotę wstać z ringu i spróbować jeszcze raz. Nigdy świadomie nie szukałam róż w perfumach, ale może czas to zmienić i poszukać pięknej, naturalnej róży. Najlepiej tej dzikiej, polnej, z krzaka. Taką lubię najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudowny jest ten komentarz, bo on pokazuje, że takie listy wcale nie wyczerpują tematu. Że tyle piękna i emocji znajdujemy poza wszelkimi topkami.
      Ja osobiście topek nie lubię - w sensie, jak piszę top 5 czy top 10 to wychodzi mi top 100 - jak z ambrami, kadzidłami czy oudami. O figach nie wspominam, bo to bardzo stary wpis.
      Ta topka jest inspirowana przez mojego syna, który założył bloga i robi topkę za topką. I zauważyłam, ze fajnie mi się to czyta i... no też chciałam. W sumie podobało mi się, choć ja mam pojemne serce i ograniczenie się do kilku zapachów mnie totalnie przerasta. ;)

      Usuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Popularne posty