Najlepsze perfumy, największe wydarzenia, najważniejsze konkluzje czyli 2020 w (dużej) pigułce


Rok 2020 był to dziwny rok - pisałam kilka dni temu i od tego czasu nic się w tej materii nie zmieniło. Dziś zapraszam Was do podsumowania minionych miesięcy w kontekście naszej wspólnej pasji. Zastanówmy się razem, co się zmieniło, a co pozostało niezmienne.

Zacznijmy od zmiany największej.


Wydarzenia 2020


Wydarzenia perfumeryjne 2020 w większości... się nie odbyły. Odwołane targi, premiery, konferencje. Odwołane warsztaty.

- Najbardziej brakowało nam warsztatów zapachowych i generalnie spotkań z klientami na Bemowie i w pozostałych perfumeriach. Tej atmosfery i wspólnej radości wokół zapachów. Jednak spotkania z ludźmi są największą radością w tej pracy, bez spotkań ludzi face to face – smutno trochę - powiedziała mi Agnieszka Bieńczyk Missala w rozmowie podsumowującej ten niezwykły rok. I to są także moje odczucia. Od lat prowadzenie warsztatów zapachowych jest jedną z moich głównych aktywności zawodowych. Kolejne to warsztaty biznesowe i organizacja imprez. Wszystko zamarło i to sprawia, że ten rok był... po prostu trudny.

- Choć spotkania wiążą się z dodatkowymi przygotowaniami, to jednocześnie są pewnym wypoczynkiem, inspiracją czy zastrzykiem energii, który nosimy w sobie na długo po spotkaniu jeszcze - wyjaśnia Agnieszka i są to słowa, z którymi wielu ludzi z branży może się utożsamić.


W okresie złagodzenia lockoutowego reżimu krakowska Lulua zaryzykowała organizację premiery nowych perfum Jakuba Pietrynki z JMP Artisan Perfumes i wydarzenie to pokazało, że w maseczkach i z obostrzeniami takie wydarzenia po prostu nie działają. Co jest strasznie smutne.

Filmy o perfumach - miniatury kadrów


Alternatywą są spotkanie online.
Wiosna na SoS upłynęła pod znakiem tak zwanych lajwów, które organizowałam via Facebook. Materiały są wciąż dostępne i można oglądać, choć kontakt w czasie realnym, możliwość komentowania dla Was i odpowiadania na Wasze komentarze dla mnie dawały tym spotkaniom dodatkową wartość.



Nowości na rynku polskim


Pomimo trudności, przed jakimi stanęliśmy jako "branża", rok 2020 nie był rokiem straconym.

flakony perfum Pekji Niszowe


w 2020 roku na polskim rynku pojawiło się kilka świetnych marek niszowych: Maison Incens, Fragrance du Bois, Anfas, Pekji, Moth and Rabbit, Gallagher Fragrances, The Gate czy Bravanariz, o których pisałam w cyklu pachnących relacji z Barcelony.

Weszły nowe zapachy Hiram Green, pojawiła się szansa poznania - zamówienia porządnych próbek ekskluzywnej serii Purely Orient od Ajmal, którą to serię uważam za must niuch dla miłośników zawiesistych, bezkompromisowych orientów.



W Warszawie powstała nowa perfumeria: House of Merlo założona przez pasjonatkę Adrianę Kos. A w ofercie House of Merlo między innymi Beso Beach, Francesca Bianchi, Olibere, Elementals, Berdoues, Gritti, a także moi faworyci: Ballistic Therapy i Coreterno.

Znacie? Macie ochotę na recenzje?




Premiery

O najlepszych premierach roku staram się pisać w miarę obiektywnie, lecz zarazem nakładam na swoje oceny filtry. I jednym z takich filtrów jest to, że jeśli kompozycja jest flankerem, to ma z założenia pod górkę. Jeśli pochodzi z długiej jak arktyczna noc dynastii flankerów, to górka jest duża.

W tym roku na rynek wtoczyły się kolejne flankery Narciso, Black Orchid, Black Opium, One Million, Scandal, Idole, Pashy, Angela, Erosa, Guilty, Mon Guerlain, Si, La Panthere, Bvlgari Man. Shalimar i, oczywiście, La Vie est Belle.

No fajnie, że się sprzedają. W końcu tyle kasy poszło na promocję... 😂


Dlatego w tej kategorii wspomnę tylko dwie nowe wersje hitowego Interlude od Amouage i o ile wersja 53 przechodzi bez echa bo - zgodnie z intencją - jest po prostu nieco mocniejszą wersją Interlude, które w klasycznej wersji i tak moc na niezłą, o tyle wersja Interlude Black Iris to JEST nowa kompozycja i to kompozycja warta uwagi.

Swoją drogą, marka Amouage miała dobry rok. Szumnie zapowiadana Renaissance Collection nie rozczarowała. I, wedle mojej wiedzy, okazała się dużym sukcesem sprzedażowym. Co zupełnie, ale to zupełnie mnie nie dziwi.

Flakony perfum Bestium, Drakon i Felino Carner Barcelona w ozdobnej skrzyneczce


Świetnie przyjęta została Bestial Collection kolejnej ekskluzywnej raczej, niż niszowej marki na naszym rynku: Carner Barcelona. Ekipa Quality powiada, ze Bestium, Drakon i Felino budzą powszechny zachwyt przebijając nawet - także doskonałą - Black Collection. Ja powiem tyle: macie dobry gust, kochani!

Totalnym hitem światowym Jest Angel's Share by Kilian. W plebiscycie Fragrantiki wylądował na topie we wszystkich prawie kategoriach.

Bez większego echa przeszły buraczkowe Rouge Comme des Garcons i właśnie uświadomiłam sobie, że nawet ja ich nie opisałam. Trochę wstyd... 😕



W środowisku spory szum wywołała nowa premiera Nasomatto. W sumie... każda premiera Nasomatto wywołuje szum, ale po 2014 roku szczególny. Dlaczego? Ano dlatego, że w 2014 roku szumna (sic) premiera Blamage zapowiadana była jako finis res i zwieńczenie kolekcji. Po Blamage miało nie być kolejnych Nasomatto.

Alessandro Gualtieri wytrzymał dwa lata i wyskoczył z nowym pomysłem: perfumami do degustowania także doustnie. Baraonda nie stała się wielkim sukcesem, choć to bardzo dobre perfumy. Dwa lata później pojawiły się Nudiflorum, które ja osobiście uważam za arcypiękne, choć nie do końca wpasowujące się w charakterystyczną, ikoniczną już dziś stylistykę Gualtieriego.

No i w 2020 na salony wkracza Fantomas. Cały na biało. W oparach kampanii promocyjnej, nakładek na zdjęcia i odwołań do dość niszowej kinematografii. I zostaje przyjęty zupełnie bez entuzjazmu, choć to perfumy, jak na Gualtieriego, mocno nietypowe.
Właśnie dlatego bez entuzjazmu, bo po Gualtierim ludzie oczekują Gualtieriego.


Gualtieri jest genialnym perfumiarzem. Jestem fanką.

Tom Ford nie jest genialnym perfumiarzem. Wyrażając się ściśle - wcale nie jest perfumiarzem. Jest za to genialnym marketingowcem/promotorem/kreatywnym zarządzającym czy jakkolwiek to nazwiemy. Nie jestem fanką. Ale podziwiam szczerze.

Ford od lat inwestuje w skandal. Śmiały erotyzm, czasem wręcz wulgarny, czasem kontrowersyjny etycznie. I w świecie, w którym wszystko już było, a "szczucie cycem" traktowane jest raczej jako faux pas i brak oryginalności - jemu udaje się szczuć tak, że wszyscy są zachwyceni. Niesamowite wyczucie ma ten człowiek.

W 2020 roku, poza - wspomnianym już - kolejnym flankerem Black Orchid wprowadził ford na rynek Bitter Peach i Rose Prick. Oba zapachy z jednoznacznie seksualnym, anatomicznym wręcz podtekstem i oba przyjęte bardzo dobrze. Szczególnie Bitter Peach narobiło sporo szumu i jest chyba najgłośniejszą premierą Forda od czasów Fucking Fabulous.



Wody nie zmąciły za to premiery trzeciego wielkiego skandalisty i genialnego psychologa świata perfum: Gezy Schoena. Kolejne, piąte już już Molecules i Escentric przeszły niezauważone.

Rewolucyjny, tupeciarski pomysł chyba się zużył. U progu trzeciej dekady trzeciego tysiąclecia naszej ery sprzedawanie kaszmeranu ze spirytusem po pięć stówek za 100 ml jakoś nie porywa.


Czwarte gorące nazwisko w promowaniu perfum, o którym dziś wspomnę to Victor Wong. Zoologist to marka, która w 2014 roku była interesująca, a w 2021 jest jednym z potentatów rynku. Fantastyczny, nośny pomysł, urokliwa oprawa graficzna plus jasna informacja o tym, że firma jest cruelty free. Rok 2020 był dla Zoologist rokiem urodzaju. Zadebiutowały Sloth (świetny!), Koala, Musk Deer, Snowy Owl oraz... nowy Rhinoceros, Nowy Dodo i Nowy Bat.

Najlepszą nowiną w tym kontekście jest... Night Flyer Olympic Orchids. I to zdanie tylko pozornie nie ma sensu. 😊

Fot: Quimeen z Wykopu


Albowiem skomponowany przez cudownie bezkompromisową, odważną Ellen Covey Night Flyer to nic innego jak... wycofany Bat Zoologist. Tylko jeszcze lepszy, mocniejszy, głębszy, niż składana w laboratorium Christiana Carbonnela w Barcelonie wersja firmowana nazwiskiem i promocyjną potęgą Wonga.

Pisząc o wycofanym Nietoperzu i kolejnej inkarnacji Nosorożca warto słów kilka napisać o przedziwnej polityce Zoologist polegającej na wprowadzaniu do obiegu perfum, a następnie zastępowaniu ich zupełnie innymi perfumami o tej samej nazwie i w takim samym flakonie z taką samą etykietą.
Niezwykła ta podmiana dotknęła najpierw Bobra i Pandę, potem Nietoperza, a ostatnio także genialnego Nosorożca i mniej genialnego Dodo. Jaki jest sens tych zabiegów... mogę tylko spekulować.

Reakcje są różne. Większość fanów marki jest rozczarowana, zawiedziona i boi się o kompozycje, do których się przywiązała. Pojawiają się także głosy, że lepsze wycofanie, niż podstępna reformulacja i trudno się z tymi opiniami nie zgodzić.

Ja ze swojej strony wyjaśniam, że co prawda flakony starych i nowych kompozycji niczym się nie różnią, ale pudełka owszem. Na spodzie kartonika widnieje (drobnym druczkiem) informacja, czy mamy do czynienia z Pandą, Beaverem, Batem, Dodo czy Rhinocerosem, czy z Pandą II, Beaverem II, Batem II, Dodo II czy Rhinocerosem II.

I jeszcze jedno: nowy Rhinoceros jest bardzo dobry. A nowego Bata składał Prin Lomros, którego trochę fangirluję. To nie pomaga fanom starego, ale piszę dla porządku, bo trochę tracę zapał do recenzowania tych zastępczych zwierzaków. Ani w ogóle zwierzaków od Zoologist, bo przecież nie wiadomo, jak długo pożyją.


Nowe marki

Nowe marki perfumeryjne pojawiające się co roku to już dziś norma. Ekscytujemy się umiarkowanie, bo sporo tego jest i nie sposób śledzić wszystkich. Nie wiem, czy jest ktokolwiek, kto w ostatnich latach jest naprawdę uczciwie na bieżąco. Z drugiej strony, to wspaniale, bo nawet przy najbardziej zachłannym i entuzjastycznym podejściu do eksploracji tematu, nie ma opcji, żeby brakło nam materiału, opcji, możliwości. Zachwytów.

Na zdjęciu Matt Meleg


Wśród marek debiutujących w 2020 roku mam na liście życzeń testowych  Meleg Perfumes, Aura of Kazakhstan i, last but definetly NOT least, Prin Perfumes Prina Lomrosa. 💖



Muzycznie



Nowe, tym razem bardzo ekskluzywne perfumy zapowiedziała i wypuściła Madonna - w środowisku poważana za klasyczne Trurh or Dare i Truth or Dare Naked.
Madame X pojawiły się na rynku w limitowanej liczbie 400 egzemplarzy w nielimitowanej cenie 190 Euro za flakon i... wyprzedały się jak świeże albumy.

Zdjęcie flakonu perfum Rammstein Kokain na studzience kanalizacyjnej


Zespół bardziej z mojej bajki muzycznej - Rammstein wypuścił w 2020 roku trzy zapachy: Kokain Black Ash, Kokain White Ash i Rosenrot. Mam nagrany film z recenzją Kokain i Zwinger (zdjęcia z tego filmu właśnie), a tymczasem tanzmetalowcy zza zachodniej granicy idą jak burza. I podobno dają radę.
Ja powiem tyle: Kokain mnie rozczarowały. Ale Zwinger są świetne. Kupiłam dwie flaszki.

Flakon perfum Rammstein Zwinger na betonowym chodniku


Kupiłam też WOŚP Music z 2019 roku.
Pierwotnie zapowiadano te perfumy jako limitowankę, więc ludziska rzuciły się na nie jak Reksio na szynkę. Ja też. 😊 Ale uznałam, że skoro znikną z rynku w ciągu miesiąca (a tak to wyglądało), to nie warto pisać recenzji i robić Wam oskomy. Tymczasem WOŚP Music weszły do Sephory i nadal są dostępne. Także na stroni perfumerii Quality - o czym warto wspomnieć, bo w pracach nad koncepcją tego zapachu uczestniczył Michał Missala.

Czy chcielibyście przeczytać recenzję WOŚP Music na SoS?

Korek perfum WOŚP Music na winylowej płycie zespołu Republika



Świat się zmienia

Wpatrzeni i wsłuchani w wiadomości ze świata polityki często zapominamy, że - mimo zawirowań i niepokojów - świat zmienia się na lepsze. Globalnie jest to perspektywa raczej dekad, ale w swiecie sztuki i piękna ta perspektywa jest krótsza i łatwiejsza do dostrzeżenia.

Co roku powstają nowe dzieła sztuki, które zachwycają i poruszają. Co roku pojawiają się nowe osobowości i artyści, których możemy podziwiać i kochać. Albo - dzięki wciąż rosnącej bazie źródeł - odkrywać po czasie i słuchać i oglądać i przeżywać do woli, bez ograniczeń.
Przedstawiania teatralne, opery, koncerty online. Bazy filmów i potężne biblioteki muzyki. Dostęp do źródeł uniwersyteckich i prac naukowych. Przekazy na żywo prowadzone przez najwyższej klasy artystów na przeróżnych platformach społecznościowych. To wszystko sprawia, że świat jest dosłownie w zasięgu naszej ręki - uzbrojonej w myszkę. 😉


Perfumy to szczególny rodzaj sztuki. Nie możemy poznać ich przez internet. Ale i tu zmiany są kolosalne i zachwycające - mamy bowiem nieograniczony praktycznie dostęp do informacji. Strony firmowe, serwisy tematyczne i blogi odległe o kilka kliknięć. Plus rosnąca wciąż dostępność światowych marek na polskim rynku. Nie tylko marek selektywnych i perfum popularnych, lecz także niszowych. Czasy, kiedy zdobycie próbki perfum Serge Lutens było przedsięwzięciem logistycznym wymagającym zakupów zagranicznych i dzielenia flakonu należą do przeszłości. Na polskim rynku - w ofercie perfumerii, które robią świetne próbki z atomizerkami i rozsyłają je klientom i pasjonatom praktycznie po kosztach, pojawiają się kolejne i kolejne marki niszowe.

I zdaję sobie sprawę z tego, że dla wielu młodych Czytelników jest to oczywistość; ale z perspektywy człowieka, który "siedzi w perfumach" od dekad, nie lat - jest to jedna z tych kwestii, które pozwalają doceniać dzień dzisiejszy. Nawet w tym trudnym 2020 roku. I dziś, trochę z okazji Nowego Roku, a trochę z okazji kończącego się cyklu recenzji - chciałabym Wam o tym przypomnieć. Że pomimo wszystko - świat zmienia się na lepsze i mamy podstawy, by przypuszczać, że wkrótce otworzą się przed nami nowe perspektywy i nowe możliwości. A zawirowania polityczne i pandemia być może ostatecznie sprawią, że zaczniemy postrzegać rzeczywistość pełniej i bardziej otwarcie. Bo często jest tak, że kryzys jest impulsem do zmiany świadomości.

Komentarze

  1. Czytam Twoje podsumowanie roku i próbuję podsumować swój rok. Myślę ile miałam planów, w tym perfumeryjnych, i ile z nich udało się zrealizować. Ile aktualizacji różnych sfer życia (nie zawsze z własnej woli) musiałam zrobić... Nie wdając się w szczegóły zgadzam się, że to był dziwny rok! I mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że w słowie dziwny kryje się wszystko, cały bilans tego roku. Myślę, analizuję i jestem z wizytą na stronie House of Merlo ;) A odpowiadając na pytanie czy chcemy recenzji Ballistic Therapy i Coreterno? Chcemy! Czy chcielibyśmy przeczytać recenzję WOŚP Music na SoS? Oczywiście, że tak! W końcu do wielu moich tegorocznych odkryć przyczyniły się właśnie Twoje recenzje :) Może 2021 to będzie taki "Róg obfitości" i będziesz nas szczodrze obdarowywać na SoS recenzjami. Serdeczności na cały weekend :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Awww... Miodek na moje misiowe serduszko lejesz!
      Ja w sumie nie recenzuję tylko nowości. Nawet nie głównie nowości. recenzuję to, co akurat mi "zagra". I staram się, żeby były to rzeczy, które można w miarę łatwo kupić czy powąchać. Bo do dziś mam kaca moralnego z powodu zrobienia hype na Sonomę i potem rozbicia się o to, że nie wysyłają do Polski. Staram się tego nie robić, bo to niemiłe. ;)

      Usuń
  2. Recenzję wośpu chętnie przeczytam, bo po prostu lubię czytać twoje opisy zapachów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo, jestem bardzo ciekawa co myslisz o WOŚPie - ja również się na nie rzuciłam w ciemno... i w sumie się polubiliśmy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też, my też!
      Inna sprawa, ze to wielkie pudełko z tyciutkim flakonikiem zawsze mnie wpienia.

      Usuń
  4. Tak, to był trudny rok. Masz rację, dostęp do różnych źródeł daje nam tyle możliwości, przez co świat nam się jakby "skurczył". Brakuje tylko normalności, czego nam wszystkim życzę. Co do recenzji, jasne że chcemy!, o buraczkowych też poproszę :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od lat mówimy, że świat staje się coraz mniejszy. I mamy zwykle na myśli łatwośc podróży. odległości, które kurczą się od miesięcy konno do kilku godzin samolotem.
      Ale przecież jest tak, jak napisałaś: on się kurczy także w ten sposób, że możemy sobie kliknąć perfumy, które jakiś pasjonat tworzy setki mil od nas.
      Buraczki będą. Pójdę po nie do Lului, ale najpierw ogarnę się z Pekji. Mam już próbki i są warte pisania. No i Fragrance du Bois - też czekają i są doooobre.

      Usuń
  5. WOŚP tak! Bo idea, bo nie wiedziałam że są takie, bo kolejna recenzja, znaczy mniammm. Znaczy niuchhhhh. Dla mnie 2020 to perfumeryjny rok zero, czyli dużo radości z nowej pasji. I to o czym wspominasz, ta nieskończona obfitość, to też jest piękne. Tyle do odkrycia!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No siostro!
      Ludzie się martwią, że nie nadążają i tylu rzeczy nie znają. A ja się cieszę, że tylu rzeczy jeszcze nie znam. Nie mogę teraz umrzeć. mam jeszcze tyle perfum do powąchania!

      Usuń
  6. Pieknie Bali sabe, choc 2020 definitywnie uniemożliwił napisanie ostatniej części podróży po Barcelonie, to miejmy nadzieje, że przyniósł jej spin off. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie napisane* słownik namieszał a ja nie umiem edytować !!!

      Usuń
    2. No więc... kłopot jest jeszcze inny. Ta perfumeria, którą pokochałam i w której znalazłam niespodziewaną przyjaźń po prostu przestała istnieć. Mam zdjęcia, mam tekst, ale ona już nie istnieje. I dlatego nie opublikowałam ostatniej części....

      Usuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Popularne posty