Cudo z tej ziemi – Night Flyer Olympic Orchids

Night Flyer jest wszystkim tym, czym miał być Bat. A nie był.

Tego oczekiwałam po kompozycji Ellen Covey dla Zoologist i pewnie nawet tym ta kompozycja była, zanim wykastrował poprawił ją Victor Wong.

Historia Night Flyera jest pięknie symboliczna.

Pan z głową do interesów tworzy markę perfumeryjną z zajefajnym marketingiem. Zatrudnia perfumiarzy – nierzadko naprawdę świetnych, bezkompromisowych artystów. Ci artyści robią dla niego receptury, on je akceptuje albo nie, dochodzą do jakiegoś kompromisu i perfumy wchodzą do produkcji.

I teraz zaczyna być ciekawie. Bo Bat – nawet w tej wykastrowanej ugrzecznionej formie, jaką zaakceptował Victor Wong wciąż okazuje się zbyt niszowy dla Zoologist. Nie pomaga mu nawet to, że zdobył Art and Olfaction Award.
Zostaje zastąpiony Batem, który jest (jeszcze) łatwiejszy w odbiorze i sprzeda się (jeszcze) lepiej.

A Ellen – człowiek, który (poza talentem) ma Osobowość przez wielkie O – pokazuje światu swoją kompozycję w wersji, w jakiej ją stworzyła. I ten Świat jest zachwycony.

No, może nie świat, ale ja jestem.

I pozornym tylko paradoksem jest to, że Bata w wersji Wonga bym nie kupiła, ale w wersji Covey jak najbardziej. Bo Covey to dla Wonga too much. Perfumy Covey nie sprzedadzą się w tysiącach egzemplarzy, a w to celuje Zoologist. W masówkę.

I owszem, pecunia non olet – pieniądze nie śmierdzą, ale też nie pachną jakoś szczególnie ekscytująco. 😑

Dodatkowym smaczkiem jest to, że nowego Bata – tego, który zastąpił kompozycję Ellen Covey – zrobił dla Zoologist Prin Lomros, którego osobiście cenię. Prin składał też nowego Rhinocerosa, który zastąpił w ofercie Zoologist genialnie bezkompromisowego Nosorożca Paula Kilera. I obie te kompozycje Prina Lomrosa są dobre, ale też obie są mniej interesujące i mniej wymagające, niż ich „przodkowie”. I premierowy Sloth też jest dobry, ale nietrudny.

Dla porządku napiszę więc: nie oceniajcie Prina Lomrosa tylko przez pryzmat jego współpracy z Zoologist. To bardzo utalentowany perfumiarz. Dla Prin, Pryn Parfum czy Strangers Parfumerie stworzył sporo ciekawych kompozycji, o których może kiedyś w końcu napiszę.

Koniec wstępu.
Gasimy światła i wypuszczamy na świat Nocnego Latacza.

Zapach ziemi jest pierwotny. Piękny tak, jak piękna jest natura w swej dzikiej postaci. Rozczuląjąco i przerażająco. To, czy pierwotna dzikość zachwyci Cię czy przerazi, jest w Tobie.

Kiedy, lata temu, recenzowałam Dirt Demeter, nie sądziłam, że zapach ziemi zamknięty we flakonie może mnie zachwycić bardziej. A jednak!

Night Flyer to ziemia ciemna, wilgotna, żyzna. Ciepła i pulsująca życiem. Miękka. Zostawiająca na dłoniach tłuste smugi. Słodka na języku.

Ziemia bez metafor i dopisanych mitów. Najpiękniejsza z pięknych. Prawdziwa.

W Bat Zoologist ziemiste nuty wybrzmiewały pod opowieścią o Nietoperku mieszkającym w piwniczce na wino. Nietoperz z pierwotnej formuły opowieści stworzonej przez Ellen Covey jest Nietoperkową przeszłością i przyszłością zarazem.

Night Flyer przyleciał wprost z sięgających setki metrów wgłąb ziemi jaskiń i do nich powróci. Poznał uroki cywilizacji; kosztował najsłodszych owoców, słyszał skrzypków i wiolonczelistów koncertujących pod gwiazdami. Pił wino czerwone jak krew.

Dziś odrzucił luksusy i dekadencję na rzecz największego luksusu i największej dekadencji: wolności.

Pierwotna formuła Bata jest odwróceniem formuły, którą wypuścił w świat Victor Wong.

W 2015 roku poznaliśmy Nietoperza przyczajonego za półeczką z winem, objedzonego słodkimi owockami, spokojnie kontemplującego dostatek, zbytek wręcz.

Night Flyer stawia całą tę opowieść na głowie. Jak na nietoperzowe inspiracje przystało. 😉
Nuty owocowe i ziemiste zamieniły się miejscami i tak, jak w Bacie spokojne aromaty winne i słodycz owoców przykrywały nuty ziemiste i mszyste, tak w Night Flyerze ziemia przysypała miękkie figi, matowo aksamitne banany, kamienne bloki porośnięte mchem i korzenie drzew. I one tam tkwią, pod ziemią.

2020 rok był rokiem narodzin nietoperza rzucającego cień na żyzne winnice i stare drzewa. Nietoperza zawieszonego na najniższej gałązce figowca i spoglądającego w noc znad czarnej ziemi – słodkiej i ciepłej.

Data premiery: 2020 (a dla Zoologist 2015)
Kompozytor: Ellen Covey
Koncentracja: ekstrakt perfum (Extrait de Parfum)
Projekcja: powiem tak: ludzie odwracają się na ulicy kiedy przechodzę. I wcale nie dlatego, że tupię.
Trwałość: ge-nial-na

Nuty zapachowe:
drewno sandałowe, drewno oliwne, wetiwer, akord piżmowego futerka, mokra ziemia, wilgotne powietrze, nuty mineralne, żywice, skóra, figi, banan, miękkie owoce tropikalne 

Udostępnij:

Facebook
Twitter
Pinterest
Email

2 komentarze o “Cudo z tej ziemi – Night Flyer Olympic Orchids”

  1. …i ta ziemia nie ucieka? Ta ziemia zostaje? To mi najbardziej przeszkadzało w Bacie, że ziemia znikała jak sen złoty!
    A Prin to zdolna bestia jest, żey wspomnieć choćby Eshu czy, ekhem, Sombre.

    1. Klaudia Heintze

      Nie ucieka! Trwa wiele, wiele godzin. Cudownie wilgotna, tłusta, żyzna, slodka. No cudo po prostu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Popularne wpisy

I Hate Perfume Cedarwood Tea

Herbata przy kominku Cedarwood Tea to kolejny zapach Charlesa Brosiusa, który jest dokładnie tym, czym, zgodnie ze swoją nazwą, być powinien. Otwarcie Cedrowej Herbatki IHP

Czytaj więcej »